sobota, 14 kwietnia 2018

Komu tak naprawdę dajesz swój czas?

Ostatnie osiem miesięcy życia poświęciłam na eksperyment. Duży i poważny eksperyment, dodajmy. Zmienił moje podejście do pracy, życia, dzieci i siebie też.

Tak, to ten dawno obiecany tekst. Długo trwało, zanim powstał - trudno mi się o tym pisze. Dlaczego? Bo moje założenia legły w gruzach, i choć to był tylko eksperyment, wciąż mam na jezyku lekki smak porażki.

piątek, 9 lutego 2018

Jak budować dobre małżeństwo? Zdradzam cztery sprawdzone sposoby!

W poniedziałek zabrał mnie na mikołajki do knajpy fotograficznej. Przytulił pierwszy raz.
We wtorek czekał po zajęciach, nagle wynurzył się zza rogu z różą. Nie pytał, czy zostanę jego dziewczyną. Nie musiał.
W środę, w jasnym kącie pod oknem uczelnianej oficyny rysowaliśmy obrazki na moich notatkach do kolokwium z psychologii i powiedziałam mu, że nie pójdę z nim do łóżka aż do ślubu.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Żegnaj, stary roku [zdjęcia]


Wyjątkowo, zamiast pisać - pokażę Wam nasz rok na zdjęciach.
I naprawdę nie było łatwo wybrać po jednym z każdego miesiąca.
Te, na których jestem, pstrykał ojciec dzieciom.

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Nieplanowane

Kiedy poszłam z Piotrem na pierwsze USG, leżałam na kozetce i czekałam, aż pani doktor puści mi bicie małego serduszka, pędzącego jak pospieszny pociąg.
Ale serduszka nie było słychać.

wtorek, 5 grudnia 2017

Komandos i miłość



- Tyłem - mówię do Piotra, który zamierza zejść z kanapy.
- Ty, ty - powtarza Piotr, ale moją koncepcję bezpiecznego schodzenia ignoruje. Gdyż opracował własną metodę. Skuteczną i nieco bardziej... widowiskową.
A przede wszystkim - swoją.

niedziela, 19 listopada 2017

Kochanie przez słuchanie

Ósma rano, poniedziałek.
Siedzimy z chłopakami w kuchni.
Asia z ojcem dzieciom właśnie wyszli do przedszkola. Witek nieco chory. Został w domu, nudzi mu się, Piotr hula po podłodze. Robię śniadanie, jemy, zmywam, zamiatam podłogę.
Witek mówi.

piątek, 27 października 2017

Po trzecie

Pojechałam wczoraj do Nowego Sącza na konferencję. Z Piotrem, bo jest niezostawialny. Całe trzy godziny spędziłam na... korytarzu, bo podczas konferencji było też robione nagranie. I dziecko, które mówi "bababa" - w nagraniu przeszkadza. Sala do nagrań - wyciszona, podwójne drzwi. Na korytarzu nie było słychać nic. Zupełnie nic.