środa, 3 sierpnia 2016

Wracam do Was


W jednej z książek Agatki występuje drugoplanowa bohaterka, która dużo podróżowała i nigdy w trakcie podróży nie dawała znaku życia. Mówiła - parafrazując - mniej więcej tak: nie będę pisać listów. Jak mnie nie ma, to mnie nie ma. Opowiadać będę, jak wrócę.
No więc wróciłam. I chociaż ostatni rok spędziłam w Krakowie, czuję się jak po długiej podróży.
Taki jetlag bez latania samolotem.
Śpię, piję kawę, śpię, bawię się z dziećmi, śpię - a opowieść układa się gdzieś w tyle głowy.

Długa opowieść. Pełna miejsc, twarzy, zabawnych historii i tych trudnych też. Opowieść, która cała jest potwierdzeniem słów: "Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać. [...] Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane."

Ostatni rok życia poświęciłam na przygotowanie Światowych Dni Młodzieży. Ostatnie pół roku wyłącznie na to: czasu nie starczało mi na nic innego. No, może jeszcze spałam i jadłam, a przy okazji przekonywałam się, jak duże i samodzielne mam dzieci.
Nie żałuję ani minuty.

Oddałam wszystko, co mogłam oddać - i dostałam o wiele więcej, niż się spodziewałam. A przede wszystkim ludzi, o których istnieniu pół roku temu nie miałam pojęcia, a teraz nie wyobrażam sobie, że mogłoby ich w moim życiu nie być.

Blog w tym czasie zaliczył długą przerwę. Dzięki temu mam nowe spojrzenie - i pewnie nadejdą zmiany. Może przesiądę się wreszcie na wordpressa. Może posprzątam. Może doprowadzę do końca różne kwestie wydawnicze. Może otworzę planowaną od dawna blogową szkołę pisania.
Jedno wiem - pisać będę na pewno. O sobie i o dzieciach. Szczerze, wprost i bez lukru - jak zawsze. Wiecie, że inaczej nie potrafię.

Na razie jestem w tym pięknym momencie zawieszenia, w którym wszystko potencjalnie jest możliwe, pomysły fruwają jak motyle - na wyciągnięcie ręki, ale szkoda je łapać, o wiele przyjemniej jest patrzeć, jak skrzydła migocą im w słońcu i nie zastanawiać się, który z nich jest najpiękniejszy.

Siedzieć i patrzeć.
Taki mam plan na najbliższe dni.
Najbliższe - bo dłużej niż kilka dni w takim stanie nie wytrzymam, oczywiście.

P.S. Widzę, że chociaż nic nie pisałam, Wy cały czas tu byliście - a spodziewałam się, że statystyki spadną do zera. Dziękuję. Jeśli macie ochotę - napiszcie, co się u Was działo.
Już się stęskniłam :)











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...