poniedziałek, 9 lutego 2015

Matka na poniedziałek. Kuszenie

Od wczoraj wysyłam smsy, maile, wiadomości na fejsie. Emocje. Do pierwszej dziesiątki niedaleko - tylko pięć miejsc. I odbieram wiadomości, maile, smsy. Od tych, którzy zagłosowali. Z dobrymi słowami.
Zerknęłam, co tam u moich konkursowych faworytów: Dobrej Relacji, Królowej Matki i Bandy Czworga, Achodroplazjaka, Matki Po Godzinach. Nieźle sobie radzą, zwłaszcza ostatnia dwójka. I bardzo dobrze. Należy im się.

A potem odkryłam u Królowej Matki wpis z zacytowanym mailem od kogoś, kto proponuje jej "pomoc" w postaci wysłania pakietu smsów. Królowa cytowała tego maila z niesmakiem. I żalem. Z ciekawości wrzuciłam frazę wujkowi Google. Wyskoczył mi Blog Ojciec, który napisał o uczciwości i zasadach mniej więcej to samo. Pomyślałam sobie: no tak. Duże blogi, znane, czytane, nic dziwnego, że ktoś kusi autorów - choć chyba naiwnie, bo to nie w ich stylu.

A jeszcze potem sprawdziłam matkową pocztę.
A w niej odkryłam maila. Tego samego. 
Cóż, jestem na pietnastym i widać, że walczycie. 

Zacytuję go Wam. I przy okazji zanalizuję.
Bo jest wręcz idealnym przykładem kuszenia. Każdego. Bo każde wygląda tak samo.

1. "Trafiłem na Twojego bloga przeglądając inne uczestniczące w konkursie na Bloga Roku 2014 w tej samej kategorii. Bardzo mi się spodobał, a  tytuł bloga roku to z pewnością duża szansa na jego dalszy rozwój. Niestety  granica udziału w II etapie w którym zacznie liczyć się treść nie kontakty i ilość znajomych cały czas się przesuwa ku górze."

Czyli: znalazłem cię w tłumie innych - jesteś wyjątkowa. To, co piszesz, zasługuje na nagrodę. Widzę, że masz szanse na coś lepszego. Ale nie radzisz sobie tak dobrze, żeby wejść do finału. 

Klasyczne podbijanie bębenka. Jesteś najlepsza! Inni są gorsi, a mają lepiej!
Klasyczne zasianie wątpliwości. Sama sobie nie poradzisz. 

2. "Kilka osób poprosiło mnie abym w ich imieniu zagłosował na bloga bo zajmuje się takimi konkursami z udziałem smsów premium i mam trochę środków do zagospodarowania na kartach sim." 

Czyli: mogę pomóc, bo pomagam innym. Pomóc. 
Mnóstwo ludzi oferuje mi pomoc w ostatnich dniach. Proszą znajomych. Rodzinę. Brzmi tak podobnie.

3. "Aktualnie pozostało mi jeszcze tylko 47 rożnych  numerów telefonicznych z odpowiednim stażem w 3 głównych sieciach GSM. Wysyłkę premium sms  prowadzę dla gier internetowych, facebooka  ale i pewnych blogów w tym konkursie w Twojej kategorii również."

Inni też korzystają z mojej pomocy. 
Inni blogerzy z twojej kategorii, twoi konkurenci, też widzą, że sobie nie radzą, więc walczą wszystkimi dostępnymi sposobami. Ktoś im - no właśnie - pomaga. A ty się lepiej pospiesz, bo oferta pomocy jest ograniczona i kto pierwszy, ten lepszy. Wiadomo, cel uświęca środki.

4. "Koszt 1 smsa w pełnym pakiecie z uwagi na dużo zabawy,  przekładania kart i nakład pracy to 1,50zł.
Możliwości techniczne dla pozostałych 2 dni konkursu ( niedz, pon), to wysłanie 25 smsów dziennie po 17nastej."

25 smsów - czyli nie tak dużo, żeby wydało się to podejrzane. Nikt nie zauważy. Nikt nie będzie cię podejrzewał. To tylko pomoc.

A jakie są skutki takiego kuszenia? Niezależnie od tego, czy się damy skusić, czy nie?

1. Myślę, że jestem lepsza od innych, że zasługuję na więcej.
Myślę też, że jestem sama. 
A to nieprawda. Nie jestem lepsza. I nie jestem sama.

2. Pomoc to pomoc, nawet jeśli wydaje się trochę podejrzana. Nawet, okaże się nieco płatna. To tylko pomoc. No i przecież cel uświęca środki. I tak miałabym te głosy, gdybym się postarała bardziej. 
A to nieprawda. Cel nie uświęca środków. I skoro nie mam głosów, to i tak bym ich nie miała. Choćbym stanęła na głowie i klaskała nogami.  

3. Inni robią tak samo. Przecież innym też pomaga.
To jest chyba najgorsze. Bo zaczynam wierzyć, że ci wszyscy, co są przede mną, w pierwszej dziesiątce, skorzystali z oferty. Zwłaszcza taki jeden blog, co to nagle skoczył o tyle miejsc w górę... Na pewno. 

Każdy ma "ten jeden blog", który uważa za większą konkurecję, którego autora lubi mniej, który go wkurza. I myśli o nim źle. Podejrzewa. Wierzy na słowo oszustowi, który proponuje oszustwo i sugeruje, że inni też na to poszli. Takie myślenie rujnuje wspólnotę. Bo uczestnicy konkursu stanowią pewną wpólnotą. Mają wspólne cechy: chcą wygrać, zbierają głosy, grają uczciwie. 

Ale, ale! przecież na pewno nie wszyscy!  - tak właśnie zaufanie do tego, jak inni grają, zamienia się w podejrzliwość. I kłamstwo. I bezpodstawne oskarżanie.

"Może i nie weszłam do finału, ale za to grałam uczciwie" - ach, jak łatwo jest to powiedzieć. Niszcząc zaufanie do tych, którzy dzięki swojej ciężkiej pracy na blogu i poparciu tych, którzy cenią ich pisanie, do tej pierwszej dziesiątki weszli.

4. E, co to jest te 25 smsów. Nic wielkiego. Tylko trochę. Mogłabym tyle mieć, gdyby moi znajomi naprawdę się przejęli. Nikt nie zauważy. A zresztą wszyscy tak pewnie robią, tylko nikt nie mówi o tym głośno.

Cztery rzeczy.
1. Zasługuję na więcej, bo jestem lepsza. Pycha.
2. Jestem sama. Kłamstwo.
3. Inni też tak robią. Oszczerstwo. Osądzanie bez dowodów.
4. To nic wielkiego. Bagatelizowanie.
Tak działa ojciec kłamstwa. Wszędzie. W konkursie na Blog Roku też. 

Kiedy odebrałam tego maila, najpierw zrobiło mi się głupio. I poczułam się bardzo niekomfortowo. Że o zniesmaczeniu nie wspomnę. Bo słyszałam o kupowaniu głosów na allegro i przekrętach, ale nikt nie potrafił mi nic pokazać, podlinkować, udowodnić. Wszystko kończyło się w sferze plotek. A tu dowód czarno na białym. 

Tylko, ze to nie sam konkurs jest oszustwem. Nikt nie zmusza uczestników, żeby oszukiwali. Nikt nie wie, czy naprawdę korzystają z takiej oferty. 

Dlatego nie czuję się źle, że proszę Was o głosy, że nagłaśniam, błagam, robię zamieszanie. Bo ja jestem uczciwa. Gorzej, wkurzyłam się i mam ochote udowodnić, że uczciwie można wejść do pierwszej dziesiątki.

Królowej Matce i Blog Ojcu przybijam wirtualną piątkę.
A nieuczciwym, zwłaszcza panu, który mi zaproponował taką "pomoc" - wstyd i hańba. 



2 komentarze:

  1. Bardzo miło się Ciebie czyta, plus za pokorę i dystans. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Propozycja wysoce śmierdząca - błeeee. A post baaardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...