wtorek, 17 czerwca 2014

Bałtyku, przybywam!

Jeszcze się nie pakuję, chociaż już powinnam. Jedziemy. Na długo. Bez internetu, albo z doskoku, więc mniej mnie tu będzie. No i zamiast tekstu mam dzisiaj zdjęcia. Ze starych czasów, choć nie tak znowu bardzo starych.







Gdybyście jednak mieli ochotę coś przeczytać:

Dwa lata temu zastanawialiśmy się, jak będzie z plażą - morze jest w końcu duże, a to, że rok temu Joasia już je widziała, wcale nie znaczy, że podejdzie do niego na luzie. Za pierwszym razem była nieco oszołomiona: ale plaża okazała się o wiele fajniejsza od piaskownicy, więc "mozieł" zostało zaakceptowane od razu. [przeczytaj cały tekst]
Rok temu wspomnienie pierwszego wyjazdu nad morze z trzymiesięczną Joaśką, kiedy to wujek M. powiedział, że możemy zabrać wszystko, co się zmieści w bagażniku, rozśmieszyło mnie do łez. Bo naprawdę wzięłam wszystko, a wszystko oznacza na przykład przewijak na stelażu, z wanienką i dwoma półkami. I nie tylko. [przeczytaj cały tekst]

3 komentarze:

  1. Życzę pogody ducha, bo nad naszym morzem różnie bywa ;) Ja też wybywam do mamy nad morze, tylko na weekend ale zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. morze cudnie ja mam je na co dzień i nadal się nie nudzę a Areczek pierwszego na bosaczka to bardzo bał się teraz sie powoli oswaja do bycia na boso po piasku :D Matek to nie ma problemu zdejmuje buty skarpetki i biegnie po plaży :D
    to będziesz miała cudne dni miłego wypoczynku :D

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...