piątek, 20 czerwca 2014

Generał-babki

Często zdarza mi się na placach zabaw i w innych publicznych miejscach obserwować babcie z wnukami - takimi do trzeciego roku życia. I niektóre z tych babć są okropne, naprawdę.

Z ich ust wylewa się potok zakazów, narzekań i ogólnego malkontenctwa. Adresatem zazwyczaj są żywiołowi chłopcy między pierwszym a trzecim rokiem życia.

Żeby jeszcze te zakazy ograniczały się do zapewniania bezpieczeństwa: nie wchodź za wysoko, nie zeskakuj z karuzeli, póki się nie zatrzyma, nie bij chłopca łopatką. Ale nie. 


- Jak ty robisz babkę? Babkę nie tak się robi! Nasyp piasku do wiaderka, mokrego, no mówię ci, mokrego nasyp! Wysyp ten suchy! Szybko! I teraz ładnie nasypuj mokrego! Do samej góry! Nie wysypuj! Teraz uklep i dosyp, bo za mało! I odwracaj powoli, powoli, mówię! No i widzisz, ZNOWU ci się nie udało! Lepiej idź na zjeżdżalnię, bo ty się do piasku nie nadajesz!

Gdybym to ja była adresatem takiej tyrady, stałyby się trzy rzeczy: nie weszłabym już do tej piaskownicy, nie poszłabym na zjeżdżalnię i przy następnej okazji wrzeszczałabym tak długo, aż wszyscy by zrozumieli, że nie chcę wychodzić z babcią: nigdy i nigdzie.

To samo w sklepie, w parku, w przychodni, w kościele i na imieninach. Nieustanne opieprzanie.
- Jak ty to robisz! Zostaw, bo się pobrudzisz. Tak się nie grabi grabkami, odwróć je. Albo zostaw, skoro nie umiesz się tym bawić. Obejrzymy traktor. No chodź! – babcia ciągnie wnuczka za rączkę, a wnuczek wyraźnie boi się traktora. W końcu zaczyna popłakiwać. – Ale ty jesteś, chłopak, a się boi, ale wstyd! Ty baba jesteś! Mazgaj! Co z ciebie wyrośnie!
I od nowa. Nie można! Nie trzeba! Trzeba! Nie wolno! Zostaw! Chodź tu! Nie ruszaj!

 Komunikat jest jasny. Wszystko, dzieciaku, robisz nie tak.


Wizja dziecka niezgodna z rzeczywistością. Oto, na co cierpią generał-babki.
One wiedzą lepiej.
Im się w głowie nie mieści, że tak można.
Za ich czasów. W ich domu. Ich ojciec nigdy, a matka tym bardziej. A co dopiero dziadek! Dziadek-traktorzysta w grobie się przewraca, gdy prawnuczek boi się traktora.
I ten nieustanny potok wymowy.
Ja wiem, że wychowanie przez gadanie, zwłaszcza, gdy się nie ma siły albo tylko dwie ręce na dwójkę. Sama to praktykuję. Ale ilość negatywnych informacji, jakie słyszy o sobie dziecko w trakcie półgodzinnego posiedzenia na placu zabaw wpędziłoby w depresję całkiem radosnego dorosłego.
Jedyna nadzieja w tym, że dzieci po kilkunastu sekundach przestają słuchać.

Jest w tych generał-babkach coś bardzo smutnego. Takie generalne rozczarowanie życiem, przekonanie o tym, że nic nie jest, jak powinno, a świat schodzi na psy. I brak wyobraźni: odwrócone grabki mogą być właśnie zabawkowym traktorem, zostawionym w domu, albo łodzią motorową.

Ale najsmutniejsze jest to, że ich świat, w którym wiedzą lepiej, jest jakoś dziwnie okrojony z empatii, radości i szacunku do drugiego człowieka, którym przecież dziecko jest.


- Że pani tak mu pozwala…! – słyszę od nich czasami i wtedy myślę sobie bardzo ciepło o moich babciach, które nigdy mnie nie raczyły takimi tyradami. Zwłaszcza o babci H., która mnie wychowywała, ile razy z nią byłam. Co wcale nie było takie łatwe, gdyż upór to moje drugie imię, a z przymusem robienia wszystkiego po swojemu walczę aż do dziś.

Może dlatego pozwalam moim dzieciom na wiele – dla babek: zbyt wiele. Bo wiem, że mokre spodnie nie przyniosą szkody, jeśli tylko ma się zapasową parę i sprawną pralkę. Za to ile frajdy jest w skakaniu po kałużach wie tylko ten, kto sam skakał.
Generał-babkom przydałaby się taka sesja skakania.
Może byłoby w nich wtedy więcej radości.


4 komentarze:

  1. Ja gdzieś na początku macierzyństwa usłyszałam coś co mocno zapadło mi w sercu. Szło to mniej więcej jakoś tak: do trzeciego roku życia dziecka nie powinno się karcić, do szóstego roku życia powinno się wychowywać, tłumaczyć, stawiać granicę i opór a później wymagać i egzekwować i tego się trzymam. Na razie ;) Co do generalicji, to mnie ona czasem potrafi bawić, bo wydaje mi się, że to tylko chwilowe. Faktem jest jednak, że takie ciągłe strofowanie szkodliwe może być dla odwagi i pewności siebie dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaaak, u mnie na placach zabaw też królują takie babcie. Ciągle słychać "no baw się, czemu się nie bawisz" i za chwilę "nie wchodź tam, nie skacz, nie siedź na piasku, nie krzycz". To w końcu bawić się czy nie? Właściwie nie wiem, co te biedne dzieci mogą. Mam nadzieję, jak Ty, że zwyczajnie przestają słuchać. Smutnym "hitem" była babcia, która namawiała wnuczkę, żeby wróciły do domu, bo chciała się przespać (babcia) i rzuciła: "No chodź, bo jak babcia nie będzie spała to umrze."

    OdpowiedzUsuń
  3. Babciom bym to wybaczyła. Gorzej z matkami, które nieustannie krzyczą na swoje dzieci - o wszystko. Nie cierpię słyszeć takich krzyków - w podobnej wymowie: nic nie potrafisz, znowu coś pobrudziłeś/stłukłeś/przewróciłeś, ale z ciebie ciamajda, zaraz dostaniesz... (no i niestety wiele więcej).

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, że takich babć jest sporo. I niestety należą do nich m.in. moje. "Nie pajacuj", "Nie rządź", "Ćśśśś", "Nie gadaj tyle", "Z Tobą to komedia". I o dziwo, to ostatnie bolało najbardziej. Cieszę się za to, że moje dzieci będą miały wspaniałe babcie.

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...