poniedziałek, 15 września 2014

Matka na endorfinach

Idziemy z K. na wieczorny spacer.
Rozmawiamy o poważnych, trochę smutnych sprawach. Nagle, niespodziewanie dla K. i dla siebie też, wybucham głośnym śmiechem. Zupełnie niestosownie.
Nie, nie zwariowałam. 

To po prostu pora karmienia - chociaż Witulek jest w domu pod opieką ojca dzieciom i smacznie śpi. 
Winne są beta-endorfiny. 

Co to takiego? 
To hormony przysadki mózgowej, które działają podobnie jak... morfina i inne opiaty. Czyli wywołują uczucie euforii i przyjemności. Nie tylko - są też tak zwanym hormonem stresu: w sytuacji stresowej czy doświadczeniu bólu działają jak znieczulenie. Do tego ułatwiają wydzielanie prolaktyny - hormonu odpowiedzialnego za syntezę mleka. Mają swój udział w tworzeniu więzi, gdyż wywołują uczucie zależności - czyli przywiązania. Beta-endorfiny, które najpierw pojawiają się w organizmie matki, a potem wraz z mlekiem trafiają do organizmu dziecka, dają im wspólne poczucie przyjemnej więzi. Ten mechanizm tłumaczy poniekąd, dlaczego matki karmiące piersią są łagodniejsze dla dzieci (karmionych) niż te, które nie karmią.

Ale na endorfinach nie koniec.
Podczas karmienia wydziela się też oksytocyna. Na początku nie jest fajnie, gdyż oksytocyna przyspiesza tak zwane "zwijanie się" macicy, co - może tylko mnie? - boli. A później? Później działa uspokajająco - bo oksytocyna obniża poziom kortyzolu we krwi , a to z kolei sprawia, że obniża się poziom lęku i agresji. No i działa antydepresyjnie. I czasami - niestety - usypiająco. 

Dlatego karmienie oznacza dla mnie relaks.







1 komentarz:

  1. Przy karmieniu blokowany jest też wypływ dopaminy, co może u niektórych kobiet pogarszać nastrój przy każdym karmieniu. Nazywa się to po angielsku Dysphoric milk ejection reflex (D-MER).

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...