czwartek, 9 lutego 2017

Twoje dziecko płacze, więc jesteś złą matką

Do szpitala przyjechaliśmy przed południem. Ona - pod wieczór. Na początku trzymała się nieźle. Po drugiej, kiepskiej nocy, kiedy wreszcie zrobiło się jasno, rozpłakała się niemal w głos.
- Na pewno uważacie, że jestem złą matką! - wykrztusiła.
Zaprzeczyłyśmy, wszystkie cztery.
Bo przecież nie była.


Była młoda, mocno zestresowana, bez wsparcia od własnej mamy. Przejęta, wystraszona, próbująca się odnaleźć w szpitalnej rzeczywistości, w której owszem, każda inna matka chętnie ci pomoże, jeśli tylko nie jest akurat zajęta usypianiem albo inhalowaniem własnego dziecka.

Była dobrą mamą - tylko bardzo, bardzo niepewną siebie. Bo to pierwsze. Bo dopiero się uczy.
Przekonaną, że jeśli jej dziecko płacze, to ona na pewno robi coś źle. A jeśli robi coś źle - jest złą matką i już.

Przecież dziecko płakać nie powinno.

Nie wiem, skąd się bierze to przekonanie, że dziecko nie powinno płakać, a jak płacze, to winna jest matka. I nie mówimy tu, uwaga, o kilkuletnich dzieciach, tylko o niemowlakach, dla których płacz jest sposobem komunikacji i wyrażenia emocji.

Twoje dziecko płacze? Szybko je uspokój, a jeśli ci się nie uda, możesz startować w konkursie na najgorszą matkę roku. I ta myśl: jestem beznadziejna, skoro nawet własnego dziecka nie potrafię uspokoić.

A to wcale nie tak.

Dlatego macierzyństwo wymaga od kobiety posiadania dwóch cech: pokory i asertywności.

Pokory - żeby móc przyjąć to, że nie zawsze wszystko wychodzi, choćby się starała jak najlepiej.
Asertywności - żeby nie dać sobie wmówić, że jest się do kitu. I najczęściej oznacza to asertywność... wobec własnych myśli.

Bo nikt tak surowo nie ocenia matek, jak one same.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...