czwartek, 24 września 2015

Niegrzeczne okruszki, czyli co Joasia przynosi z przedszkola

Siedzimy sobie przy stole, Joasia bawi się pompką do balonów (tak, mamy coś takiego). Dmucha nią na okruszki bułeczki, które rozsypały się na blacie.
- To jest pompka dla niegrzecznych okruszków! - oznajmia.
Ciekawe, myślę sobie nieco ironicznie, i pytam:
- A co to są te niegrzeczne okruszki?
- Takie okruszki, które są złe i biją inne okruszki - odpowiada bez namysłu.
Hm. Hm, hm, hm.

Dzisiaj też wrócił temat grzeczności i niegrzeczności.
- Ciekawe, jaką nagrode dostanę jutro - mówi Joasia.
- O, nagrodę? A za co? - interesuję się, ale delikatnie.
- Za to, że byłam grzeczna. Ciocia Ula mi obiecała.
- A co się robi, jak się jest grzecznym? - pytam.
- Trzeba być spokojnie i cicho - odzywa się niespodziewanie Witulek.
- Tak, a ja byłam cicho i pomagałam sprzątać - mówi Joasia. - A Witulek był tylko cicho.

W ten oto sposób znowu wkroczyły w nasze życie dwa słowa, których do tej pory nie używałam. I zdążyłam niemal zapomnieć, że są. No dobra, zapomniałabym, gdyby nie sąsiedzi.

Grzeczny. Niegrzeczny.
Mało mówiące przymiotniki. Zależne od kontekstu, sytuacji, a nawet intencji i dążeń osoby, która ich używa.
Ja tam nie używam. Wolę konkrety. I stawiam na skuteczność.

Kiedy widzę rozlaną w łazience wodę - bo Witulek postanowił wyprać ręcznik do rąk, nie mówię:
- Ale byłeś niegrzeczny!
Bo co to niby daje? To komunikat typu: "Mama jest ze mnie niezadowolona, ale nie wiadomo dlaczego. Widocznie to ja jestem do niczego."
A co mówię?
- O, widzę, że rozlała się woda i trzeba ją pościerać. Znajdź ścierkę, Witulku!

Co zyskuję? Bardzo wiele rzeczy.

1.Witulek wie, że to nie on jest problemem, tylko rozlana woda.
2. Jako że dzieci na ogół są inteligentne i lubią z tego korzystać, mój syn orientuje się, że mamie nie podoba sie, że woda zmoczyła podłogę.
3. Uczy się też, co trzeba zrobić, kiedy się rozleje wodę, choćby niechcący.
4. Nie ma poczucia, że to on jest zły - złe jest to, co zrobił, i w dodatku jeszcze można to naprawić. Z satysfakcję. I wyciągnąć wnioski na przyszłość.

No i jeszcze:
5. Ja się nie wkurzam niepotrzebnie.

Wiem, że pani w przedszkolu ma własne metody i nie mogę wymagać, żeby wszystko było tak, jak ja chcę. Ale czasem szkoda.

http://madrzy-rodzice.pl/2015/10/blogowyczwartek-01-10-2015/





2 komentarze:

  1. No my też staramy się mówić konkretnie. Ale przedszkole to zawsze trochę inny świat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjmiesz mnie do siebie na korepetycje? :) Choć przyznam, że ostatnio juz przestałam się wkurzać o takie rzeczy :) Chyba robię postępy!

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...