wtorek, 18 sierpnia 2015

Pingu, czyli kto siorbie i wali w stół widelcem

Puszczać dzieciom bajki? O nie! To ostatnia rzecz, na jaką będę dzieciakom pozwalać. Będę mamą kreatywną, będę się z dziećmi bawić, a w ostateczności - pozwalać im się nudzić.
Tak myślałam przed porodem.
A teraz?

Teraz myślę dokładnie tak samo.

Ograniczenie dzieciom telewizji do minimum jest dobre. A najlepsze jest ograniczenie do zera.


Och, tak, wiem, co zaraz powiecie.
Że bajki rozwijają, że uczą.
I że dają trochę wolnego czasu zmęczonym i niewyspanym rodzicom.
Jasne. Niektóre tak.
Tylko jest jedno ale. A nawet kilka.

Mówiąc szczerze, od dłuższego czasu przymierzałam się do napisania tego tekstu. I nie pisałam, bo... trochę się boję. Nie reakcji internetów, z którymi zazwyczaj jestem pod prąd i mówiąc szczerze - lata mi to. Reakcji moich dobrych znajomych i bliskich, którzy swoim dzieciom bajki puszczają. I nie widzą w tym nic złego.
Bo ja widzę.

Zanim klikniecie w krzyżyk u góry, uściślijmy sobie jedną rzecz. Nie uważam, że wszystkie bajki, zawsze i puszczane każdemu dziecku są złe. Ale są zasady, których należy przestrzegać. Dla dobra dziecka - i dla dobra rodziny.

Bajki nie dla dzieci


- Moje dzieci w zasadzie nie oglądają bajek - powiedziałam kiedyś spotkanej na spacerze matce bliźniaków.
- Nie oglądają? Ja tam moim puszczam, wsadzam ich w krzesełka i zapinam i mam godzinę na zrobienie obiadu - zdumiała się owa matka.
Wszystko fajnie, ale bliźniaki miały... pół roku.
A kiedy dopytałam się o tytuły tych bajek, okazało się, że uwielbiają Kaczora Donalda.
Półroczniaki.
Dynamicznego, pełnego zwrotów akcji, cięć i zmian perspektywy Kaczora Donalda.

To zresztą jest najbardziej powszechny błąd popełniany przez rodziców: puszczamy małym dzieciom bajki dla dzieci starszych. Co złego z tego wynika? Po pierwsze - dziecko w tym wieku nie odróżnia filmu od rzeczywistości. Serio. Po drugie - szybkie przejścia, bardzo dynamiczne sceny, dwu- (lub więcej) wątkowa narracja zaburzają maluchowi odbiór treści. Wprowadzają chaos, bo dziecko nie rozumie jeszcze zmiany perspektywy. No i zazwyczaj są za długie. Zwłaszcza animowane filmy... pełnometrażowe.

Jak się kończy takie oglądanie bajek?
Dziecko miewa złe sny, w dzień jest agresywne i nadpobudliwe, wieczorem zmęczone, ale nie może zasnąć. I hula do północy. Ogólnie nie ogarnia. Małe dziecko w ogóle nie ogarnia swoich emocji albo robi to z trudem, a nieodpowiednie bajki jeszcze mu te emocje podkręcają.
Uogólniając, dzieci poniżej trzeciego roku życia nie powinny oglądać bajek. A jeśli już je oglądają, to niech to są bajki bardzo spokojne, krótkie, ładne, kręcone z jednej perspektywy, najlepiej nieme i bez dużej ilości szczegółów.

Matko! Gdzie on się tego nauczył?


No tak, ale co zrobić, jak mamy rodzeństwo?
Na przykład u nas.
Nasze dzieci oglądają bajki jakąś godzinę w tygodniu. To średnia, bo czasami w jednym tygodniu siedzą przed komputerem trzy godziny, a przez następne dwa tygodnie nie puszczamy bajek wcale.
Joaśka jest wrażliwą czterolatką, bystrą obserwatorką. Bajki dla dwulatków (a konretnie jedna jedyna) - już jej się nieco znudziła. Więc ojciec dzieciom postanowił coś znaleźć i puścił dzieciom Pingu.
Mnie jakoś Pingu nie śmieszy i ścieżka dźwiękowa działa mi na nerwy, ale dzieci wydawały się zachwycone.
Więc niech będzie - małe dawki Pingu co jakiś czas.

Aż w końcu Witek zaczął siorbać przy jedzeniu zupy. Nic takiego, każdy dwulatek w końcu odkrywa, że pijąc przez rurkę da się bulgotać, a jedząc zupę - siorbać. Zapytałam więc sobie retorycznie:
- Witulek! Kto tak siorbie przy jedzeniu?
I ku swemu zdumieniu natychmiast otrzymałam odpowiedź:
- Pingu!
Ciekawe.
Chwilę później Witek złapał łyżkę i zaczął walić nią w stół.
Walenie w stół działa mi na nerwy, że hej, ale do tej pory łączyłam je raczej z męskim nadmiarem energii przejawiającym się w tłuczeniu patykiem w co popadnie - i co zrobi więcej hałasu. Więc łyżka jako zamiennik patyka, a stół - przedmiotu uderzanego, o. Ale teraz naszły mnie podejrzenia.
- Czy Pingu wali łyżką w stół? - zapytałam
- Nie - powiedział Witu, patrząc na mnie niewinnie.
- Mały pingwinek wali - natychmiast dodała Joasia.
Aha.
Od razu skojarzyła mi się historia naszego kuzynka, który w wieku lat dwóch uwielbiał Pingu i ponoć zachowywał się jak Pingu właśnie. A jak wiadomo, historia lubi się powtarzać.
Nie zdziwi Was chyba, że Pingu dostał bana w trybie natychmiastowym.
A przecież wcale nie oglądali go dużo. Kilka godzin, w sumie.
Ale ja też nie jestem tu bez winy. Bo sama najpierw nie obejrzałam tego, co puszczałam dzieciom.

Rodzicu, najpierw sam obejrzyj, potem pokazuj dzieciom.


Kiedyś oglądaliśmy z Joaśką żyrafy na Youtube.
W podpowiedziach pojawiła się jakaś włoska piosenka o zwierzątkach. Całkiem spoko, więc oglądaliśmy. Aż do końca.
Na końcu traktor rozjechał kurczątko, po którym został krwawy placuszek.
A to ci niespodzianka.
Joasia potem długo próbowała dać sobie radę z tym, co spotkało kurczaczka. Nie przychodziła o tym porozmawiać, ale dusiła w sobie. Bo tak ma. Bo była mała. Bo musiała zrozumieć,co to było. Na moje matczyne oko takie emocjonalne nadużycie sprawia, że emocjonalny system operacyjny małego dziecka zwyczajnie nie wyrabia. Więc się zawiesza, wyłącza i źle mu się pracuje. Vide - dużo złego humoru znikąd. Rozdrażenienie i kiepskie radzenie sobie z bieżącymi emocjami.
Nie za fajnie.

Dlatego włączanie małym dzieciom telewizora i puszczanie kanału z bajkami, żeby oglądały, jak leci, uważam za głupie, krótkowzroczne i szkodliwe.


http://madrzy-rodzice.pl/2015/08/blogowyczwartek-20-08-2015/

10 komentarzy:

  1. Moje chłopaki patrzą na bajki owszem ale staram im się puszczeć z godnie z przeznaczeniem jeśli jest zielony kwadracik wtedy oboje oglądają no i stosowne do wieku niektóe bajki dla 7 latków pooglądają jak pingwiny z madagaskaru czy dzieciak konta kot z reguły jest to tv abc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Twoi są trochę więksi, prawda? Najgorzej telewizja wpływa na maluchy do trzeciego roku życia.

      Usuń
  2. Dlatego u nas jeszcze żadnej bajki nie było. :) Na koncie mamy jedynie częste oglądanie... słoni i koni na youtubie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem za bajkami. Mój synek je lubi. Ale ... nie w nadmiarze i odpowiednio dobrane. Donald dla półroczniaka? Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba znaleźć odpowiednią miarę, do bajek też.

      Usuń
  4. Ja Ci powiem, że akurat sama uwielbiam Pingu, tak jak mój 4-letni syn (oglądamy 2 lata) i nie zamierzam Ci tu teraz pisać "przesadzasz i jesteś przewrażliwiona", albo co gorsza zwalać na Twoje dzieciaki- nie. Rozumiem i wiem, bo oglądam. Ale jednak muszę powiedzieć, że niedawno była lawina blogowych hejtów na Peppę, a że warzyw nie chce jeść, a że tatuś głupkowaty itp Pingu właśnie lubię za to, że są odcinki, które uczą także dobrego zachowania. Nie wiem czy kojarzysz odcinek z pingwinkiem na wózku inwalidzkim. Mimo, że na początku psocą z kolegą, to pomagają tamtemu i razem się bawią. Sprzątająca mama, której Pingu nie chciał pomóc, ale w końcu widząc swoich kolegów pomagającym rodzicom wrócił się i wszystko robił za mamę. Spacer z młodszą siostrą, którą nie dopilnował i zgubił. Zabawka, którą bardzo chciał mieć, ale ktoś kupił wcześniej i tata robił dla niego, a on oczywiście był jeszcze bardziej uszczęśliwiony. Aj, mogłabym tak. Oczywiście też są odcinki, gdy robią psoty z kolegami i nic więcej z tego nie wychodzi. Tak jak pisze- kto co lubi i komu wydaje się za stosowne :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój problem z pingu jest taki, że odcinków jest bardzo dużo. I nie jestem w stanie wszystkich obejrzeć, żeby wybrać te wartościowe. Ale wiem, że nie tylko mój syn zaczął się gorzej zachowywać, kiedy oglądał Pingu. Może to bajka dla dzieci 4+.

      Usuń
  5. Zgadzam się z twoim wpisem. Uważam że rodzic powinien oglądać bajkę (seriale bajkowe) a potem po weryfikacji pozwalać oglądać bo jak jeden odcinek jest ok to możesz przypuszczać że reszta zachowana jest w podobnym tonie. Niestety mądrych bajek bez wyzwisk ( np ty głupku itp) i bez fizycznego znęcania się nad inny bohaterem jest mało. I nie przesadzam dla dorosłego powiedzenie ale jesteś głupi i pac do w głowę nie jest jakoś może specjalnie oburzające ale dziecko to odbiera zupełnie inaczej. Zosia ma 4 lata bardzo lubi oglądać Barneya jest tam dużo piosenek, jest wesoło i radośnie więc polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, dzieci są uważnymi obserwatorami. Dorośli czasem nie zwracają uwagi na pewne zachowania, bo skupiają się na całej historii, a dzieci - tak.

      A Barney kojarzy mi się z Flinstonami:) Chociaż to pewnie co innego:)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...