niedziela, 28 sierpnia 2016

Ostatnie miejsce

 
" Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu."

Kiedy myślę o tym ostatnim miejscu, przypomina mi się całkiem świeża historia. Sprzed miesiąca. Z krakowskich Błoń.


Czwartkowe spotkanie z papieżem. Na cudem zdobyte wejściówki do sektora VIP wchodzimy w trójkę: moja K., jej pięciomiesięczna córeczka i ja - w szóstym miesiącu ciąży. Szaleństwo, ale to sektor VIP, wiecie. Krzesła, woda, blisko, więcej miejsca. Bezpiecznie.

Więc wchodzimy, ale tylko teoretycznie. Na bramce okazuje się, że wejściówka nie uprawnia do wejścia. Mniejsza z tym, co i jak. Nie i już. Nie my jedne zresztą.

Obchodzimy z małą E. w foteliku trzy czwarte Błoń.
Z każego wejścia odsyłają nas do kolejnego. Dobrzy ludzie niosą fotelik. Ten fotelik to przeze mnie: w ciągu paru godzin K. nie była w stanie zorganizować niczego innego. Zamiast do sektora VIP trafiamy do ostatniego sektora, z którego nawet telebimu dobrze nie widać. Po drodze pada, ślisko, błoto.

Idę i myślę sobie, że w piękną kabałę wpakowałam K. z małą E. Że gorzej trafić nie mogłyśmy. Że z moim free-passem organizatora, z resztą dyndających mi u szyi papierów oklejonych BOR-owskimi naklejkami nie mogę nic. A już na pewno nie mogę sprawić, żeby K. znalazła się jakimś cudem w sektorze odpowiedniejszym dla matki z małym dzieckiem niż zatłoczone przejście między sektorami, po którym z fotelikiem samochodowym w ręce naprawdę trudno się poruszać.

Wreszcie, po niemal godzinie chodzenia, zatrzymujemy się gdzieś na szarym końcu. Akurat na przemówienie papieża. K. wkłada do uszu słuchawki i idzie trochę dalej, żeby chociaż telebim widzieć. Ja zostaję z małą E., która szybko zaczyna płakać. Mam ochotę płakać razem z nią.
Czuję się upokorzona. Miało być pierwsze, a jest ostatnie, czujecie to. Ale najbardziej jest mi wstyd i żal, że taką przygodę urządziłam matce z niemowlakiem. Nie z mojej winy, niechcący - ale jednak ja.

Mówię to wszystko K, połykając łzy i łudząc się, że nikt nie widzi.
A K. się uśmiecha.
Nie jest zła. Nie jest rozżalona.
A ja bym była, a jakże.
K. patrzy na mnie i mówi, że jest szczęśliwa. Że bardzo mi dziękuje, że może tu być. Że to było jej marzenie i się spełniło, dzięki mnie, i że jest mi wdzięczna.
Tak, mówi to: na tym ostatnim skrawku Błoń, na tym ostatnim miejscu.

Kto się wywyższa, będzie poniżony.
Kto się poniża, będzie wywyższony.

A tu cała Ewangelia z dziś.



"Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony."



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...