sobota, 2 maja 2015

Blogoid, czyli jak nisko może upaść bloger

A tak mnie jakoś wzięło. Jak rzadko.
Może dlatego, że przeczytalam sobie tekst Kamila z bloga Blogojciec.pl. A potem doczytałam jeszcze coś, czego unikam jak ognia - komentarze. Uprzedzam - nie czytajcie.

I podupadłam na duchu.
Bo postępująca tabloidyzacja blogów parentingowych mnie smuci.
Smuci, właśnie tak.

Jak wiecie, jestem dziennikarką. I to po takich studiach, na których poza warsztatem uczyli nas etyki. I myślenia. Moi nauczyciele uczyli mnie, jak nie pisać "Faktem". Przez to zawodowe skrzywienie patrzyłam na blogi jak na reportaż z życia, jak na lepszą lub gorszą, ale publicystykę. Zwłaszcza na te o dzieciach, tak zwane parentingowe.

A teraz patrzę i niedobrze mi się robi.

Nie chodzi już o słynne sprzedawanie się za smoczek, barterowe układy z handlarzami sprzętem wszelakim, wielkie zarabianie, choć nawet nie na waciki, ale na zapałki. Rozumiem, że każdy jakoś zaczyna, a jeśli chce przekuć bloga w działalność zarobkową, zaczyna od małych zleceniodwaców, żeby skończyć Tomczykiem.
Bardziej chodzi mi o ten reklamowy "poziom wyżej", o zarabianie w strachu, że się straci słupki oglądalności, pardon, statystyki, UU, odwiedzalność - i co za tym idzie, reklamodawców. I kasę. A jak cennik się zaczyna od takich na przykład 5000 zł*, to jest o co grać.

A co się robi, żeby nie stracić czytelnika, tylko zyskać, przyciągnąć, zatrzymać?
Nic trudnego. Prasa już dawno to przepracowała. Tabloidyzuje się. Czyli sprowadza się pisanie do emocjonalnego rozgrywania tematów ważnych społecznie, do wyrażania mocnych opinii okraszonych mocniejszym słowem (jestem odważny, nie boję się kląć na własnym blogu). Do rzucania tematu, na który wszyscy się złakomią i poczują na tyle mądrze, że się wypowiedzą. Też ostro, skoro bloger-autor zachęcił.

Nieważne, że nielogicznie. Nieważne, że nieprawdziwie. Nieważne, że bez sprawdzania statystyk. Statystyki są nudne, k****! - to właśnie klasyczny stabloidyzowany blogowy wpis

No to teraz odnieśmy się do tekstu.
Analitycznie.

Temat: nowy zasiłek dla matek

To o nowym, rządowym wsparciu rodziny: o tym, że w 2016 roku do zasiłku w wysokości 1000 zł przez rok będą miały prawo kobiety, którym nie przysługiwał urlop macierzyński.

Najpierw zerknijmy w cytat z "Rzeczpospolitej": "Według ministerstwa w 2016 roku z proponowanych rozwiązań skorzysta nieco mniej niż 125 tys. osób. W tym ponad 74 tysiące będą to osoby nie mające dziś ubezpieczenia. (...) Dodatkowo rząd wyszczególnił niewielką grupę bezrobotnych, którzy mają prawo do zasiłku."

Teraz cytat z bloga: "Czyli dla tych, którzy są na umowie o dzieło lub są bezrobotni i nie szukają pracy. I oczywiście trafi się 1% ludzi, którzy naprawdę tej pomocy będą potrzebować i na niej skorzystają. Czy to jednak oznacza, że warto wspomóc jednocześnie 99% patologii w naszym kraju?"

No to już czujecie klimat.
Patologia.
Matki rodzące dzieci w wymierającym kraju, który właśnie zaczął się kończyć, to patologia. 
I to mówi ojciec. Ojciec trójki dzieci. Żyjący w Polsce w 2015 roku. 
Bloger znany i ceniony, z modelu Kominka.
Poważnie.

Przykłady z życia. Cudzego.

Po tym sympatycznym wstępie Blogojciec podaje przykłady z życia. 

Pierwszy przykład - z fejsbuka. Pewnie kojarzycie. Jak to jakaś bidna mama poprosiła o paczkę dla dziecka z zabawkami na Święta, a jak ją dostała, strzeliła focha, bo zabawki nie takie. A miały pikne być, pod choinkę. 

Jedna kobieta z fochem, która zażyczyła sobie zabawek i dostała nie takie, świadczy o tym, że nie warto pomagać konkretnym ludziom. A wyjdźże ty, drogi Blog Ojcze, do ludzi i zobacz, czego im potrzeba. Czasami komplet używanych niemowlęcych ubranek to fantastyczna pomoc. Wiem. Bo sama dostałam. I dałam dalej. I zaoszczędziłam na tym przynajmniej 1000 zł. Nie ja jedna. I nie znam żadnej matki, a znam ich wiele, która by sprzedała darowane ubranka na allegro i pieniądze przepiła. Więc te Twoje 99% jest mocno zawyżone, nie uważasz?

Drugi przykład? Zdjęcie z bardzo zabałaganionego mieszkania socjalnego. W Nowej Soli. 2,5 mln złotych wydane na mieszkania, a tam patologia i bałagan! Straszne! I ani śladu dowodu, że mieszkały tam matki z małymi dziećmi. 

Trzeci przykład - z autorytetu. Nasz autor cytuje tu księdza Jacka Stryczka. Cytuje zresztą niedokładnie i nieco naginając sens wypowiedzi księdza do tezy swojego blogowego wpisu. Centrum cytatu jest historia rodziny wielodzietnej (czytaj: patologia), której dano pieniądze, a ona, zamiast ogarnąć mieszkanie, kupiła telewizor. Ksiądz mówi, że trzeba dać każdemu taką pomoc, jaka mu pomoże. Autor mówi, że beneficjenci rządowego programu wydadzą kasę na telewizory i wycieczki.

Wycieczki pewnie zagraniczne, z noworodkiem zawiązanym na brzuchu w kożuchu. 74 tysiące wycieczek. Albo 74 tysiące telewizorów. Albo 1,25 mld na papierosy i wódkę. Patologia, a jak!

Zabijanie z dobroci

No, tu muszę cytat.
"W USA jest taka kampania „zabijanie z dobroci”, która próbuje uświadomić ludziom, że pomaganie w taki sposób, jak robi to właśnie nasze państwo (m. in. dając biednym gotówkę), w rzeczywistości czyni więcej szkód, niż niesie wsparcia. Ludzie uzależniają się od takiej pomocy i z dnia na dzień, stają się coraz bardziej bierni. Myślą jedynie o tym, żeby przetrwać (...)".  

Och, drogi autorze. Przecież ta kampania jest o dawaniu kasy bezdomnym i żebrakom, a nie o wsparciu matek, które przed urodzeniem dziecka pracowały, a ze względu na taki, a nie inny rynek pracy nie mają możliwości dostać zasiłku! I to nie na całe życie, tylko na pierwszy rok!

No to jak pomagać?

Nie "byle komu". Mądrze. Tu autor się podpiera cytatem z Miltona Fridmana, że najefektywniejszym mechanizmem eliminowania biedy jest wolna przedsięborczość. 

I ja się z tym zgadzam. Oraz z tym, że stała pomoc finansowa rozleniwia. Ale to wszystko zależy od tego, do kogo trafi. I na jak długo. Ale grupa matek po porodzie otrzymująca alternatywę dla macierzyńskiego przez rok? Poważnie? Nie słyszałeś, ile kobiet na płatnym macierzyńskim otwiera własną działalność? 

I jeszcze jeden cytat: "Zamiast becikowego dla świeżo upieczonych rodziców, zdecydowanie bardziej wolałbym, aby mój kraj dał ludziom możliwość samodzielnego zarabiania na godne życie."

Auuuuuu!
A kto by nie wolał, pytam ja Was?

No to teraz trochę ode mnie.
Kto pracuje na umowach o dzieło i nie ma prawa do zasiłku macierzyńskiego? Przede wszystkim wolne zawody. Twórcy. Wiadomo, ci piją na potęgę, zwłaszcza karmiące malarki i dziennikarki oraz ich życiowi artystyczni partnerzy. Poza tym ci, co szkolą. Kadry na uczelniach. Wiadomo, że piją na umór,  a jak im się dziecko urodzi, to za całe dwanaście tysiecy postawią wódkę wszystkim, od rektora po pierwszoroczniaków. Budowlańcy, o, ci zasiłek swoich kobiet przepiją z kumpami pod stawianie wiechy, że hej! Aktorki, pisarki, to, proszę państwa, mar-gi-nes! A branża handlowa? To dopiero głupie baby po zawodówce, gdzie im dzieci rodzić, tylko przekażą im swoją niezdolność do znalezienia pracy na odpowiednim poziomie. 

Znam matki, których dochody po urodzeniu dziecka wyniosły zero. Właśnie dlatego, że miały umowę o dzieło. I ten rok był decydujący. Wyjechały, razem z mężami i dziećmi wyemigrowały. Gdzieś, gdzie się da. Znam kobiety, dla których ten rok zasiłku byłby poważnym zastrzykiem finansowym, pewnością, że nie zabraknie na pieluchy, ubranka i lekarstwa. Na specjalne środki pielęgnacyjne, bo dziecko z alergią, AZS-em i innymi przyjemnościami, na specjalne mleko, na prywatną rehabilitację zamiast tej NFZ-towskiej, na którą się czeka za długo jak na potrzeby niemowlaka.

Ale wicie, rozumicie. Patologia, używki, wycieczki i telewizory.

Ja też bym chciała, drogi Blog Ojcze, żeby nasz kraj pozwalał zarabiać, zamiast dawać zasiłek. Żeby była wolna przedsiebiorczość, a nie podatek w wysokości 50% dochodu zwany ZUS-em i inne przyjemności. Ale do tego trzeba zmienić rządzących, a nie obrażać tych, którzy chcą się jeszcze bawić w przyrost naturalny kosztem swojej finansowej płynności, pewności jutra i poczucia bezpieczeństwa.

Chciałabym też, żebyś mnie przeprosił. Mnie i te 74 tysiące kobiet, które teoretycznie po urodzeniu dziecka stracą dochody. Bez pewności, że sobie do jakiejś pracy na umowę o dzieło po tym roku wrócą. Za Twoich komentatorów, sugerujących, że 1000 zł miesięcznie przez rok skłoni 125 tysięcy kobiet do zrobienia sobie dziecka i wyrzucenia go przez okno po roku, nie musisz przepraszać. W końcu ich pogarda i głupota to nie Twoja wina.

Dziękuję. Skończyłam.
A jak sie już zdecydujemy na trzecie dziecko, żeby dostać od państwa 12 tysiecy, to stawiam Ci karton wódki. Ja, pisarka, dziennikarka, blogerka, freelancerka, sztandarowa patologia polska 2015. 

*Coby nie było, że "zaatakowałam innego blogera, bo mu zazdroszczę kasy". Otóż ja konsekwentnie odrzucam wszystkie propozycje współpracy i zaproszenia do tefałenów, bo taka mam koncepcję bloga. I lata mi to, kto ile na swoim blogu zarabia. Ale kiedy to zarabianie prowadzi do takich tekstów w blogosferze, to milczeć nie bedę. I już.

5 komentarzy:

  1. Ostrzegalas! A ja tam poszlam i przeczytalam i rzucilam okiem na te kilka pierwszych... I po co mi to bylo? Takich mam fajnych ludzi wokol siebie, ze zbyt latwo zapominam, ze swiat jest pelen idiotow.

    OdpowiedzUsuń
  2. ... I jeszcze te wszystkie matki, pracujące na umowie o dzieło w organizacjach non-profit. One na pewno wyżłopią karton wódki z szemranym towarzystwem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bardzo chciałam mieć popularnego bloga, do tego zarabiać na nim itp. niestety nie dane mi to... nie umiem nie potrafię bo pisze dla siebie mało ciekawie nudnie bez afer itp. Ale mój blog ma już ponad 13 lat. już się do tego przyzwyczaiłam odpuściłam że nie jestem popularna może i nawet lepeij mam swoich stałych czytelników. I jest mi z tym dobrze. A co do mam które są bezrobotne i mają dostać macieżyńskie to fajny pomysł przyda się pare groszy. Po przeprowadzce nie udało mi się podjąć pracy w nowym miescie chociaż bardzo szukałam kiedy zaszłąm w ciążę miałam 2 propozycje pracy i niestety musiałąm zrezygnować. ech....

    OdpowiedzUsuń
  4. Z całego wpisu skupię się na "jak zdecyduję się na trzecie dziecko" - zdecydowanie polecam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, kto to wyciągnie:) No i proszę.
      Jestem jak najbardziej za, tylko okoliczności mało sprzyjające. Oględnie mówiąc.
      A poza tym mam wrażenie, że to jednak nie ja decyduję:)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...