środa, 8 października 2014

Słownik negatywny

Bardzo nie lubię chodzić z dziećmi na oblegane place zabaw. I nawet nie chodzi o tłok i przepychanki oraz walki w piaskownicy. Bardziej przeszkadza mi towarzystwo dorosłych. A konkretnie - ich język.

Nie chodzi o przekleństwa ani niepoprawną polszczyznę. Obie rzeczy mogę znieść, choć z trudem. To negatywny słownik mnie wykańcza.

Co to takiego?
Przecież wiecie.

Ale jesteś niegrzeczny. Ale jesteś niedobra. Z niego to taki niejadek, ryczek, maruda, złośnik, głuptas, łobuz... i snuje się opowieść, toczy się narracja, włos się jeży i zgroza ogarnia. Mnie. Bo babcia z drugą babcią - takie generał-babki - stoją nad głowami dzieci i narzekają, opowiadają, piętnują (tak, tak właśnie) - a dzieci słyszą. I słuchają. I chłoną jak gąbki, choć wydaje się, że nie zwracają uwagi.

Konsekwencje takiego postępowania są mało fajne. 
Po pierwsze dziecko zaczyna o sobie myśleć źle. Że jest łobuzem, niejadkiem, marudą. Więc łobuzuje, nie je i marudzi. 
Po drugie, dziecko widzi, że jego negatywne zachowania przyciągają o wiele wiecej uwagi, niż pozytywne. Więc łobuzuje, nie je i marudzi. 

Jasne, że narzekanie to nasza podobno narodowa cecha. Że jak się spotkają dwie babki na placu zabaw, to jest niemal pewne, że będa gadać o wszystkich złych rzeczach z ostatniego tygodnia. Tak jest (choć na szczeście nie we wszystkich przypadkach) i pewnie szybko się nie zmieni. A szkoda. Bo negatywne patrzenie na świat ma duży wpływ na psychikę dzieci i dorosłych też. Kiedy się człowiek zapamięta w widzeniu świata w czarnych barwach, trudno mu wrócić do kolorów. Bardzo trudno.

Niejadek. Maruda. Złośnik. Łobuz. Ryczek. Wychciewacz. I to są te łagodniejsze.
Nie chwalimy, tylko ganimy. Patrzymy negatywnie. Jaki jest antonim do słowa niejadek? Zajrzyjmy do słownika antonimów. 
I co tam mamy?

Głodomór, łakomczuch, żarłok, łasuch. 
Żadne z tych określeń nie jest do końca pozytywne. Żadne nie przywołuje na myśl sympatycznie głodnego dziecka z apetytem pałaszującego swój obiad. 

To nie znaczy, że nikt nie zauważa pozytywnych cech charakteru u swojego dziecka. Ale używając języka, jesteśmy też przez niego kształtowani - i kształtujemy nasze dzieci. A w opowieściach rodziców, których spotykam w sklepie, na placu zabaw, na poczcie i u lekarza, przeważa ten negatywny. Sama miewam z tym problem i czasami długo szukam dobrego zamiennika słowa "niegrzeczny". Żeby miało odpowiednie znaczenie i wyraziło dobrze ocenę sytuacji. Podobnie ma wiele matek, ojców, dziadków i babć.
I bardzo chciałabym, żeby to się zmieniło.

http://mloda-matka.blogspot.com/2014/10/sownik-negatywny.html 


6 komentarzy:

  1. Mam taką osobę w rodzinie, która jest przekonana, że jeśli wystarczająco często będzie powtarzać mojej córce, że jest niegrzeczna, to dziecko nagle stanie się "dobrze wychowaną" panienką, co to "buzia w ciup, oczy w słup".

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie bardziej przeraża "nie idź tam, przecież wiesz że nie dasz rady" ...

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo dużo racji masz. i jeszcze mnie przeraża powtarzane co minutę "bądź grzeczna" i przepraszanie wszystkich dookoła, że dziecko wydaje dźwięki (np cieszy się, śmieje, gaworzy) albo to, co mama Pietruszki zauważyła - "nie dasz rady", "nie umiesz", "nawet nie próbuj". mnie ostatnio córka nauczyła pokory, bo sama jej powiedziałam, żeby czegoś nie robiła, bo jest jeszcze za mała i nie da rady. jakoś tak odruchowo. a moje dziecko, jakoś tak odruchowo, zrobiło to bez problemu:D przeprosiłam, zaklaskałam i pogratulowałam. teraz gryzę się w jęzor;-)

    a co do określeń - faktycznie. my na Olę mówimy "odkurzacz", bo naprawdę zajada jak prawdziwy odkurzacz. ale to nie jest jednoznacznie pozytywne. i w sumie nie wiem co powiedzieć, żeby pozytywne było. czasem mówię "łakomczuszek", ale to też nie to. smutne. niby język ewoluuje - więc może trzeba próbować? wymyślać, promować nowe słowa? dzielić się tym, co się fajnego wymyśliło, żeby inni też mogli próbować - żeby na stałe weszło do języka?

    OdpowiedzUsuń
  4. Poruszyłaś bardzo ważny problem i masz w pełni rację. Dziecko wtedy zniechęca się, uważa, że coś robi nie tak w efekcie nie wie jak postępować. Swoją drogą my byliśmy właśnie wychowani tak jak mówisz i jakoś nie pomieszało nam się w głowie ;)
    --------------------
    Zapraszam cię do mnie na Asport-Junior.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. O raju, temat rzeka. Zgaszam się i z Tobą i z autorkami komentarzy. Popieram rękami i nogami. Jestem takiego samego zdania. Dodatkowo: "nie biegaj, nie wchodź tam, zbrudzisz się... itp itd..."

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bym chciała, żeby jak najwięcej rodziców i opiekunów dzieci przeczytało ten wpis.

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...