Od kiedy zostałam matką i kurą domową, pardon, home managerem, bardzo wiele wydarzyło się w sferze relacji. Zmieniło. Wyjaśniło. Okazało. Tylko czasami trochę boli, ale najwyraźniej po to, żeby było lepiej. Bo macierzyństwo zmienia. To wiedzą wszyscy. Tyle, że nie wszyscy wiedzą, że zmienia kalendarz w sałatkę, i to wcale nie owocową. Więc kiedy pojawiła się Joasia, moi znajomi nagle a niespodziewanie podzielili się na kilka grup.
