wtorek, 8 września 2015

Tratwa, czyli Janosch w praktyce

- Ja będę piłować!
- A ja będę wbijać gwoździe!
Tak. Moje dzieci robią w przedpokoju tratwę. Wysypały wszystkie swoje narzędzia, pożyczyły ze dwa śrubokręty z szuflady ojca dzieciom, Witulek wierci dziury na niby swoim plastikowym Boschem, a Joasia koloruje sosnową calówkę kredkami, po czym wbija te kredki w otwory zrobione do zabawy w warsztat. To wszystko przez Janoscha.

Jakiś czas temu, na szafingu, wpadła w moje ręce książka Janoscha "Ach, jak cudowna jest Panama". Głównymi bohaterami są Miś i Tygrysek. Mieszkają sobie w domku nad rzeczką, Miś łowi ryby, Tygrysek zbiera grzyby i jest im dobrze. Do momentu, w którym nie odkryją, że może być lepiej. I nie zaczną w tym kierunku iść. Dosłownie.

Janosch, czyli zniemczony Janusz, a dokładniej - Horst Eckert, niemieckojęzyczny górnoślązak z Zabrza, rocznik 1931, ekscentryczny, trochę kontrowersyjny, obecnie podobno spędzający miło czas na Teneryfie.

W kategorii "designerskie książki dla dzieci" Janosch odpada w przedbiegach. W kategorii "Słodko ilustrowane książki dla dzieci" - też. Pamiętacie ilustracje autora z Kubusia Puchatka (w oryginale!) lub też Ani z Zielonego Wzgórza? No to Janosch też tak rysuje. Miś raz ma dłuższy pysk, raz krótszy, zupełnie nie jest różowy i zupełnie nie przypomina bohaterów z książeczek dla najmłodszych. I bardzo dobrze.  Za to jest lekki, nieco czeski w klimacie, i da się go czytać cztery razy dziennie przez tydzień i nie zwariować.

Niby nic. Taka historyjka, dobrze napisana, bez moralizowania z gatunku "Jaś nie nosił czapki i się przeziębił, więc kiedy wyzdrowiał, już zawsze pamiętał o czapeczce". Jest miło, jest prosto, ale jest aluzyjnie i trochę z drugim dnem. Takim, które dzieci łapią pomiędzy słowami.
I bardzo inspirująco.

- Ja jestem silny jak dziadek, a ty jesteś silna jak babcia. To chyba wystarczy - rzucił do Asi Witulek, skacząc po łóżku. To parafraza cytatu z "Panamy" właśnie. Dokładna, bo w oryginale zamiast "dziadka" jest "niedźwiedź", a zamiast "babci" - tygrys. Skoro ten cytat zapadł na tyle w pamięć Witulka (dwa lata i osiem miesięcy, żeby nie było wątpliwości) - coś musi w tym być.

Joasię zainspirowały rysunki.
Tak, te właśnie, proste rysunki z dużą ilością uroku.
Najpierw zapytała mnie, jak się robi książeczki. A jak obrazki do książeczek?
Wyjaśniłam.
Przemyślała i na drugi dzień poprosiła, żeby zrobić jej książeczkę. Z prostokątów.
Ojciec dzieciom zrobił.
Potem poprosiła, żeby jej narysować równe kółka, bo nie umie.
Po co te kółka?
Na głowy Misia i Tygryska.
Po czym ich NARYSOWAŁA. Najwyraźniej ośmielona kreską Janoscha.

Cykl o Misiu i Tygrysku ma ponoć sto dwadzieścia części.
Dobrze, że nie wszystkie zostały przetłumaczone na język polski, bo musielibyśmy szybko zmienić mieszkanie na dom. Z odpowiednich rozmiarów biblioteką.


Ach, jak cudowna jest Panama
Janosch
Przekład: Emilia Bielicka
Wydawnictwo: Znak
Stron: 56



2 komentarze:

  1. Mamy i czytamy. Opowiadanie "Ja ciebie wyleczę" robi furorę wśród moich dzieci przy okazji spotkań ze szpitalem i chorobami :) Poziom empatii w Janoschu 10/10 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawa przygoda ksiązkowa warta przeczytania dzieciom :D

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...