wtorek, 13 października 2015

W6K. Więcej warzyw! - zadanie # 1

Śniadanie w przedszkolu. W menu - kanapka z szynką i pomidor. Kiedy przychodzimy, pomidora nie widać. Trzeba się dobrze przyjrzeć, żeby zauważyć cienkie plasterki. Czemu tak mało? Bo dzieci nie jedzą. Czemu nie jedzą? Bo ich nie nauczyliśmy!


Dla moich dzieciaków to trochę szok, bo przy naszym stole wprowadziłam zasadę "nie ma posiłku bez warzywa". Lubią chodzić ze mną do warzywniaka i znajdować sobie coś dobrego do chrupania. Kiedy idę sama, Joasia woła za mną: tylko pamiętaj! Kup mi kalarepkę!

Okres, kiedy warzywa są tanie, dobrej jakości i smaczne, właśnie się kończy. Tym bardziej trzeba zadbać o zapewnienie im honorowego miejsca w diecie.

Dlaczego?
Bo mają wszystko, czego nam potrzeba: wodę, witaminy, sole mineralne, błonnik.
A do tego - kolor i smak. Samo dobro.
Bez warzyw trudno o prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

"Nie tuczą, a sycą. Dostarczają witamin, soli mineralnych, kwasów organicznych, enzymów i wielu innych składników biologicznie czynnych i szalenie dla zdrowia potrzebnych. A poza tym - jakie są smaczne, jak urozmaicają jadłospis!" - pisze Irena Gumowska. 

Tyle warzywnej zajawki. Teraz czas na pierwsze zadanko.
 Tym razem skupimy się nie na tym, co siedzi w warzywach, ale na tym, jakie miejsce zajmują w naszej diecie.

Dlatego mam dla Ciebie pięć pytań. W sam raz na kolejny tydzień wyzwania. Przyglądaj się temu, co jesz. Obserwuj i rób notatki, jeśli tego potrzebujesz.

1. Ile warzyw zjadasz w ciągu dnia? Czy to plasterek pomidora na kanapce, łyżka surówki do kotleta i marchewka z rosołu? A może Twój jeden posiłek dziennie jest złożony wyłącznie z warzyw?

2. Jak najczęściej przyrządzasz warzywa? Gotujesz? Pieczesz? Robisz surówki? Wkładasz do słoików? Po prostu zjadasz świeże?

3. Jakie warzywa lubisz jeść?

4. Jakich warzyw nie tkniesz nawet kijem? Dlaczego?

5. Jakie warzywo nigdy się nie pojawiło w Twojej kuchni? (Tutaj mała warzywna ściąga)

Ja przepadam za pomidorami, które właśnie się kończą, buu. Tuż za nimi plasuje się brokuł.

Z kijem podchodzę do dyni. Mam z nią różne kiepskie doświadczenia, począwszy od dyni z ziemniakiem ze słoiczka dla niemowląt. Paskudztwo! Potem próbowałam dyni w wersji doprawionej i za każdym razem odkrywałam, że to, co mi przeszkadza w zupie dyniowej czy innej potrawie z udziałem naszego warzywa, to... dynia.
Wyjątkiem jest dyniowy dżem morelowy. I pestki:)

A czego nigdy nie jadłam? Na pewno karczochów, szparagów i brukwi.

Czekam na Was w wyzwaniowej facebookowej grupie!






3 komentarze:

  1. Szparagi są ok, ale trzeba mieć na nie sposób. Ja raczej mam słaby. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mój synek średni uwielbia marchewki ale tylko gotowane w zupie ogólnie zupy lubi każdą zje nie ma problemu że jakiegoś warzywa nie zje tylko kiedy widzi starszego brata że on nie je to i średni też nie lubi. Matek jest wybredny do warzyw prawie nic nie lubi choć kiedy był miejszy zjadał ładnie warzywa...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam sposób na dynię: gotuję, miksuję blenderem i dolewam sok marchwiowo - owocowy. Dzieci się jeszcze nie zorientowały.

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...