wtorek, 19 stycznia 2016

Matka na niedzielę. Stągwie

Jak to we wtorek - matka na niedzielę.

"Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli."

Po raz kolejny znajdujemy się na weselu w Kanie Galilejskiej.
Jezus prosi, żeby służący napełnili stągwie wodą.

To napełnianie to nie było takie hop-siup. Sześć stągwi, każda po dwie lub trzy miary. Miara to niemal 40 litrów, czyli jedna stągiew to między 80 a 120 litrów wody. Razy sześć. Sześć wanien wody. Pięćset litrów wina. Sześćset naszych butelek.

Po co te wszystkie matematyczne wyliczenia?
Bo słudzy się trochę musieli napracować przy tym napełnianiu.  A przecież nie wiedzieli, czym się skończy. Mogli tylko podejrzewać, mogli przypuszczać, mogli być zaintrygowani, a mogli po prostu wykonać polecenie i już. No i jak się tak zastanowić, to polecenie może się wydać nieco absurdalne. Przecież Jezus równie dobrze mógł zamienić powietrze w wino. I nikogo nie prosić o żadne noszenie.

Ale nie.
Napełnijcie stągwie wodą - i napełnili.
Zanieście - i zanieśli.

Jezus dał sługom szansę, żeby byli częścią jego pierwszego cudu.

I to mi się tak bardzo kojarzy z macierzyństwem.
Zmieniasz te pieluchy. Wstajesz w nocy. Karmisz. Pocieszasz, znosisz złe humory. Niby wiesz po co - żeby dziecko miało się dobrze. Nosisz wodę i nosisz.
I wcale nie wiesz, kiedy ta woda zamieni się w wino.
Tyle wina. Najlepszego.

Ale kiedy to się już stanie, masz w tym winie swój mały udział.
I powiedzą ci starości weselni świata: dobrze wychowałaś swoje dzieci, kobieto.
Taki cud.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...