niedziela, 26 lipca 2015

Matka na niedzielę. Odpłynęli

"Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili." (Mk 6,30-34)


Było już o tym fragmencie - o tutaj - w kontekście cudów. Ale dzisiaj z innej strony.

Apostołowie mieli odpocząć.
Ale kiedy dopłynęli na miejsce odpoczynku - nie było ono puste, oj, nie.

Do tej pory wydawało mi się, że nie odpoczęli. Bo nie mieli kiedy. Ale ostatnio usłyszałam tę Ewangelię na nowo. Odkrywczo.

Przecież oni odpoczęli. We własnym gronie, w łodzi, przy tym, co umieli robić - przy żeglowaniu.
Takie właśnie mieli okoliczności. I tyle czasu.

Czasami bardzo sobie idealizuję wizję odpoczynku.
Że dzieci zajmą się sobą, a ja z książką poopalam się w ogródku. Albo że będę mieć chwilę samotności, z kawą, w spokoju popatrzę sobie na góry. I nikt mi nie będzie przeszkadzał, nikt nie będzie niczego chciał.
I to w zasadzie prawie nigdy nie wychodzi.

Ale ja i tak odpoczywam. Gotując, myjąc podłogę, obcinając krzaki, czytając książeczki, chociaż nie mam na to ochoty, i nosząc siódmą konewkę wody do balii, bo wciąż nie taka. Odpoczywam - kiedy jesteśmy razem. Ojciec dzieciom, dzieci i ja - przynajmniej. A najbardziej wtedy, kiedy najpierw zbierzemy się u Jezusa i opowiemy Mu wszystko, co zdziałaliśmy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...