czwartek, 12 lutego 2015

Kilka myśli o Blogu Roku

Pytacie mnie - w sposób mniej lub bardziej zawoalowany - jak tam konkurs. Czy bardzo się dołuję, skoro nie weszłam do pierwszej dziesiątki. A ja się nie dołuję wcale, wręcz przeciwnie, mój - nasz! - wynik uważam za sukces.  Dlaczego? Zaraz Wam opowiem.

Ale pozwólcie, że zacznę od podziękowań.
Zawdzięczam Wam 217 głosów. Wam - czytelnikom i sympatykom.
Walczyliście o mnie jak lwy.
To, co dla mnie ważne, było ważne i dla Was.
Czuję się bardzo doceniona. Dziękuję!

To jest najcenniejsze doświadczenie. Co roku tak było - i chyba dlatego zdecydowałam się startować trzeci raz. Bo na ogół widzę, że mnie czytacie. Widzę, że Wam się podoba - ale nie dostaję aż tylu bardzo pozytywnych informacji zwrotnych.
A przez ostatni tydzień - ach!
Najlepsze jest to, że z osób, nazwijmy to, postronnych, poproszonych o to, żeby wysłać sms, większość odwiedziła mojego bloga i przeczytała chociaż kilka tekstów. Żeby wiedzieć, na co głosują.
I owszem, robili to, bo zostali poproszeni, ale "bez wyrzutów sumienia", "z przyjemnością, bo warto", "bez wahania". Ha!

Jak wiadomo, z natury jestem outsiderem. Moja lista bliskich kontaktów jest naprawdę, naprawdę krótka. A wsparcie dostałam od bardzo wielu osób. Niesamowita rzecz. Pisałam wcześniej, że najcenniejszy jest dla mnie okrzyk "dobra robota!". I taki właśnie okrzyk towarzyszył mi przez ostatni tydzień.

Tak, konkurs otwiera wiele drzwi, i szkoda, że nie dla mnie. Ale brak miejsca w pierwszej dziesiątce zmotywuje mnie tylko do pisania - a w zasadzie tworzenia - bloga. Muszę przecież nadrobić to, co inni dostają w konkursowym pakiecie. A jak! 


Drugie doświadczenie, które daje mi wiele satysfakcji: wynik porównywania się z innymi. Nie robię tego często, bo na ogół niczemu to nie służy, ale skoro już porówanie zrobiło się samo, trzeba je wykorzystać.

Mój blog jest mały. Mały pod względem zasięgu i ilości czytelników. Nie robię sobie reklamy zgodnie z przepisem już-nie-Kominka. Nie piszę o sobie, że jestem najlepszym w Polsce blogiem o dzieciach. Bo nie wiem, czy to prawda. Nie mam pięćdziesięciu tysięcy unikalnych czytelników ani stu tysięcy odsłon miesięcznie. A mimo to skończyłam na miejscu siedemnastym i wyprzedziłam wiele blogów, których autorzy mówią otwarcie, że są najlepsi, występowali gościnnie w różnych mediach, mają pełne fejsbuki i mnóstwo komentarzy. I to wyprzedziłam znacząco.Kiedy na początku głosowania obejrzałam sobie, kto bierze udział, zrobiłam w głowie listę blogów, które na pewno mnie wyprzedzą.
Nie wyprzedziły. 
Jeden miał kilkanaście głosów. Inny - kilkadziesiąt. Jeszcze inny - ponad sto.

Byłam zdziwiona i zaskoczona. Także tym, że uzyskałam (tylko!) trzy razy mniej głosów niż numer jeden na liście. I dwa razy mniej, niż numer dziesięć. A to przecież duże blogi.

To wiele dla mnie znaczy. 

Dzięki.
P.S. O tak zwanych nieuczciwych konkursowych praktykach i nic nie wyjaśniających wyjaśnieniach organizatorów pisać nie będę. Bo szkoda miejsca.

7 komentarzy:

  1. Tak sobie właśnie pomyślałam... Czy gdziekolwiek w regulaminie konkursu ktoś napisał o tym, jakie głosy są ważne - tzn. jakie będę brane pod uwagę? Czy w zasadzie takie kupowanie głosów jest organizatorom obojętne, bo przecież z innego numeru telefonu i wszystko się zgadza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Pytałam organizatorów o to, jak to wygląda, ale dostałam bardzo wymijającą odpowiedź - że to tajemnica firmowa.
      Mnie się - niestety - wydaje, że to ściema.

      Usuń
  2. ach, Matko! już Ci pisałam na fejsiku - brak mi u Ciebie możliwości logowania się na sam login. być może miałabyś więcej komentarzy i wyrazów poparcia (niestety, więcej negatywnych komentarzy pewnie również). nie lubię logować się na żadne portale, żeby coś komentować, bo nie lubię żeby fejsbuk albo gugel za dużo o mnie wiedziały. i wiem, że wiele osób myśli podobnie. a do tego jest zwyczajnie szybciej, a z dzieckiem na kolanach zwykle masz jakieś pół minuty na dodanie komentarza zanim dziecko doda do niego swój komentarz;-)

    pomyśl nad tym;-)

    pozdrawiam ciepło - i serdecznie gratuluję wyniku. motywujesz, dziewczyno! nigdy w życiu na nic nie głosowałam, a tu bęc, poszedł sms. fajno:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiem. Eksperymentowałam z "otwartym" komentowaniem - nie zdaje egzaminu. Nawet nie chodzi o hejt, tylko wpisy reklamowe. Fuj. Masz rację, tylko nie znalazłam jeszcze dobrego wyjścia.

      A za sms i dobre słowa bardzo Ci dziękuję! :)

      Usuń
  3. Od kilku lat przyglądam się konkursowi. W każdej z tz. kategorii mam swojego blogowego faworyta, nie zawsze mieścił się w pierwszej 10 (ba! czasem nawet nie startował). I z całym szacunkiem do Laureatów, niektóre strony są przeciętne.
    Po tym zamieszaniu z głosami , cała idea wydaje mi się jakoś mało sensowa...Szkoda ,że Twoje starania nie przełożyły się na końcowy sukces (doceniam to co napisałaś wcześniej o drodze zawodowej).
    Dla mnie Matko i tak jesteś wygrana!

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...