wtorek, 5 maja 2015

Kotka tu nie ma, czyli książeczki irytujące

- Pocytamy?
- Dobrze, Witulku. To wybierz książeczkę.
Wybiera. Dużą, grubą, taszczy ją z wysiłkiem. Mości się na kolanach. Asia przylepia się z boku. Otwieram książkę.
- Był sobie pewien malutki kotek*...
- Gdzie kotek? Gdzie jest? - niepokoi się Witulek.
Szukamy. Faktycznie - kotka ni ma. Mój syn przewraca więc kartkę, choć przeczytaliśmy pierwszą linijkę. Kotka trzeba znaleźć, przecież o nim jest cały wierszyk.
Tak. Dzisiaj o książkach, które nie nadają się do czytania.


Ten problem - rozbieżności tekstu z ilustracjami - występuje nagminnie.
W tekście - myszy śpią.
Na obrazku - bawią się w najlepsze.
W tekście - dwie żyrafy się kłócą. Na obrazku jest za to tylko jedna.

Sama nie wiem. Czy to ma być jakiś zdumiewający wstęp do rozmowy o książce, czy po prostu nikt autora ilustracji nie przypilnował? A może "ilustrator" nie umiał narysować tego, co w tekście, więc namalował, co mu tam farba na pędzel przyniosła?

W tym kontekście wzorem i przykładem (pozytywnym!) jest dla mnie Percy. Czyli seria książeczek napisana i zilustrowana przez brytyjskiego autora. Tam rysunki nie przeinaczają rzeczywistości tekstu, tylko ją uzupełniają i skłaniają do czynienia własnych obserwacji: rysunki (a w zasadzie akwarele chyba) nie tylko przedstawiają treść, ale pozwalają dopowiedzieć historię. Najmłodszemu czytelnikowi, nieczytatemu, pozwalają. Podobnie się sprawy mają z Pomelo - no, ale  wobu przypadkach ilustrator jest współtwórcą książki, a nie tylko jej oprawcą graficznym. 

Natomiast antywzorów jest na tyle dużo, że nie będę zawracała sobie ani Wam głowy wymienianiem. Przy kupowaniu trzeba po prostu postawić się w sytuacji młodego czytelnika i przejrzeć zawartość. Uważnie. Inaczej przy każdym czytaniu będziecie skazani na odpowiadanie na wiele dodatkowych pytań.
U nas klasyczne jest przy "Lokomotywie":
- A cy ona nie spadnie?
Bo akurat ilustrator narysował sobie tory wokół brzegu kartki - w części do góry nogami.

Zresztą "Lokomotywa" to temat na oddzielny wpis.
Jeszcze ani razu nie widziałam dobrze zilustrowanej lokomotywy (a żeby gdzies była armata, o, ho, ho!). Jest to nad wyraz irytujące i zachęca mnie do rzucania buńczucznych haseł o tym, że na wakacja wezmę sobie przybory plastyczne i zilustruję ją sama, ot, co. A przecież powszechnie wiadomo, że przybory plastyczne na pewno się do auta nie zmieszczą. Wanienki i przewijaka co prawda brać nie zamierzam, ale lalka z wózkiem i krzesełkiem pewnie jest nieunikniona.

*Ten cytat jest zmyślony, żeby nie było. 


11 komentarzy:

  1. Mnie denerwują ilustracje, na których kot wygląda jak struś, strusiowi bliżej do nietoperza, a żyrafie do lampy. I jeszcze brak pewnej spójności, jeśli chodzi o wielkość przedstawianych przedmiotów. Np. żaba i krokodyl wydają się być podobnej wielkości, a to przecież nieprawda. Wydaje mi się, jakby to było trochę oszukiwanie dzieci, chociaż zdaję sobie sprawę, że niecelowe, że trudno przedstawić przedmioty w odpowiedniej skali, itp. Na szczęście nie jestem ilustratorem, więc nie muszę się tym stresować, jestem rodzicem, a tym samym klientem, więc mogę trochę ponarzekać... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Zgadzam się z Tobą w stu procentach.

      I proporcje - oj. My (czytaj: dorośli) jakoś nie zwracamy na to uwagi, bo znamy proporcje, ale dla dziecka przy spotkaniu na żywo co większych egzemplarzy to może być szok. I potem się ludzie dziwią, że się dziecko konika wystraszyło, malutkiego, 150 w kłębie...

      Usuń
    2. Zależy ile lat ma twoje dziecko. Tobie może się wydawać że to jest dziwnie nie proporcjonalne, ale dziecka w wieku od 3-7 lat nie rażą deformacje rzeczywistości, ani odbiegające od normy zastosowania kolorystyczne. dopiero w wieku 11 lat dziecko zaczyna być bardziej wyczulone na obrazowanie rzeczywistości. Proszę zapoznać się z psychofizjologią widzenia dziecka. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Chętnie się zapoznam z teorią, ale póki co zapoznałam się z praktyką. I moje dzieci (4 lata oraz niecałe 2,5) wyraźnie nie lubią niektórych bajek ze wzgledu na ilustracje. Jest rodzaj kreski, której Joasia się boi. Witulka niepokoi, kiedy w wierszyku są dwie żyrafy, a na obrazku jedna. Albo kiedy w wierszyku jest mowa o czarnym psie, a na obrazku jest zielony.
      I to nie chodzi o deformacje rzeczywistości (bo na upartego można do takich zaliczyć na przykład Pomelo - bajkę o małym, różowym słoniu - na oko wielkości pomarańczy - ale o pewien niepokój poznawczy z gatunku tych mało fajnych.

      Co na to psychofizjologia widzenia dziecka?

      Usuń
    4. Reakcja dziecka na ilustracje może być różna. Otoczenie i środowisko ma oczywiście największy wpływ na to jak reaguje czy coś się podoba czy nie. Gdyby wszystkie dzieci reagowały tak samo na określone formy, kolory i kształty to wszyscy ilustratorzy mieliby dużo prostsze zadanie;)
      Ja chciałem zaznaczyć że dzieci najmłodsze w tym stadium rozwoju kryteriów estetycznych nie "oszukujemy" jeśli wielkość, czy kolor przedstawianych przedmiotów się nie zgadza z rzeczywistym. Znacząco mogą odbiegać od rzeczywistych.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. ja szczerze pisząc nie zwracam uwagi zbytniej na ilustracje dzieci chyba też nie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. http://www.empik.com/wiersze-dla-dzieci-tuwim-julian,prod47620032,ksiazka-pl Il. Olga Siemaszko. Jest i armata.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.empik.com/wiersze-dla-dzieci-tuwim-julian,prod47620032,ksiazka-p. Przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za link! Sama ją pamiętam:)
      A my mamy taką: http://siedmiorog.pl/abecadlo-lokomotywa-wierszykowo-tw.html. Mieści się do torebki, bo jest wielkości dłoni. I ma twarde kartki. Do tamtego wydania musimy dorosnąć...

      Usuń
  5. Witam ja bardo lubię gdy moje dziecko czyta coś o Polsce, poznaje kraj w którym ziarenko patriotyzmu zasiane ułatwiają mi w ty zabawki stąd http://zuzutoys.pl/13-seria-polska-dla-dzieci

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej drażnią mnie ilustracje przypominające ,,kreską,, disnejowską rzeczywistość ...i te stworzenia o których wspomniała Wielorybka ,,ni to pies ...ni wydra,,
    Co do samego odbioru przez najmłodszych zainteresowanych ...Synek uwielbia tę wersję ,,Pawła i Gawła,,http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCEQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.wydawnictwodwiesiostry.pl%2Fkatalog%2Fprod-pawel_i_gawel.html&ei=B1BcVeHcOMHHygPpuIPICA&usg=AFQjCNHGJ_LtTZxhjZnZaxetkcWGzHHKNQ&sig2=4cPuQD2u6X06NV9yfcs_JA
    chodź przyznam że wybierając tę pozycję kierowałam się własnymi upodobaniami ;)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...