środa, 28 października 2015

Czy Twoje dziecko przejawia niepokojące zachowania?

Przedszkolna ankieta. Punkt siedemnasty.
Czy dziecko prezentuje zachowanie niepokojące rodziców, na przykład jest wstydliwe, nieśmiałe, płaczliwe, uparte, wybuchowe, reaguje złością?
O, żesz. Moje takie zachowania prezentują cały czas. I co teraz?

Jakoś nie czuję się zaniepokojona.
Gorzej, uważam, że to zupełnie normalne.

Dlaczego?
Bo ludzie tak mają.

Każdy człowiek bywa wstydliwy, onieśmielony, płaczliwy, uparty, wybuchowy i reaguje złością.
Dorośli tym się różnią od dzieci, że zazwyczaj nie pokazują swoich emocji. Bo nauczyli się je ukrywać. Zwłaszcza te, które sobie lekko nazywamy "trudnymi" albo jeszcze gorzej - "negatywnymi". Bo nie można przecież pokazywać wstydu i onieśmielenia - bo wstyd. Ani  reagować złością, bo wybuchowy i choleryk, lepiej go nie denerwuj. Uśmiech na twarz i marsz do przodu! A jak cię zapytają, co tam - choćby się waliło i paliło, mów, że wszystko dobrze.
Przyzwyczailiśmy się chyba - my, dorośli, że pokazywać można tylko niektóre emocje. "Dobre", "pozytywne". I naszą dorosłą miarkę przykładamy do dzieci.
A one nijak się w niej nie mieszczą.

Wymagamy od dzieci dojrzałości, opanowania, spełniania oczekiwań związanych z emocjami - a sami tego nie umiemy. 


Najbardziej nie lubię takich sytuacji, w których na przykład Joaśka nie chce się z kimś przywitać. Z jakimś obcym dorosłym. Może dla mnie nie jest obcy, ale dla niej - na pewno. No i Joasia na pytanie, czy się przywita - nie moje! - kręci głową, a kiedy ktoś nalega, chowa się za mnie.
Nieśmiała i wstydliwa! Och, jakież to niepokojące! Przecież ona ma już cztery i pół roku! Powinno jej już przejść!

Witulek zdecydowanie reaguje złością. Potrafi nabić na widelec kawałek kotleta i rzucić wszystko razem na podłogę. Albo rzucać klockami. Bywa, że w siostrę. Och, jakie to niepokojące! Co za niegrzeczny, źle wychowany i rozwydrzony trzylatek!

I tu dochodzimy do sedna.
Jeśli dziecko ma napady złości co kwadrans, to faktycznie może być niepokojące.
Ale pięć czy sześć awantur w ciągu dnia? Wkurzająca, paskudna, powodująca zgrzytanie zębami norma.

To, jak dziecko reaguje na otoczenie, jest wypadkową jego charakteru, aktualnego stanu emocjonalnego i nastawienia rodziców.


Przykład?
Niech będzie Joasia. O ósmej rano, wyspana i po dobrym śniadaniu, w miłej atmosferze chce bawić się swoim konikiem.
Ale konika nie ma.
Joasia szuka sama, potem mnie informuje, że nie może go znaleźc, potem zastanawia się chwilę i oznajmia, że w takim razie pobawi się lalką.

A teraz jest wieczór. Dzień był długi, dużo sytuacji wymagających opanowania swoich emocji. Joasia jest zmęczona, trochę głodna, rozdrażniona. Nie ma konika.
Nie szuka sama.
Najpierw płacze, że nie ma konika.
Namówiona na jedną próbę samodzielnego szukania zagląda do byle której szuflady, oznajmia, że nie ma, każe mi szukać, a kiedy ja nie znajduję, zaczyna płakać. I się złościć. Z wściekłości kopie w łóżko i dziabie długopisem ścianę. Nie da się jej uspokoić inaczej, niż przytulaniem przez kwadrans.

Kolosalna różnica.
Dziecko, które mówi: Mamusiu, nie mogę znalezć konika, więc pobawię się lalką, wiesz? i dziecko, które wrzeszczy i kopie w ścianę.
Jedno i to samo dziecko.

A to, co mnie dziwi najbardziej, to to, że dorośli tego nie rozumieją.

Ci, co nie podają ręki nielubianemu sąsiadowi, wymagają, żeby dziecko witało się ze wszystkimi.
Ci, co w życiu nie zabraliby głosu na forum większym niż cztery dobrze znajome osoby, wymagają, żeby dziecko nie krępowało się rozmawiać z zupełnie obcymi ludzmi.
Ci, co chodza wściekli przez cały dzień, bo kobieta w mięsnym była dla nich rano nieuprzejma, a do tego warczą na wszystkich i robią aferę o byle co, żeby rozładować tę poranną złość, wymagają, żeby dziecko w wieku lat trzech umiało perfekcyjnie opanować swoje "trudne emocje".

Jeśli Twoje dziecko jest wstydliwe, nieśmiałe, płaczliwe, uparte, wybuchowe i reaguje złością - to najprawdopodobniej wszystko z nim jest w porządku.


Ostatnio myślę sobie nawet, że to ogronmy przywilej dzieciństwa: móc krzyczeć, tupać, płakać i chować się za mamą, kiedy się tego potrzebuje.
Bo mnie już nie wypada. 
A czasem chciałabym.

http://madrzy-rodzice.pl/2015/10/blogowyczwartek-29-10-2015/





14 komentarzy:

  1. dokłądnie a czasami mnie irytuje kiedy naprawde bez powodu (dla mnie ) Arcio płacze jest rozdrażniony czy źle się zachowuje a przecież nie siedze w jego umyśle i nie wiem co się dzieję... może coś nie tak było w przedszkolu i nie che powiedzieć? może ktoś mu coś powiedział... czasami pozwalam chłopaką się pozłościć popłakać ale czasami tez mówie żeby przestał płakać bo nie ma powodu... (dla mnie nie ma powodu a dla niego jest)dzięki za ten wpis muszę sie w tej kwestii poproawić i pozwolić dzieciom na więcej emocji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też ostatnio zapominam o tym, że trzeba dzieciom pozwolić się pozłościć.
      zwłaszcza Witek mnie ostatnio wkurza, bo zrobił się bardzo wrażliwy i zwykła uwaga wypowiedziana ostrzejszym tonem wyprowadza go z równowagi.
      nie ma co, trzeba się zabrać do pracy nad sobą:)

      Usuń
    2. dokładnie to nie nad dziećmi mamy pracować ale nad sobą :D a to nie takie proste zmieniać się w tym wieku :p

      Usuń
    3. Tak, to bywa najtrudniejsze w tym całym interesie z posiadaniem dzieci:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Z ust Mamy Trójki taki komplement liczy się dla mnie potrójnie :D

      Usuń
  3. Och święta racja!!!! A i ja sama chętnie tupnełabym nogą!! Może by i ulzyło? :) Faktycznie ludzie wymagają od dzieci pewnych zachowań sami będą nie lepszymi, może w ten poroniony sposób chcą naprawic swoje błędy? Ale to głupie jest! dziecko samo sobie wyrobi opinie na pewne tematy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi błedami masz rację. Jak ktoś był w dzieciństwie nieśmiały, wie, z czym to się je,i na siłę chce dziecko zmusić, żeby takie nie było - dla jego dobra.
      Zamiast akceptować.
      Pewnie często nieświadomie.

      Usuń
  4. Świetny post, mam wrażenie, że coraz mniej osób myśli w ten sposób. Wszyscy chcą żeby dziecko było grzeczne, cokolwiek to znaczy i uśmiechnięte, każda złość czy nerwy małego człowieka to złe wychowanie.
    Strasznie mnie to irytuje i uważam, że warto walczyć o to, by wszyscy rozumieli, że dziecko to też człowiek:)

    Zapraszam:
    Www.brzuchacze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowa!

      A na blogu byłam, nawet z propozycją:)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Bardzo celnie! Takie zachowania to norma! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Pięć czy sześć awantur w ciągu dnia - wkurzająca, paskudna, powodująca zgrzytanie zębami norma." ;) Zapominam o tej normie i zupełnie niepotrzebnie frustruje mnie fakt, że wybuchy złości się mojej córce ZDARZAJĄ. No pewnie, że wolałabym, aby wyrażała swoje emocje w dorosły i "cywilizowany" sposób, ale na to jeszcze przyjdzie czas.
    Dzięki za przypomnienie :) Made my day!

    OdpowiedzUsuń
  7. W przedszkolu zapewne chodziło o nasilenie zachowań :) Ale fajnie że zwracasz uwagę na to, że dzieci mają prawo do przeżywania i to jest NORMALNE. My też wiele czujemy, ale ktoś kiedyś powiedział, że tego i tego nie wypada, więc wiele w sobie ograniczamy, ukrywamy, wypieramy, nie wyrażamy. I dzieciom też zabraniamy, bo myślimy, że tak trzeba.

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...