wtorek, 25 listopada 2014

Kto utopił majtki w wannie

Ciemno. Zimno. Listopad. A od tego wszystkiego bałagan jakoś rośnie. I to nie jakiś tam bałagan, ale zimowy. Listopadowy. Chmurny i durny. 

Bałagan zimowy różni się od letniego. Bałagan letni wyleguje się w słońcu, wygląda malowniczo i czasem nawet mruczy inspirująco. I zawsze można nie zabrać go na spacer. Bałagan zimowy panoszy się, wyje i zabiera koc. 


Nic się samo nie zrobi, a bałagan tak. Żeby to jeszcze był bałagan świąteczny. Albo chociaż miły przedświąteczny rozgardiasz z szelestem papieru do pakowania i zapachem cynamonu i goździków, spowijającym dom jak obiecujący obłoczek. Ale nie. Listopadowy bałagan włóczy się po domu i gryzie po kostkach, dzieci go nie lubią i nie chcą się same bawić, bo tu wyjrzy spod łóżka i wystraszy, tam kłapnie paszczą, a nie daj Boże pożre spory kawał kreatywności. Macha ogonem i wieje nudą. A próby przepędzenia nudy kończą się zazwyczaj jeszcze większym bałaganem.

Bałagan snuje się, znaczy teren, a kiedy go nie pilnujesz, pożera czas. Niektórzy radzą, żeby się odwrócić do niego plecami i do weekendu udawać, że go nie ma, ale jemu w to graj. Ty plecami, a on w podskoki, wysypuje skarpetki z szuflady, rozrzuca klocki, topi majtki w wannie, robi sobie piłeczki z kurzu i uprawia malarstwo współczesne na podłodze w kuchni. A potem, kiedy się zreflektujesz, w żywe oczy wpiera, że on inspirujący taki. Że to nic, te majtki i piłeczki. I że on sobie rezerwuje wszystkie ręce na weekend. 

Bałagan lubi rzeczy nie na miejscu. Ma się wtedy czym bawić. Czołga się pod ubraniami rozrzuconymi na podłodze w łazience, przelewa resztkę herbaty z kubka do filiżanki i z powrotem, a potem topi w niej okruszki, chowa butelki na kakałko i z szelestem zsuwa się z półki razem ze stosem gazet. 
A ja lubię rzeczy coraz mniej.

P.S. Zerknęłam do archiwum i odkryłam, że w zeszłym listopadzie prowadziłam wojnę błyskawiczną z bałaganem Co listopad to samo.



10 komentarzy:

  1. Normalnie tradycja. Kiedyś ktoś powiedział i mi utkwiło "tylko nudne kobiety mają czysto" :D Oczywiście to, z przymrużeniem oka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba. Będę cytować i używać, gdzie się da! :D

      Usuń
  2. Świetny tekst! A listopadowy bałagan faktycznie szczególnie uciążliwy i trudny do oponowania. Ale w listopadzie chyba tak ze wszystkim. Niemoc, niechęć, zmęczenie... Byle do wiosny! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Chociaż mnie chyba wystarczy "byle do Świąt". A potem już tylko "byle do wyjazdu nad morze" :)
      Pozdrawiam też:)

      Usuń
  3. Taki listopadowy i każdy inny bałagan, w szeroko rozumianym tego pojęciu, to już nasza , mamusiowa, szara codzienność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czasami kolorowa, i to nawet za bardzo:)

      Usuń
  4. Mnie pomaga na taki bałagan jakiś smakowity kawałek muzyki, np Moddi, House by the Sea. I kubek po kubku, skarpeta po skarpecie wszystko znika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Muzyka zazwyczaj pomaga - ale na mój bałagan ostatnio nic nie pomaga. Musiałabym chyba wyrzucić wszystko, co nie jest niezbędne. I tak się pewnie skończy...

      Usuń
  5. A ja niestety jestem matka -generał i bałagan nie ma ze mną szans ;))). Choć za rok, kto wie, może będzie inaczej ;). Pozdrawiam ciepło :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak chcę! Jak się zdobywa takie szlify generalskie? :D

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...