niedziela, 12 lipca 2015

Matka na niedzielę. Spożywanie

Przyjmowanie Komunii to trochę taki kanibalizm. Zdarzyło mi się już wiele razy, że w dyskusji o Eucharystii pada to stwierdzenie. Przepadają za nim Świadkowie Jehowy - wobec zarzutu bycia kanibalem każdy zacznie ponownie rozważać swoje argumenty.
Każdy, ale nie ja.
Dlaczego?

Bo jestem matką. I karmię dzieci swoim mlekiem.

O pokarmie matki myśli się najczęściej jak o ludzkim zamienniku białego płynu z kartonu. Tymczasem ludzkie mleko to żywa tkanka. Tkanka, tak właśnie. Nazywa się je czasem "białą krwią".
Dzieci spożywają moje ciało - tkankę. Moją "białą krew".
I ona daje im życie. Nie tylko jako alternatywę dla śmierci głodowej, ale życie rozumiane jako rozwój organizmu. Jako proces tworzenia się, odnawiania, zmiany przy zachowaniu swojej jedyności i odrębności.
Karmię swoje dzieci swoim ciałem. I nie uważam, żeby były kanibalami.


Dlatego nie mam kłopotu z przyjęciem tych słów:
"Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim."

Stwórca to o wiele więcej niż matka.
Skoro matka może karmić swoje dziecko swoim ciałem, i to się dzieje naprawdę, o ile bardziej Stwórca może karmić swoje stworzenie swoim Ciałem.

To też dzieje się naprawdę.
Za każdym razem.


1 komentarz:

  1. dokładnie niezły argument na świadków :D no i dla nas jakie to ważne by przyjmować eucharystie

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...