piątek, 27 listopada 2015

Jak kupować zabawki - siedem złotych zasad


Święta idą. Mikołaj, u nas jeszcze urodziny do tego. Gazetki reklamowe zapychają nam skrzynkę, a na pierwszy plan przepycha się pytanie: jaką zabawkę kupić? Czy w ogóle kupować? A kiedy jeszcze zadajemy sobie to pytanie w sklepie z zabawkami, w którym wszystko jest fajne, i mamy chociaż trochę kasy na zakupy, jesteśmy na prostej drodze klęski.

Dlatego spisałam sobie kiedyś siedem zasad, które przydają mi się w chwilach zakupowej rozpaczy.


1. Nie dubluj.


Znacie to. Lubi koniki? Kupmy jej konika! Świetnie się bawi się sorterem? To może jeszcze jeden?
I to jest błąd. Jeśli nawet dziecko świetnie się bawi sorterem, nie kupuj mu następnych trzech. Bo to wcale nie znaczy, że nimi też się będzie świetnie bawić.
Wyjątkiem od tej reguły są - ale to dla starszych dzieci - puzzle.

2. Nie kupuj byle czego.


Banał, co? A czasami nie ma wyjścia: kiedy się nie ma kasy na konika za 50 zł, kupuje się takiego za 5 zł. Ale wtedy i my, i dziecko dobrze wiemy, że to jest produkt zastępczy. I nie ma takiej frajdy. Bo niby konik, ale... I zamiast wylądować w kategorii "ukochane zabawki", ląduje na dnie tej skrzyni, do której wrzuca się wszystko i zupełnie nie wiadomo, co właściwie jest na dole. 

Od tej zasady też jest wyjątek: jeśli jesteś na wakacjach, wyjeździe albo z dala od zabawek, a dziecko bardzo chce dostać coś małego, co sprawi mu frajdę na pół godziny - kup. I ciesz się chwilą spokoju.

3. Kupuj dla dziecka, nie dla siebie


Ostatnio w Lidlu były takie małe, drewniane mebelki do domku dla lalek. Stałam nad nimi długo, niemal miałam je w koszyku, już widziałam oczyma duszy, jak Joasia wsadza swoje małe laleczki pod drewniany prysznic. I zaraz mi się przypomniało, jak w dzieciństwie próbowałam układać ubranka mojej Barbie w jej różowej szafie. I jak bardzo to nie wychodziło. Oraz to, jaki denerwujący był fakt, że lalek nie dało się sadzać na drewnianych krzesełkach: ciągle spadały.
Odłożyłam więc drewniane mebelki na półkę.

 4. Jeśli książki - to dobre.


Nie daj sobie wmówić, że baśnie braci Grimm i bajki Brzechwy będą świetne dla dwulatka, a czterolatek zachwyci się dziwacznym dizajnem albo Bardzo Artystycznymi Obrazkami.Wybieraj książeczki z dobrymi ilustracjami: możliwie wiernymi i sympatycznymi. Niech koń wygląda w nich jak koń, a nie jak plastikowy, dziwnie ubrany człowiek o bardzo kiepskich proporcjach twarzy. Dziecko, które nie umie czytać, zwraca uwagę przede wszystkim na obrazki. Przeczytaj całą książeczkę przed zakupem - czasem pierwsze kilka stron jest super, a potrm pojawia się potwór i książka ląduje na czarnej liście. Co, jeśli tekst okaże się zbyt trudny, zbyt łatwy albo zbyt straszny, a obrazki są piękne?  Zaryzykuj - możesz przecież opowiedzieć swoją wersję historii.

5. Kupuj rzeczy oryginalne


I nie chodzi mi tu o drogie i markowe. Tylko o inne, pojedyncze, nieszablonowe. Owszem, fajnie jest mieć to, co mają wszyscy, ale fajnie jest też mieć coś, czego nie ma nikt. I dzieci to doceniają. Nie wiem, dlaczego, ale nawet te małe. Takie rozwiązanie ma też ukryty plus - nie trzeba się długo zastanawiać, czyja jest zabawka.
Ale uwaga: nie znaczy to, że na przykłąd wszystkie wspaniałe wytwory sztuki rękodzielniczej nadają się świetnie na prezenty dla dzieci. Szczerze mówiąc, większość się nie nadaje. Bo jest robiona przez dorosłych i nie testowana przez dzieci. I w efekcie - skrzynia.

6. Oceń ryzyko inwestycyjne


Uznaj kupowanie zabawek za ryzykowną inwestycję. Czyli nie kupuj drogich, jeśli boisz się, że ulegną zniszczeniu. Bo ulegną. Na pewno. Dzieci mają siódmy zmysł* i jeśli dostaną koparę za dwie stówy, zaraz ją rozkręcą i wyjmą bebechy, żeby sprawdzić, dlaczego miga i warczy. Albo co gorsza nie wyjmą, tylko będą próbować, co skończy się jeszcze gorzej.

Albo, dla odmiany, będziesz nad nimi ciągle stać i wołać: Jasiu, tylko nie popsuj swojej nowej koparki! Bo była taka droga! I koparka szybko trafi do pewnej skrzyni, a Jaś będzie się bawił autkiem z kiosku za dwa piędziesiąt. A ty będziesz pluć sobie w brodę.


7. Rzeczy zużywalne są lepsze od durnostojek


Jeśli nie wiesz, co kupić w prezencie swojemu albo cudzemu dziecku, kup materiały plastyczne
- i nie, nie mówię tu o kredkach woskowych. Farby, mazaki, pieczątki, szablony, naklejki, brokatowe długopisy albo klej, ciastolinę i wszystko, co tylko przyjdzie Ci do głowy. Zdecydowanym plusem takiego prezentu jest to, że nie zostaje na zawsze: znika i przy tym daje dużo radości.Więc nie trzeba wrzucać go wiadomo gdzie.


Takie podejście do sprawy ułatwia mi nieco zakupy i nie pozwala wpędzić się w pułapkę, którą Działy Zarabiania na Nieuwadze Klientów szykują na mnie pewnie już od wakacji. A poza tym odrobinę szaleństwa wolę zostawić sobie na inne okazje.


*Chcesz pewnie wiedzieć, co z szóstym zmysłem? Tak jest. Szósty zmysł to zmysł przytulania


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...