wtorek, 6 października 2015

W6K. Jeden lepszy produkt - podsumowanie i link party

No i proszę, pierwszy miesiąc za nami.  Wierzę, że pierwsza zmiana również. Cieszę się, że włączyliście się w wyzwanie. Drugi krok przed nami, ale dziś podsumujemy sobie pierwszy.


1. Czytamy etykiety

Ten krok za nami, ale i tak polecam regularnie przeglądać zawartość produktów, których używamy. Zachęcałam Was do zmiany tych, których używacie najczęściej, ale tak naprawdę każda ilość ma znaczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Czasami przymykam oko, kiedy jedzą lody (tak, to jest produkt, któremu staram się nie zaglądać w etykietę), chociaż wiem, że lody wystarczą im za jeden posiłek. A to z kolei znaczy, że nie dość, że dostarczam im mnóstwa paskudnych rzeczy, to jeszcze w tym czasie nie zjedzą niczego zdrowego.
Czyli tracą podwójnie.

Poszperałam nieco w internecie, żeby zainspirować Was do czytania.

Podobną akcję z czytaniem etykiet urządził autor bloga Kulinarne Rzuty Wolne. Podaje tam składy różnych produktów, porównując jedne z drugimi - na przykład soki marchwiowe czy jogurty owocowe.

Etykiety można też sprawdzić bez biegania po sklepach - na przykład na stronie Czytamyetykiety.pl Ale uwaga, producenci co jakiś czas "pogarszają" skład!

Bardzo fajny i wyczerpujący tekst o tym, co się znajduje na etykietach - o oznaczeniach, symbolach, sformułowaniach i tym, co się za nimi kryje, przeczytacie na blogu Happy Active Lifestyle.

Czasem nie wystarczy przeczytać, trzeba też zrozumieć, co się przeczytało. O dodatkach do żywności, zwłaszcza tych szkodliwych, ale i nieszkodliwych też, przeczytacie w portalu dziecisawazne.pl , a także w obszernym spisie wszystkich dodatków z oznaczeniem ich szkodliwości (lub nieszkodliwości). Dowiedziałam się z niej między innymi, że karagen jest szkodliwy. A ciągle go widzę na etykietach, och! Listę paskudztw opublikował też portal wegetarianie.pl.

A na koniec bardzo fajny cykl na blogu Justyny Markowskiej - "co siedzi w żywności".


2. Szukamy dobrego jedzenia

Bo do tego się sprowadzała nasza wymiana na lepszy model. Każdy miał tu własne kryterium, dla jednych niektóre dodatki są do przejścia, inni wolą produkt w stanie czystym. Ważne, żeby wybierać świadomie - jakkolwiek to nie brzmi.

3. Utrwalamy nowy nawyk

Z tym jest chyba najtrudniej. Zawsze się wydaje, że najtrudniej jest zacząć - a tu niespodzianka, o wiele gorsze jest wytrwanie w tym, co się postanowiło. Choćby to było kupowanie śmietany złożonej tylko ze śmietany. A to nie ma, a to się człowiek spieszy. Stąd moje detektywistyczne rady związane z utrwalaniem nawyków.

Jak mi poszło?
Całkiem nieźle, mamy zapas keczupu, ale nie jestem z niego do końca zadowolona. najlepiej byłoby robić samemu, w domu, ale na to na razie nie mam czasu (albo nie mam ochoty poświęcać czasu). Może kiedyś. Póki co, testujemy te sklepowe.



Kto bierze udział w kolejnym kroku?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...