środa, 4 lutego 2015

Ciasteczka!

Kiedy jest już całkiem źle, wydaje się, że niebo zaraz zwali się na głowę i wszyscy potrzebują pocieszacza, potrzebne są wcale nie dziki, tylko ciasteczka.

Na hasło "ciasteczka" dzieci porzucają to, co robiły, i pędzą do kuchni, bo wiedzą, że będą sobie mogły do woli porozsypywać mąkę po stole, a czasami nawet po podłodze też. Że będzie fajnie.
I jest fajnie. Bo taka cena za pół godziny na zrobienie ciasteczek jest zupełnie akceptowalna.

Robieniem ciasteczek rządzi jedna podstawowa zasada: nie robimy ich w jednej misce. Owszem, razem, ale raczej równolegle. Wtedy dzieciaki mogą się bawić składnikami, ile chcą, a ja mogę sprawnie zagnieść ciasto i wykroić kształty, które przyjdą mi do głowy.




Tym razem weszliśmy na kolejny poziom i Joasia z Witulkiem dostali nie tylko mąkę, ale także cukier, kakao, po kawałku margaryny i noże. Jak kruche, to kruche. Więc dzieci kruszyły, a matka robiła to, co lubi najbardziej: modyfikowała przepis podstawowy.




Z ciasta, które zrobiły dzieciaki, też powstały ciasteczka z gatunku "na oko" - i przyznam się Wam, że wyszły równie dobre. Czekoladowe ze słonecznikiem, mniam. Eksperymentowanie w kuchni górą!



 Oto przepis:

25-30 dkg mąki
12,5 dgk tłuszczu (masła, margaryny, co tam macie. Olej też mógłby być. Masło dobrze mieć w temperaturze pokojowej)
8-10 dkg cukru
2 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
skórka otarta z dwóch pomarańczy
dżem, orzechu, słonecznik lub co tam kto chce.

Makę przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia, cukier, skórkę z pomarańczy, masło, siekamy i ugniatamy tak, żeby ciasto zaczęło przypominać okruchy chleba. Wtedy wbijamy jajka i zagniatamy. Ciasto powinno być sprężyste, nie mazać się ani nie lepić do (umytych) rąk. Jeśli się maże, dodajemy mąki, aż przestanie, nie kończąc przy tym jak Miś Paddington.

Wałkujemy, wycinamy, ozdabiamy, pieczemy. 
Jeśli ozdabiamy dżemem - robimy małe zagłębienie palcem i w dołeczek wkładamy odrobinę dżemu. Polecam porzeczkowy. Pieczemy na złoto. W jakiej dokładnie temperaturze i jak długo - to zależy od Waszych piekarników, ale podejrzewam, że 180 stopni będzie w sam raz.
A potem czekamy chwilę, aż ostygną, i pożeramy. Znaczy, tego, częstujemy się.
Mniam. 








8 komentarzy:

  1. Trafiłaś dziś do mnie.....przyda mi się jakiś "pocieszacz" !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To smacznego! I jaką ładną masz stokrotkę:)

      Usuń
  2. Mmm wyglądają pyszotnie! Ja też właśnie szykuję ciasteczkowego posta :) Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
  3. ale takie ciasteczka nie-w-śmietanie? hmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak. masz rację. może po prostu do ciasteczek będzie śmietana-w-śmietanie i z głowy?

      Usuń
  4. Matko i jak tu na Ciebie nie głosować! :)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...