czwartek, 2 lipca 2015

Jedyny taki wschód słońca






















Pociąg.
Misterium fascinosum, misterium tremendum.
I nie wiadomo, co bardziej.
Podróż pociągiem dzieciaki miały obiecaną dawno temu. Ale pociągi nie jeżdżą teraz tak, jakbyśmy chcieli, więc do prababci wybraliśmy się jednak samochodem.
- A kiedy pojedziemy pociągiem? - dopytywała się Joaśka.
- Jak wrócimy z wakacji - musiałam jej powiedzieć.
A i tak wyszło inaczej.

Najpierw nerwy, pośpiech, kombinowanie z biletem, rozważanie różnych scenariuszy.
Potem decyzja: wracamy. Bo chora matka to wakacje do kitu. Choćby i nad morzem.
Jazda busem po bilety, pakowanie, działkowa pani sąsiadka, która bez wahania zapakowała nas w swój samochód i zawiozła na dworzec.

A potem - pociąg.
Kiedy byłam mała, a potem większa, jeździłam nad morze pociągiem. Mam z babcią, nasza trójka - wsiadaliśmy do sypialnego przedziału. Wieczorem pociąg kołysał mnie do snu, a ja oglądałam sobie przez okno na przemian gwiazdy i światła miast. Rano budziłam się o wschodzie słońca i oglądałam pola maków, rosnące wzdłuż torów.
Co roku.
Pociąg był dla mnie znakiem wakacji, przygody, relaksu. Tak, tak. Mówię o PKP.
I - niespodzianka - dalej jest.
Zwłaszcza latem.



Moje dzieci też są pociągiem zachwycone.
Bo można patrzeć przez duże okno, wstawać i siadać, nie to, co samochodzie, gdzie muszą podróżowac ciasno zapięci w fotelikach i zazwyczaj nie są w stanie zobaczyć wszystkiego, co się fajnego pojawia za oknem.
Bo można skakać po siedzeniach (tak, piszę to z pełną odpowiedzialnością, wspinać się na oparcia, biegać po korytarzu, kiedy akurat stoimy kwadrans w kolejowym polu, bo zepsuła się zwrotnica czy jak się to tam zwie.
Bo jest światło i przestrzeń.
A światło w pociągu - to jest dopiero światło.
 



I jest dobrze.
Nawet, jak wlecze się ten pociąg i ślimaczy, przyłącza składy, czternastą godzinę musimy słuchać costacyjnych zapowiedzi pana kierownika pociągu ("następny planowy przystanek na stacji Brzegi o godzinie coś tam coś tam").

Zresztą te zapowiedzi przez głośniczek, pociągowy interkom, stają się po pewnym czasie bardzo zabawne. I aż kuszą, żeby się nimi pobawić.
Na przykład tak:
"Podróżnych wysiadających prosimy o zabranie bagażu i posprzątanie toalet"
albo:
"Podróżnych wysiadających prosimy o zabranie bagażu albo rzeczy osobistych".
Na szczęście mojej głupawki pan kierownik pociągu nie słyszy.





P.S. W pierwszej klasie już nie dają kawy. Ech, to PKP schodzi na psy.

1 komentarz:

  1. Cudowne zdjęcia, wspaniały klimat tekstu :) Faktycznie podróż pociągiem jest lepsza ze względu na wolność dzieciaków, te foteliki samochodowe to dramat dla nich... A tak mają tyle frajdy ze zdobywania kolejnych wysokości (jak widać na jednej z fotek ;)).
    Ściskam podróżującą rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...