poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Dzień Blogów (i blogerów)

Nic bym o tym nie wiedziała, gdyby nie Gosia, która swoim komentarzem do mojego bloga dała mi fantastycznego kopa w poniedziałek z samego rana. No więc teraz już wiem - że dzisiaj jest Dzień Blogów. I zamierzam to wykorzystać.


Pierwszego bloga zaczęłam pisać dawno temu. Czytało go może kilkanaście osób, ale i tak miałam frajdę.
A zresztą, co mi tam. To Nieregularnik. Jest tutaj. Zapraszam, jeśli macie ochotę na trochę innej mnie.

Potem zaczęłam Młodą Matkę. Pierwsze pół roku pisałam go w tajemnicy, bo nie chciałam zapraszać czytelników do pustego miejsca.
Pierwszy rok był radością z pisania.
Drugi rok był radością z odkrywania możliwości szablonu, z zabawą CSSem i HTMLem. Z grafiką, zdjęciami. Czekałam też na ten jeden tekst, który mnie wystrzeli w blogerski kosmos, po którym mój blog będzie znany, a ja - opiniotwórcza. Walczyłam w konkursie Blog Roku jak lwica.
Trzeci rok był rokiem statystyk, ostatniej szansy danej Blogowi Roku, małym eksperymentom, sprawdzaniu formuły, myśleniu i stosowaniu w praktyce rad Uli Phelep. Niektórych.
A teraz zaczął się czwarty rok. I wiem, że właśnie dałam sobie spokój z nałogowym zaglądaniem w statystyki, z próbami zaistnienia w szerszej świadomości, z Blogiem Roku i innymi takimi imprezami.
Dobrze mi tu, u siebie. Lubię Was gościć. Uwielbiam czytać Wasze wiadomości.

Za to coraz mniej czytam blogów - robią się wszystkie na jedno kopyto, lajfstajl na parentingu jedzie i modówą pogania, i kołczingiem, i ekspertyzmem mniemanym. Ale jak już czytam, to takie, że hej!


Jest ich kilka, tych blogów.
Takich, że jak widzę na nich nowy wpis, to się nie oprę, choćby była druga w nocy i właśnie zamierzałam wyłączyć komputer.
Takich, że chyba nigdy się nie rozczarowałam na nich niczym. A ostatnio sporo "moich" blogów się zamyka, zwalnia- albo psuje. Zmienia, ale wcale nie na lepsze - i już nie mam ochoty ich czytać.
A te mam.
I bardzo Wam polecam.

1. Me&mybu.

Moje ostatnie odkrycie. Czytam i nie mogę się oderwać. Dialogi prosto z życia mamy i synka, proste, chwytające za serce, nie z gatunku tych zabawnych tekścików dzieci, ale z wyższej półki. Z szuflady z miłością i ogarnianiem emocji na etykiecie.

2. Mataja.pl

czyli "Ciąża i rodziecielstwo oparte na dowodach naukowych". Świetne, konkretne, dowcipne i mądre teksty. Zachwycam się. Jak, zdaje się, wszyscy.

3. Bycblizej.pl

Z blogiem Anity jest tak, że niby go znam, ale ciągle mam zaległości - tak z pół bloga wstecz. Bo czytam go nie od założenia. Nadrabiam kawałkami i zawsze widzę to samo:  dobre pióro, dobre treści, spokój i ciepło.

4. Dobra relacja

W punkt. W sedno. W serce. Kiedy Małgorzata coś pisze, trafia dokładnie w ten moment, w którym potrzebuję jej słów. Trafiają do mojego sumienia, każą o sobie myśleć, nie dają spokoju, aż nie będę gotowa na zmianę. Dobrą zmianę.

5. Pietruszka, Zochacz i Jachol

Najbardziej blogowy blog o dzieciach. Nie tam żaden pseudo-portal z poradami, jak zrobić stroik świąteczny i jak nauczyć dziecko sikać do nocnika, przeplatany fotami modnie ubranych dzieci z instagrama i relacjami z blogerskich zlotów.
Wpisy krótkie, a treściwe. O dzieciach, ale bez zadęcia.  Zabawnie, prawdziwie, konkretnie, dobrze. Dla nich - na później. Dla nas - na teraz.
Jak nie zaglądam przez dłuższy czas, to tęsknię.

Jestem wdzięczna, że te blogi są. I że mam co czytać.
Wam też polecam.
To lećcie.

1 komentarz:

  1. dzięki! ja się dopiero próbuję odnaleźć. bloguję z dużymi przerwami już 15 lat, a ciągle nie jestem u siebie i ciągle nie wiem, czego chcę. wiem za to czego nie chcę, między innymi dzięki Tobie:-)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...