środa, 21 października 2015

W6K. Więcej warzyw! Zadanie # 2

My tu o warzywach, a ja w zeszłym tygodniu jadłam ich zdecydowanie za mało. Spałam też za mało - jakiś taki bardziej morderczy tydzień był. No i właśnie: to jest killer nowych nawyków. Stres i pośpiech. Wyjazdy.


Pisałam Wam już, że weekend spędziliśmy pod Warszawą. Poruszyłyśmy z A. mnóstwo tematów, wiele z nich dotyczyło diety. A jedna z tych rozmów była bardzo ważna. Zainspirowała mnie -  i dlatego zamiast realizować nasz drugi, warzywny krok zgodnie z przygotowanym w wakacje planem, postanowiłam zmienić drugie zadanie.

Najpierw powiem Wam jednak, co mnie tak zainspirowało.
Otóż A. - mama małej Z., ze względu na karmienie musiała radykalnie zmienić dietę. To wartościowa zmiana, ale wymaga włożenia bardzo wiele energii w przygotowywanie jedzenia. A przede wszystkim w jego sprawdzanie.

Zresztą nie tylko A. mówiła mi w ciągu ostatnich paru tygodnie, że czasu ma jedzenie warzyw nie wystarcza. Bo trzeba je przygotować. Posiekać, utrzeć, ugotować, upiec, zmiksować. Dlatego najczęściej pojawiające się w naszej diecie surowe warzywa to pomidor i ogórek, sałata i rzodkiewka. Z gotowanych -  marchewka i ziemniaki.

Bo jest mało czasu.
Zresztą sama po sobie widzę, że kiedy mam dobrze zaplanowany tydzień i nie żyję w denerwującym pośpiechu, o wiele łatwiej mi ogarnąć warzywa w diecie. Bo zakupy zrobię z wyprzedzeniem. Bo przemyślę, jakie obiady będą i jakie warzywa wystąpią na naszej kulinarnej, domowej scenie.

A kiedy planu nie ma, albo nagle robi się dużo pożarów do ugaszenia - robi się trudno. Nawet, kiedy nawyk jedzenia warzyw jest wypracowany. Przyznam się Wam, że ja czasem po prostu odpuszczam. Zwłaszcza, gdy na dworze leje, dzieci nie nadają się do wychodzenia na dwór, a w domu z warzyw jest już tylko suszona eko-vegeta i trochę zamrożonego selera naciowego. No, może jeszcze buraczki w słoiku. Wtedy nagle okazuje się, że żywię się kawą, chlebem z masłem i ciasteczkami.
Zgroza. Na szczęście potem szybko się reflektuję i jak najszybciej biegnę do warzywniaka, z którego  wracam z siatami pełnymi wszystkiego.

Dlatego dzisiaj chcę Was zapytać o wasze warzywne strategie. To właśnie będzie nasze drugie zadanie do zastanowienia się w tym tygodniu.

Kiedy nie macie czasu, jak to u Was wygląda? Czym się ratujecie - mrożonkami, słoikami z buraczkami, kapustą, ogórkami? Korzystacie z gotowych warzywnych przekąsek - tych wszystkich małych marchewek do chrupania, pudełkowanych i foliowanych sałatek, gotowych warzywnych soków? Odpuszczacie warzywa w ogóle? A może macie jakiś tajny plan, który działa niezależnie od okoliczności?

Napiszcie!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...