niedziela, 3 maja 2015

Matka na niedzielę. Czyny

Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!
(1 J 3,18)

- Kocham cię nawet, jak na mnie krzyczysz - powiedziała mi ostatnio Joasia.
Ubodło mnie to i wzruszyło naraz.

Wzruszyło dlatego, że to były słowa przebaczenia. 

Ubodło, bo wydaje mi się, że mogę sobie krzyczeć bezkarnie, ba! że powinnam krzyczeć. Bo to część wychowania jest przecież.

A tymczasem moja złość, choćby w słusznej sprawie, mój krzyk - to są konkretne znaki. Awantura, jaką ostatnio co trochę sobie robimy - a to z Joasią, a to z Witulkiem - to są konkretne czyny. 
I te czyny mówią moim dzieciom: mama już cię nie kocha. Bo jest zła, gniewa się i krzyczy. 

A moje czyny - moje, ich mamy - powinny mówić zupełnie co innego.
Że ich kocham. 

2 komentarze:

  1. Złość bywa pożyteczna, ale wielką sztuką jest odpowiednio z niej korzystać. Najczęściej faktycznie nadużywamy. Bywa ona objawem troski, warto o tym dzieciom mówić, że to też forma okazywania miłości, ale trudniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...