piątek, 30 stycznia 2015

Dlaczego dzieci nie bawią się swoimi zabawkami

Co jakiś czas dochodzę do wniosku, że mamy za dużo zabawek. Chociaż i tak mamy ich mało. Wtedy robię zamach i chowam. Nie po to, żeby wyjąć za jakiś czas jako nowe, bo moje dzieci na ten numer nie nabierały się nigdy. Po to, żeby wreszcie zaczęły się bawić.

Przed Świętami byłam zdeterminowana.
Któregoś spokojnego wieczoru, kiedy dzieciaki już spały, wysypałam zabawki po kolei z każdego pudła i skrzynki i odłożyłam wszystko, co nie miało kompletu, co było za małe, na co dzieci są za duże. Wszystkie przypadkowe zabawki nie wiadomo skąd, wszystkie wychciane rzeczy jednorazowego - jak się okazało - użytku trafiły do wora. A wór nie do jeziora, tylko na szafę, i to tylko dlatego, że w pobliżu nie ma jeziora. Drobiazgi, najbardziej irytujące, bo cała frajda polega na ich rozsypaniu w całym domu - do dużego pojemnika. I do szafy. Z dala od małych oczek i rączek.

Co zostało?
Klocki Duplo - czyli nasz hit. Samochody, sprzęt do gotowania, lalki z ich rzeczami osobistymi, kilka piłek oraz większość zabawek grających. I narzędzia z wiertarą na czele, oczywiście. Żeby było jasne - książeczek do zabawek nie wliczam, nasza biblioteczka, która liczy ponad sto pozycji, jest z założenia dostępna stale.

To nie tak, że stare zabawki się znudziły. Dzieci - na ogół - nie potrzebują co chwila nowych zabawek. Potrzebują inspiracji. Potrzebują chwili kreatywnego myślenia, czegoś, co zapłodni wyobraźnię. Nowej odsłony. Dobrej atmosfery. A przede wszystkim - chętnego i entuzjastycznie nastawionego do zabawy rodzica. Wszystko jedno, A czy B.*

Dlaczego dzieci się nudzą, a zabawki leżą i pokrywają się kurzem? 
Bo jest nudno.
Bo ciagle ta sama przestrzeń. Nie do końca dobrze zorganizowana, coraz mniej, ale wciąż jednak zabałaganiona. Bo choróbska nas podbiły i skolonizowały, więc spacerów niet. Cztery ściany razy cztery, no, może pięć, bo jeszcze łazienka. Kto nie miałby dość?

A wystarczy pokazać im coś nowego. W starych dekoracjach.
Nową fabułę dla ludzików Duplo.
Całkiem inną zabawę drewnianymi klockami (kiedyś Wam pokażę).
Wystarczy spędzić z dzieciakami kreatywne pół godziny, samemu dobrze się bawiąc. I wtedy one też zaczynają dobrze sie bawić. Zabawki schodzą wtedy na drugi plan, są dodatkiem do spotkania się ludzi, którzy się kochają i lubią ze sobą spędzać czas.
Tylko trzeba o tym pamiętać


*Czasami człowiek musi.

P.S. Czwarty odcinek będzie lekko po północy. Matka vs wirus - 0:2.

5 komentarzy:

  1. Masz rację, w zabawie nie tyle chodzi o zabawki, co o interakcję z innymi, zabawki to tylko "narzędzia". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, zabawki to nie wszystko - wazniejsze od dnich jest towarzystwo do zabawy! Dziś cóka powiedziała mi wprost (jest wczesnie a ona już zdążyła mnie o tym poinformować!), że chce by przyjechała do niej koleżanka ze swoimi lalkami bo wtedy ona też isę bęzie bawić bo wtedy nie jest nudno!

    OdpowiedzUsuń
  3. którą północ masz na myśli? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Odgrzebując własne wspomnienia z dzieciństwa , zanim cokolwiek wyrzucę do śmieci zastanawiam się jak to wykorzystać w zabawie z dziećmi. Inspirację można czerpać ze wszystkiego (puste rolki od papieru toaletowego, plastikowe butelki, itp).
    U nas ostatnio taka materia wiedzie prym ;)))

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...