środa, 13 stycznia 2016

Zestaw antydepresyjny, czyli za co mnie lubicie

Dzisiaj będzie dużo cytatów. Bo wreszcie piszę o ankietach. A te ankiety, zwłaszcza odpowiedzi na pytania otwarte - cud, miód i zestaw antydepresyjny. Serio serio.

Przy okazji ankiety odezwali się starzy znajomi.
Ściskam Was. Dzięki, że mnie tu odwiedzacie.

Były też prośby o wyraźne podanie adresu mailowego.
Oto i on: piszaca.mama@gmail.com.
Odpisuję, prędzej czy później. Można poganiać.

Okazało się, że jedna trzecia z Was nie ma dzieci.
Miałam kiedyś taki pomysł, żeby podpisać bloga hasłem: "Jedyny blog parentingowy w Polsce czytany przez bezdzietnych i dziennikarzy śledczych". I wygląda na to, że mogłabym!
Przy okazji pozdrawiam wszystkich dziennikarzy śledczych, którzy jeszcze mnie czytają. O Was też będę pisać, ale chyba jednak na innym blogu.

Do ulubionych kategorii tekstów należą historie z naszego życia, Matka na niedzielę i teksty o wychowaniu.
Ale o tekstach, które lubicie, popełnię jeszcze jeden, oddzielny wpis, bo inaczej skończymy dzisiaj na dziesięciu tysiącach znaków. A tego byśmy przecież nie chcieli, prawda?

Więc do rzeczy. Co Wy tu lubicie?

Po pierwsze: mój styl pisania. Lekkość, przejrzystość, prostotę.

"Zupełny brak parentingowej "paplaniny".
"Pięknie opisywaną rzeczywistość."
"Bardzo mi się podoba sposób pisania - poprawny, wciągający i pełen prostoty. I to, że mówi o tym, co prawdziwe, o uczuciach."
"Niezwykłą precyzję przemyśleń. Widać, że wiesz, o czym chcesz napisać. I po prostu piszesz o tym, bez udziwnień, konkretnie, ale i obrazowo, kiedy trzeba."
"Twój sposób pisania zachęca do czytania, a ja nie jestem wielkim molem książkowym."

Jako człowiek pióra czuję się niemal wniebowzięta.

Po drugie: szczerość, otwartość, autentyczność, poczucie humoru, dystans do siebie.

"Odwagę pokazywania siebie prawdziwej."
"To, że potrafisz napisać, że nie zawsze jest kolorowo."
"To, że faktycznie piszesz, jak jest."
"Kochasz swoje dzieci, to czuć w każdym zdaniu."
"Lubię cięte uwagi dotyczące bieżącej rzeczywistości."

I moje ulubione: "Radość płynącą z bycia matką".
Ulubione tym bardziej, że pisał to mężczyzna.


Po trzecie: wizualną jakość bloga.

Przejrzystość, estetykę, prostotę. Brak reklam i artykułów sponsorowanych. I zdjęcia. Piszecie zresztą, że zdjęć jest zdecydowanie za mało. No mało jest, bo jakoś nie mam odwagi pokazywać więcej. Ale może wreszcie zacznę.

I jeszcze kilka rzeczy:

"Poszukiwanie, a nie narzucanie"
"To, że w każdym wpisie jest coś wartościowego, dającego do myślenia, albo chociaż coś co warto zastosować i w swoim życiu."
"Twój "zwyczajny-niezwyczajny" sposób patrzenia na świat i wydobywania tego, co najważniejsze."
"To, że jesteś bardziej odkrywcą, niż znawcą i specjalistą, oczywiście w pozytywnym znaczeniu!"
"Po pewnym czasie czytania Twojego bloga, zaczęłam traktować go trochę jak wizytę u bliskiej koleżanki."
"Styl pisania. Melancholię. Miłość." Tak, wiem, że o stylu już było, ale ta fraza wpadła mi w ucho i w serce też.
"I jeszcze - dla odmiany - lubię Twoje opóźnienia - taka ludzka jesteś dzięki nim! Człowiek widzi Matkę na Niedzielę we wtorek i myśli "Matka! Jak każda inna, nie nadczłowiek ani supergwiazda internetu."

Sami widzicie, że zestaw antydepresyjny.

Ale najlepsze, najlepsze jest to, że mnie po prostu doceniacie.
Że to, co chcę Wam tutaj dać, przyjmujecie... z wdzięcznością. 
Dziękuję. 



P.S. Zdjęcie robił ojciec dzieciom. Trzy i pół roku temu. I wciąż bardzo je lubię. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...