sobota, 24 października 2015

Sobotni kot oraz wybory

Ten fałsz, który wkrada się w nasze myślenie. Mój głos jest mało ważny. Nie liczę się ani ja, ani moje zdanie. I tak nic nie zmienię, więc po co się wysilać i marnować pogodę na wrzucanie kartki do biało-czerwonego pudełka. Dlaczego piszę o tym wszystkim tutaj, na macierzyńskim blogu o dzieciach? Bo to nie jest myślenie godne rodziców. 

To fragment tekstu, który napisałam przy okazji innych wyborów. 
Przed nami kolejne. A ja myślę tak samo, jak myślałam. 
Tutaj przeczytacie ciąg dalszy. Z mocną puentą.

I druga, ważna sprawa:

Miałam wstać o piątej rano, żeby napisać dla Was odcinek.
Ale nie wstałam.
Jedziemy dziś na wesele, czas umyka w oczach.
I kota nie ma. Będzie jutro, jak wrócimy.

Pa.

2 komentarze:

  1. wesele super miłej imprezki tak na wybory pójdę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię uczestniczyć w wyborach! Dla mnie to takie ciekawe urozmaicenie niedzieli ;) Od dziecka odczuwam radosne wyborcze podekscytowanie. Chyba udzieliło się już ono mojej córce ;) Każda motywacja jest lepsza niż żadna...

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...