piątek, 12 czerwca 2015

Tak mało

Pakuję się. Tym razem już ostatecznie.
Wyjazd na dłuższy czas uświadamia mi, jak mało mi potrzeba. Jak dużo mam. O ile za dużo.


Bo na przykład teraz wyjeżdżam na sześć tygodni. Przynajmniej.

Zabieram dla siebie trzy pary spodni, cztery bluzki, dwie sukienki, dwa swetry. Moją wakacyjną koszulę, męską w rozmiarze M, trochę bielizny, dwie chustki. Jakieś buty jeszcze, dwie zupełnie letnie bluzki, których do połowy nie ma. Kostium. Poza tym laptopa. Aparat. Zeszyt, a raczej dwa. Pismo Święte. Kilka książek. 

To jest to, czego na co dzień używam. 
To jest to, co jest mi potrzebne.
A tymczasem mam tak dużo.

Pozbywam się tego po trochu. Z myślą o tym, że mniej rzeczy  to mniej czasu potrzebnego na ich porządkowanie. Że mniej rzeczy - to więcej przestrzeni, to mniej decyzji do podjęcia, to więcej czasu.

Najprościej było z ubraniami. I tak trochę to trwało i odbywało się stopniowo, ale im dalej, tym bardziej rygorystycznie. Nie ten fason, nie ten kolor, nie ten rozmiar - bez zbędnych sentymentów. Bez złudzeń co do sylwetki i palety kolorów, w których mi dobrze.

Nieźle idzie też pozbywanie się materiałów plastycznych. Jestem estetycznie skrzywiona, godzinami wybieram okładki zeszytów, zachwycam się pędzelkami i kredkami. Sklep plastyczny - mogę go zwiedzac jak muzeum. A do tego jeszcze różne papiery, kreatywne przybory i materiały... Ho, ho!
No i tak sobie leżały i się zbierały, te materiały. 
Dla dzieci okazują się w sam raz.
Dzieci ich nie wykorzystują z pietyzmem.
Nie zużywają po kawałeczku.
Dzieci używają ich z twórczą rozkoszą, drąc, tnąc, mnąc i śmiecąc.
I skutecznie ograniczając ich ilość.

Ale inne zalegające tu i ówdzie graty, szpargały, przydasie, wihajstry i sentymentalne płatki zasuszonych róż wciąż trzymają się mocno. Chociaż nie, róże poszły już w kosz. I ładne butelki po winie. I niektóre kuchenne przybory, nigdy nie użyte, trafiły w dobre ręce.

A i tak za dużo.
Wystają, pietrzą się, bałagania, denerwują, zabierają przestrzeń i nie pozwalają się emocjonalnie odwiązać. Za nic.

Ale zobaczymy po wakacjach. 




3 komentarze:

  1. dokłądnie ja z ubraniami nie mam problemu mam niewiele a jeszcze jest pare rzeczy do wyautowania za t mąz jest taki że bez sensu trzyma bo może się przydać a oczywiście się nie przydaje no cóz niby chce wyrzucić ale nie potrafi hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłego wypoczynku. Ja też potrafię wziąć mało rzeczy. Ale jak mogę to wolę wziąć dużo :).

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...