niedziela, 4 stycznia 2015

Matka na niedzielę. Pasterze


"W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli.
Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: 

 «Chwała Bogu na wysokościach, 
a na ziemi pokój 
ludziom Jego upodobania».
Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie."


Cały fragment dla przypomnienia, ale w zasadzie kluczowe jest tu dla mnie jedno zdanie: "ludziom Jego upodobania".

Pasterze.

Żadni tam pastuszkowie z fujarkami, biegający za owcami po zielonej trawie w słoneczny dzień. 
Niezbyt lubiana grupa społeczna, trochę wykluczona, bo nie przestrzegali wszystkich zasad Prawa, bo troche kradli, bo nie pasowali do miasta. Faceci, którzy spędzali z owcami mnóstwo czasu - w dzień i w nocy. Wypasali, opatrywali, bronili przed drapieżnikami. Meżczyźni z różną przeszłością. 

A to do nich przychodzi anioł. A nawet cała anielska ekipa. 
Nie do mieszkańców Betlejem. Nie do uczonych w Piśmie. Nie do rodziny Józefa, którą prawdopodobnie w Betlejem miał, ani do Elżbiety, która mieszkała stosunkowo niedaleko. 
Do pasterzy, podejrzanych typów.

Dlaczego pasterze?
Nie wiem. Tylko Bóg wie, czemu akurat oni. 


Co lepsze, ci pasterze zostawiają swoje owce (a to przecież ich praca i odpowiadają za stado także finansowo) i udają się z pośpiechem oglądać Niemowlę, które ma być Mesjaszem. 

Co to znaczy?

Że uwierzyli aniołowi. Albo że byli ciekawi. 
Albo odkryli, że chcą być "ludźmi Jego upodobania".


Kiedy myślę o moim macierzyństwie, nie bardzo się widzę w roli Maryi.

Jestem raczej pasterzem. Gdzieś z boku, na owczym pastwisku, z różnymi grzechami na sumieniu - ale kiedy rodzi się dziecko, wiem, że może zmienić moje życie. Że to jest moment, w którym wybieram: będę Jego upodobania - albo nie. Mogę zostawić swoje owce, swoje sprawy, żeby mu potowarzyszyć jak należy - ale Bóg mnie nie zmusza. On tylko mnie zaprasza.

Mimo moich niedoskonałości, grzeszności, mimo wszystkiego - On wybiera mnie. 
I obdarowuje mnie dzieckiem. 
I czeka, czy będę "Jego upodobania".

11 komentarzy:

  1. Wiesz Matko że ja już co niedzielę wypatruję wieczorem Twojego wpisu? Dzięki Ci za nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. He,he, jam też zawsze ich ciekawa. Bywa, że parę dni nie zaglądam do sieci, ale jak zaglądam, to m.in. tu, na Słowo:).
    O pasterzach - ciekawe, ciekawe. Córeczka ma książkę o Bożym Narodzeniu i jest tam określenie "pastuszkowie" - irytujące, nie dziwota, ze potem w głowie człowiekowi siedzą tacy skaczący po zielonej trawce z ciupagą -wrrrr. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale piękne słowa! Dziękuję:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dziekuję. I zapraszam - rozgość się:)

      Usuń
  4. Tak, ja również czekam na wpisy "matka na niedziele" :-))) Również dziękuję :) Jak się zasanawiam, chyba raczej też jestem pasterzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po cichu Ci powiem, że ja tam się pocieszam, że pasterzem, a nie pastereczką:)

      Usuń
  5. A czy Wy wiecie, moje drogie, że jak wymyśliłam "Matkę na niedzielę", byłam pewna, że nie będzie się cieszyła zainteresowaniem - a dokładnie że pies z kulawą nogą nie będzie jej czytał. A jest odwrotnie. I mam z tego powodu ogromną satysfakcję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo to taka polska tradycja - niedzielna wizyta u mamy...

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...