czwartek, 23 lutego 2017

W kim zakochałam się tym razem
























 Jest taki jeden. Chłop jak dąb. Z pojemnym sercem. On się we mnie zakochał, wiem. A ja - w nim.
Bo żeby się w kimś zakochać, wystarczy przez cztery minuty patrzeć temu komuś w oczy*.

I to właśnie dzieje się przy karmieniu.

Piotr patrzy na mnie - a ja na Piotra.
Moje siedem kilo czystego szczęścia.
Piękne jest to głębokie, poważne, pełne miłości niemowlęce spojrzenie. I rozczulający ten niepokój, kiedy zerkam w telefon albo próbuję czytać książkę.
Tu patrz, mamo, na mnie patrz, tu się dzieje coś ważnego, tu i teraz, między tobą i mną!
Patrz na mnie! No już!

Więc patrzę. Patrzę, bo wiem, że trzeba się zakochać jak najszybciej, już, od razu, żeby wystarczyło na wszystkie złe momenty, które nastąpią. A nastąpią niechybnie.
Pierwsze sześć tygodni - kiedy jest się na granicy śmierci z niewyspania.
Katar, który budzi o czwartej rano i nie daje spać do szóstej. A na drzemkę w dzień nie ma czasu.
Choroby, lekkie i ciężkie. Monotonne i wyczerpujące leczenie w domu. Zwiedzanie szpitala.
Zmęczenie, kryzysy, skoki rozwojowe, dni-na-rączkach, dni-spania-tylko-na-mamie.
Jazda na bez trzymanki, na szczyt wszystkiego, na samych oparach cierpliwości.
A to tylko pierwsze parę miesięcy.

Potem: Godzinne usypianie. Złe sny. Potrzeba ciągłej obecności. Tak zwany bunt dwulatka, i trzylatka, i czterolatka, i osiemnastolatka. Krzyki, wrzaski, histeria, pretensje, wymagania.

A tej miłości musi wystarczyć do końca życia przecież.
Więc trzeba się zakochać szybko, od razu, już.

Na szczęście ojciec dzieciom nie ma nic przeciwko.
Może dlatego, że sam też jest zakochany.

Aha.
Jak to działa z tym patrzeniem? Ano tak:




*I zadać mu trzydzieści sześć pytań. Udowodnił to amerykański psycholog, Arthur Aron.  Link do pierwszej lepszej dobrze wyjaśniającej rzecz strony.

Foto - ojciec dzieciom, of kors.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...