wtorek, 29 września 2015

W6K. Jeden lepszy produkt - zadanie 3

Przed nami ostatnie zadanie z pierwszego wyzwaniowego kroku w dobrym kierunku. W tym tygodniu zabawimy się w... negocjatorów i detektywów.


W pierwszym zadanku czytaliśmy etykiety, żeby wyłonić kandydatów do wymiany na lepszy model.
W drugim - szukaliśmy zamienników dla jednej wybranej rzeczy. U mnie to był keczup, ale w naszej facebookowej grupie pojawiły się na przykład żółty ser czy śmietana.

Od dzisiaj przez tydzień będziemy dbać o trwałość zmian. Do tego potrzebne nam będą cztery rzeczy.
Obejrzałam właśnie nowe Mission: Impossible*, więc klimat będzie nieco... wywiadowczy.

1. Wywiad.

To zadanie w terenie.
Oczywiście wiele zależy od tego, gdzie mieszkacie, bo miejsce zamieszkania ma duży wpływ na system zakupów.  Kiedy jestem na wsi, robimy duże zakupy raz na tydzień, a w pilnej potrzebie ratujemy się jednym z dwóch sklepików, w których nie zawsze jest to, co bym chciała. Kiedy mieszkałam z rodzicami w dziesięciotysięcznym miasteczku, miałam do dyspozycji kilkanaście sklepów spożywczych, ale zdarzały sie produkty, które ze względu na cenę lub małe zainteresowanie (a czasem jedno i drugie) były jak święty Graal. Teraz mieszkam w Krakowie, i mam nieco ułatwioną sprawę, ponieważ mieszkam w Krakowie i to jeszcze w takim miejscu, że w odległości kwadransa spaceru mam Biedronkę, Lidla, Kaufland, Intermarche, ze dwie Mile (dawniej PoloMarket), ze dwa Lewiatany, Żabkę, przekwalifikowany GS, całodobowe delikatesy i jeszcze parę inicjatyw prywatnych. I nie, nie przepadam za robieniem zakupów.

Więc jeśli masz do dyspozycji mały wiejski sklepik, a produkt, który wymieniasz, jest mało trwały - możesz się dogadać, żeby pani Krysia specjalnie dla ciebie go sprowadzała. Da się zrobić, naprawdę.

Jeśli mieszkasz na osiedlu - pozwiedzaj okoliczne sklepy i poszukaj waszego nowego - no właśnie: czego? Sera? Keczupu? Wegety? Śmietany? Herbatki owocowej? Zapamiętaj, gdzie można go kupić.

Jeśli robisz duże zakupy w hipermarketach, poświęć dodatkowe pół godziny na przejście wzdłuż tej niekończącej się półki z czekolada, keczupem albo żółtym serem.

Przy okazji może się zdarzyć, że znajdziesz inne zamienniki z dobrym składem. To świetnie, bo dobrze jest mieć alternatywę. 

A potem przejdź do kroku drugiego.

2. Negocjacje

Jeśli jesteś jedyną osobą w swoim gospodarstwie domowym, możesz pominąć ten etap.
Jeśli nie...

Wiadomo, że każdy ma własne upodobania.

Jeśli ktoś w Twojej rodzinie przyzwyczaił się do keczupu napakowanego glutaminianem sodu, który polepsza smak - trzeba będzie go przekonać do tego zdrowszego.

Jeśli do tej pory do gotowania używało się śmietany "do zupy", czyli spreparowanej tak, żeby nie robiły się grudki (sic!) - użycie zwykłej śmietany, która zamienia się w serek pod wpływem zbyt wysokiej temperatury, może być małym szokiem.

Jeśli zwykły żółty ser z azotanem potasu (mniam!) kosztuje połowę tego, co porządny żółty ser bez paskudztw - budżet może zaprotestować.

Dlatego potrzebny będzie brifing. Oraz negocjacje. Po to, żeby to była wspólna decyzja, a nie tylko czyjeś zarządzenie do realizowania. O wiele łatwiej jest poświęcić chwilę na szukanie tego właściwego keczupu, jeśli się wie, jaki to ma sens. Przyda się też tutaj lista sklepów, w których można dostać nasz nowy, lepszy produkt.

Wtedy łatwiej jest uniknąć scenariusza typu:
- Kochanie, nie bylo tego twojego keczupu, więc kupiłem inny.
Inny ma w składzie sproszkowane rogi nosorożca, pięć konserwantów, polepszacz smaku, zapachu i 5% koncentratu pomidorowego, ale przecież następnym razem kupimy już ten, co trzeba. Teraz tylko zjedzmy ten, skoro już wydaliśmy na niego kasę.

3. Mała szkoła detektywów.

Jeśli masz dzieci - włącz je w nasze wyzwanie.

Wyjaśnij im, bardzo prosto, dlaczego jeden - niech już będzie - keczup jest lepszy od drugiego. Bez obaw, mój syn nie ma trzech lat i rozumie podstawy diety rozdzielnej, nie mówiąc już o mojej czteroipółletniej córce.

Zostaw opakowanie po serze, sreberko od śmietany. A potem, w sklepie, wręcz je dzieciom i poproś je o pomoc w szukaniu. One robią takie rzeczy fenomenalnie. Będą z tego trzy korzyści. Dzieci poczują się docenione, bo dostały ważne zadanie. Jeśli zabawa im się spodoba, będą Cię pilnować na zakupach. A do tego przypilnują też pewnie babci, dziadka, cioci, wujka i każdego, kto pójdzie z nimi kupić ten keczup, który mamusia chciała. Albo ser, o który prosił tatuś.

4. Mission: Possible

Ułatw sobie zadanie i zaplanuj zakupy tak, żeby w przyszłości szukanie tego dobrego sera nie zajmowało zbyt wiele czasu. Bo szybko Ci się odechce. Gwarantuję. Jeśli produkt nadaje się do dłuższego przechowywania, a Ty masz miejsce na więcej opakowań, kup zapas. Przynajmniej na pierwszych parę tygodni - łatwiej będzie się przyzwyczaić.


W skrócie:

1. Sprawdź, gdzie można kupić ten lepszy produkt.
2. Poinformuj domowników, jaką śmietanę/keczup/ser/herbatę od teraz będziecie kupować, dlaczego taką i gdzie można ją łatwo dostać
3. Włącz do akcji dzieci w roli detektywów i przypominajek.

A potem daj koniecznie znać, jak poszło. W przyszłym tygodniu bardzo chciałabym napisać podsumowanie na podstawie Waszych doswiadczeń!



*I jeśli chodzi o filmy sensacyjne bez głębi i z niektórymi scenami zbyt długimi, żeby były zabawne, ten film dostaje się do pierwszej dziesiątki. Ratuje go - jak dla mnie - tylko Jeremy Renner. Z całym szacunkiem dla Toma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...