sobota, 17 grudnia 2016

Mówi Piotr. #1 Smoczkoujemny

Cześć, to ja.

Podobno powinienem się na początku przedstawić, chociaż mama mówi, że ja się już przedstawiać nie muszę, bo miałem swoje mocne wejście. Ale coś mi podpowiada, że jednak dobrze by było.


Więc jestem Piotr. Podobno. Poza tym mam sporo innych imion, aż trudno zapamiętać. Jakie? Naprawdę chcecie wiedzieć? No dobra. Mówią do mnie Piotrulku. I Tygrysie. I Bardzo-Mały-Kocie. I Mikrożbiku. I Nieduży Króliku. I jeszcze Będziemy Jeść i Trzeba Cię Przewinąć - ale nie do końca jestem pewien, czy to są imiona.


Mama powiedziała wczoraj, że jestem już duży i zaproponowała mi współpracę. A jak moja mama proponuje komuś współpracę, to ponoć się nie odmawia, więc nie odmówiłem i ja. Zwłaszcza, że propozycja była poparta argumentem nie do odparcia. Bo kto by się nie skusił na mleko?

A ta współpraca ma być taka, że będziemy pisać bloga razem. Trochę się zaniepokoiłem, bo nie do końca rozumiem, co znaczy to "pisać", ale jeśli chodzi o to stukanie i klikanie, to wcale mnie nie budzi z drzemki, więc może być. Przynajmniej na razie.

Mama mi tu podpowiada, żebym opowiedział coś więcej o sobie. Co prawda za dużo jeszcze o sobie nie wiem, ale spróbuję.

Jestem.

Mama mówi, że jestem suszarkododatni i smoczkoujemny. Nie za bardzo rozumiem, co to właściwie znaczy, ale to chyba coś dobrego, bo mama się uśmiecha, jak to mówi. Chociaż z tym smoczkoujemnym to chyba chodzi o tą zimną gumę, którą próbuje mi czasem włożyć do buzi. Zimną i paskudną i zupełnie bez mleka! Ohyda!

Mam takie małe cienkie rzeczy, które da się ssać. Mama mówi, że to paluszki. Mam też inne rzeczy, którymi da się machać. Zwłaszcza w wodzie. Nazywają się stopy. Są całkiem moje, chociaż wszystkim się najwyraźniej wydaje, że są wspólne, bo co chwilę ktoś je sobie chce potrzymać. Ale całkiem miłe to trzymanie jest, więc za bardzo nie protestuję.

O właśnie, umiem protestować.
Kiedy mama spóźnia się z mlekiem.
Kiedy z drzemki budzi mnie to dziwne uczucie, a potem dziwne dźwięki i musimy iść się przewijać.
Kiedy żubry nie idą na spacerek.
Z tymi żubrami to trochę nie wiem, o co chodzi, bo tata kiedyś mówił Asi, że żubry są włochate i śmierdzi im spod ogona. Sam słyszałem. A mama mówi, że są w moim brzuszku! Tam, gdzie trafia mleko! Nie jestem pewien, czy mi się to podoba. A co będzie, jak wypiją mi mleko? Cała robota ze ssaniem od nowa? Poza tym kłują, kiedy wychodzą na ten swój spacerek!
Tata mówi, że mama tylko żartuje.

Ach, właśnie. Jest mama i jest tata. I jest siostra i jest brat.
Tata jest duży. Ma duże ręce i fajną klatę. Bardzo wygodną. Tata umie szybko przewijać, zwłaszcza w nocy. Mama nie umie. I nie ma takiej fajnej klaty, bo ma przyczepione pojemniki z mlekiem. I jest niewygodnie. Ale za to mleko - pycha. No i jest taka miła i cieplutka. I pachnie tak ładnie. Mlekiem. I mruczy. Chociaż mama na to mówi "kołysanki".
Mruczy i zasypia.
Ja czasami też.

Jest też Asia. To właśnie siostra. Tak mówi mama. Jest mniejsza od mamy i nie ma pojemników z mlekiem. I nie nosi mnie na rękach. Za to przypomina mamie, że trzeba mnie przewinąć. I dobrze, bo co by było, gdyby tak mama zapomniała!
Jest też Witek. To właśnie brat. Przynosi mamie krem. Głaszcze mnie po głowie i się do mnie uśmiecha. I mówi, że mnie kocha.

Zresztą wszyscy tak mówią.
Więc skoro wszyscy, to musi być prawda.
Prawda?







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...