niedziela, 14 grudnia 2014

Matka na niedzielę. Dobrze wybrać

Biednych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.

Chodzę ostatnio i narzekam.
Że budżet się nie domyka. Że doba się nie domyka.

A nigdy tak nie było.
Wystarczało mi to, co miałam, cieszyłam się z tego, co mogę.
Pieniądze były albo nie, a ja się za bardzo nimi nie przejmowałam, bo kiedy były potrzebne, znajdowałam je nawet tam, gdzie na pewno ich wcześniej nie było.

A teraz chodzę i narzekam. Że zawsze Pan Bóg ogarniał, a teraz jakoś nie ogarnia.
I że ja nie rozumiem, o. Nie wiem, dlaczego.
I od razu pojawia się podstępna myśl: przecież robię wszystko, jak robiłam. Czemu wtedy działało, a teraz nie działa? Jakby bliskość z Bogiem nie była samą bliskością, tylko bliskością interesowną. Bliskością po to i po tamto, nie byciem ze sobą.

A odpowiedź jest prosta.
Jestem biedna - po to, żeby Bóg mógł mnie nasycić dobrami.
Jestem biedna - żeby od Niego za daleko nie odchodzić.
Bo kiedy czuję się bogata - Bóg na chwilę schodzi na dalszy plan. Bo mogę sama, mogę tyle rzeczy.

Biednych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Naprawdę wolę być biedna - i mówię to z pełną świadomością. Jeśli bogactwo może tak się skończyć.

Nie odprawiaj mnie z niczym, Tato.


                  Następna matka na niedzielę: Pasterze

1 komentarz:





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...