sobota, 9 maja 2015

Jedna pierś wystarczy

- Pani dziecko się nie najada!
To chyba najgorszy tekst, jakim może młodą matkę poczęstować pediatra. Stresujący, niepokojący i powodujący wyrzuty sumienia. A dziecko - o dziwo - zazwyczaj jest najedzone.
- Za często przy piersi jest! Na pewno głodne! - to drugi tekst z powyższego gatunku.



Otóż nieprawda.
Przymierzałam się do tego wpisu, bo wychodzi mi taki dość osobisty, i zmotywał mnie dodatkowo tekst znaleziony na blogu mataja.pl.

Swoją drogą ów blog - mataja.pl - gorąco i serdecznie Wam polecam. Jesli jeszcze nie wiecie o jego istnieniu. W podtytule ma "ciąża i rodzicielstwo oparte na dowodach naukowych". Czyli dla mnie coś fantastycznego. Autorki pozdrawiam. Koniec dygresji.

No i na tym właśnie blogu znalazłam tekst o pojemności piersi. Cały tekst jest tutaj -w skrócie Wam napiszę, że zależy ona nie od wielkości piersi, a od ilości tkanki gruczołowej w tej piersi upakowanej. Im mniej tkanki, tym mniej mleka na raz i tym częściej dziecko chce być przy piersi.

Tadam! I teraz już wiecie, co odpowiedzieć pediatrom stawiającym głupie diagnozy.
Ale nie tylko o tym chciałam.

Otóż zdarza mi się słyszeć, że matki się boją, jeszcze w ciąży, że będa mieć za mało pokarmu, że dziecko nie będzie się najadać. Że nie dadzą rady wykarmić dziecka piersią.
Bzdura.
Pisałam już, że mleko zaczyna sie w głowie. A teraz napiszę, że można karmić dziecko jedną piersią i wszystko jest w porządku.

Uwaga. Powtórzę.

Można karmić dziecko jedną piersią. I się najada.

Od kiedy Witek skończył trzy i pół miesiąca, karmię go jedną piersią. Jedną, bo drugiej nie chciał. Nie chciał, więc laktacja niemal ustała. W tej jednej. Druga dawała radę za dwie.

Karmiłam go jedną piersią przez dwa lata. Ba. Dalej go jeszcze w nocy karmię - jedną piersią. Teraz to co innego, bo je (niemal) wszystko. Ale kiedy miał te prawie cztery miesiące, nie jadł wszystkiego. Tylko moje mleko. I było go tyle, ile trzeba. Rósł jak trzeba. Ze wzrostem wyłaził z siatki centylowej górą.
Na jednej piersi.

Więc jak Wam ktoś, moje drogie czytające to karmiące matki, mówi, że nie dacie rady, wyprowadźcie go z błędu. Najlepiej werbalnie, choć w uzasadnionych przypadkach można też ręcznie.
A co.

P.S. To kolejny tekst z cyklu o mleku matki (Więcej o cyklu tutaj). Obrazek tyz bydzie. Mam nadzieję, że wkrótce, chociaż właśnie zaczęło się dziać i zdaje się, że będzie się działo, oj, będzie. Ale o tym powiem Wam, jak wrócę, bo zaraz jadę robić syrop z mniszka. I z sosny. I z podbiału oraz babki* też. 



*Roślinki takiej, żebyście sobie nie myśleli.

4 komentarze:

  1. może i tak ale nawet z laktatorem udało mi się tylko 5 miesięcy karmić maluszka bo ciągle brakowało nigdy nie miałam nawału mleka nawet nie wiem jak to jest kiedyś cytałam że trzeba częściej ściągać to wtedy więcej się produkuje u mnie jakoś to nie działało być może gdzieś popełniałam błąd tylko nie wiem gdzie nikt mi nie doradzał nikt się nie interesował w pierwszej ciąży zmuszali na hama kazali dostawiać dziecko do wklęsłej brodawki dziwili się że dziecko nie może chwycić krzyczeli na mnie złościli się nikt nie zauważył że kiedy przystawiali do piersi sutek się chował... ech kiedy o tym powiedziałąm mówili że to nie jest problem ale u mnie to był koszmar ech... teraz wiem że od razu będę miała laktator i od razu będe ściągała elektrycznie i już trudno jeśli się to komuś nie będzie podobało....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleko jest produkowane w głowie a piersiami tylko wypływa. Krzyczenie na karmiąca to najprostsza droga do zniszczenia laktacji - hormony stresu blokują wypływ mleka.

      Mam nadzieję, że następnym razem będzie łatwiej i przyjemniej :).

      Usuń
  2. Ja na razie karmię TYLKO piersią (ojeju jeju, a to przecież już pół roku minęło) i dziecko żyje i - mam wrażenie - ma się dobrze. ;)
    Niestety coraz częściej mam wrażenie, że - z nieznanych mi powodów - wiele osób naprawdę ma problem z "produkcją mleka". I to podkreślę - osób, które CHCĄ karmić naturalnie. Pewnie, tak jak Mama Pietruszki (przepraszam, że w skrócie, kwestia przyzwyczajenia), problem zaczyna się w głowie. Może nadmierne "ciśnienie na karmienie", albo strach, że będzie się mieć za mało mleka? Nie wiem. Fakt faktem, że coraz częściej o tym słyszę.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też karmię tylko jedną piersią! Synek ma już prawie półtora roku i ma się świetnie. Jak dobrze, że o tym napisałaś :*

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...