wtorek, 8 grudnia 2015

Kupiłam dziecku karabin

Poszliśmy do sklepu po majtki. Wróciliśmy z karabinem.
Po drodze olśniło mnie, jak bardzo zmieniło się moje podejście w ciągu ostatnich miesięcy - zwłaszcza po zamachach w Paryżu.

Karabin wisiał sobie na samej górze regału i Witek nie zauważył go od razu. Najpierw jego uwagę przykuł zestaw strażaka. Potem przyjrzał się choinkowym łańcuchom, motorowi i paru autkom. Potem trafił na pistolet, też w jakimś kiepskim zestawie.
- Pistolet - powiedział tonem, który oznacza: chciałbym taki mieć, mamusiu.
- Tak, Witulku, ale wiesz, przyszliśmy po majtki, nie po zabawki. Poza tym on chyba nie strzela.
- Ale ja chciałbym taki duuuuzy - rozłożył ręce mój syn.
I wtedy go zobaczyłam. Karabin. Nieduży, poręczny i do tego wydający dźwięk - odpowiedni - po naciśnięciu na spust.
Dałam młodemu do obejrzenia i wiedziałam, że to koniec.
Że wyjdziemy z tym karabinem ze sklepu. I już.
Witulowi oko błysnęło, przytulił karabin do piersi, zupełnie stracił zainteresowani motorami i czekanami strażaka i powiedział:
- Chodźmy do kasy, mamusiu. Sybko.
A potem strzelał całą drogę do domu.

Szłam koło niego, kopiąc niewidzialne łuski i myśląc o tym, że w zeszłym roku na pewno bym mu nie kupiła pistoletu. Chociaż chciał. Nie miał wtedy jeszcze dwóch lat i nie miał też pojęcia, do czego pistolet służy, ale kiedy zobaczył regał plastikowej broni w dużym sklepie z zabawkami, stał przed nim, piszczał z zachwytu i nie dawał się stamtąd zabrać.
- Cem taki, mamuciu, cem!
Ale nie dostał, bo wydawało mi się jakieś takie... nieodpowiednie, że dwulatek będzie się bawił pistoletem.

A on chciał.
Nie wiedząc, co to i do czego - widział i chciał mieć broń.
Atawizm jakiś, czy co.

I wtedy, w zeszłym roku, myślałam sobie pacyfistycznie, że lepsza będzie jakaś konstruktywna zabawka, a nie destrukcyjny pistolet.
A teraz już tak nie myślę.
Teraz podziwiam ten mechanizm, który każe chłopcom fascynować się samochodami, pistoletami i wiertarką. Teraz kupuję trzyletniemu chłopcu karabin. I jeszcze mam nadzieję, że będzie się nim dobrze bawił.

Wracałam sobie kiedyś z biblioteki i spotkałam mamę z synkiem. Synek miał ze sześć lat, a w ręce karabin. Mama gadała przez telefon.
Chłopaczek wycelował we mnie karabin i wystrzelił niewidzialną serię.
Zginęłam jak nic.
Poczułam się nieco nieswojo i podświadomie czekałam na komentarz w stylu "To nieładnie strzelać do ludzi" - kuriozalny, ale jednak coś we mnie domagało się jakiegoś zadośćuczynienia.
- Zastrzeliłem panią, mamusiu! - oznajmił chłopaczek.
- Świetnie, świetnie, synku - powiedziała nieuważnie mama, nie patrząc i słuchając, co tam ktoś gada po drugiej stronie.
O nie, mój syn tak nie będzie robił. Będzie miał autka i wiertarki, ale pistolety - ależ skąd - pomyślałam wtedy.
A teraz wiem, że się... pomyliłam.

Opanował nas pewien rodzaj asekuranckiego pacyfizmu. Złudzenie, że jak nie będzie w sklepach pistoletów, to nikt nie będzie strzelał. Rozmawiałam o tym parę dni temu z panem sprzedawcą w sklepie papierniczym. Joasia oglądała skrzydełka wróżki, Witulek - plastikowe pistolety na wodę, a pan mi opowiadał, że we Francji bankrutują handlarze atrapami broni - tymi wszystkimi dokładnymi kopiami Waltherów czy 44 Magnum. Bo jest zakaz sprzedaży. Bo z atrapą można napaść na bank tak samo, jak z oryginałem.
A przecież zakaz sprzedaży broni i jej atrap nie sprawi, że broń zniknie. Ci, którzy będą chcieli ją mieć i jej używać, i tak znajdą na to sposób - legalny albo nielegalny. Zwłaszcza ci, którym jest wszystko jedno.
A tych, co im wszystko jedno, zrobiło się ostatnio jakoś niepokojąco dużo.

Może dlatego kupiłam Witkowi ten karabin.
Chociaż nie wie jeszcze, że karabin może zranić albo zabić.
Wie tylko, że robi hałas i że takie mieli żołnierze na paradzie, której fragment oglądał niecały miesiąc temu.
Za mały jest na Quake'a i na Fallout.
Za mały na Bonda i Brudnego Harry'ego.
Za mały na wszystko.
Nic jeszcze nie wie o broni, a kiedy strzela, udaje sobie, że z lufy psika woda.
A ja nie mam już nic przeciwko.

http://madrzy-rodzice.pl/2015/12/blogowyczwartek-10-12-2015/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...