niedziela, 2 października 2016

Moc, miłość, rozsądek

"Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia." 

Mam ostatnio wrażenie, że my, rodzice, ciągle się boimy.

Boimy tego, że jesteśmy dla dzieci za dobrzy albo właśnie - niedobrzy. Że nie potrafimy wybierać tego, co dla nich dobre. Że poświęcamy im za dużo uwagi. Albo za mało. Że mamy za mało cierpliwości, opanowania, łagodności, za mało rozsądku, wiedzy, doświadczenia. Że robimy coś nie tak i nawet nie wiemy, co. Że jesteśmy za bardzo albo nie dosyć. 


Boimy się, gdzieś tam w głębi duszy, że sobie nie poradzimy, że będziemy wiecznie zmęczeni, urobieni po łokcie, zajęci sprawami swoich dzieci. Że coś pójdzie nie tak. Że nie wychowamy ich na dobrych ludzi.

Ale, ale.
Bóg dał nam nie ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia.


Moc. Miłość. Trzeźwe myślenie.

Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że to jest kwintesencja rodzicielstwa. Że te trzy rzeczy są podstawowe.
I każdy z nas je - tak po prostu - ma. Dostał. Od Ojca. Który na rodzicielstwie zna się najlepiej.


Wystarczy tylko chcieć z nich skorzystać, żeby przestać się bać.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...