wtorek, 15 kwietnia 2014

Te cholerne szczepienia


- Tak się dziwiłam, bo przecież córeczkę szczepili państwo wzorowo, a z synkiem jakoś tak nie wychodzi - powiedziała mi pani pielęgniarka.
Ano nie wychodzi. Powód jest prosty: boję się. I nie lubię ryzykować życiem. Zwłaszcza życiem własnego dziecka. Przejęta babcia I. załatwia więc mi prywatny numer do pani z Sanepidu. 
Zanim o tej rozmowie, opowiem Wam, dlaczego się boję.

Joasia - pierwsze dziecko. Dokształcałam się na bieżąco, ale pewnych rzeczy się nie znajdzie, jeśli się nie wie, czego szukać. Szczepiona wzorowo, pierwszy antybiotyk w wieku ośmiu miesięcy, mleko modyfikowane w diecie później, niż zalecają, po reprymendzie lekarki - też koło ósmego miesiąca. Sami widzicie.

Przy Witulu nie było już tak naiwnie - no, może na początku. Został zaszczepiony standardowo w szpitalu, po urodzeniu. Po drugiej dawce szczepień spotkałam na schodach sąsiadkę.
- Gdzie rodziłaś synka?
Mówię.
- Nie miałaś problemów po szczepieniu?
- Nie - odpowiadam.
- A, tak pytam, bo znajoma też tam rodziła. Wtedy, kiedy ty. Zbiera ludzi do pozwu zbiorowego, ma już z dziesięć osób. Dzieciaki po tej szczepionce miały padaczkę.
O matko - myślę sobie. 

Potem chorujemy, więc się nie szczepimy. A kiedy różne organy zewnętrzne i wewnętrzne zaczynają na nas naciskać (nie, nie chodzi o wątrobę), trafiam na informację, którą STOP NOP puściło w fejsbukową przestrzeń: o wycofanych seriach szczepionek. Wycofanych przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Joasia z wycofanych dostała jedną.
Witulek - dwie. Wycofane, bo w jednej było szkło. W drugiej ciało obce. Ominęła nas za to seria Euvaxu B, po którym (jak donoszą media) zmarło jedno dzieciątko. 
Poczytałam, pogrzebałam, czyli mówiąc fachowo - zrobiłam risercz.

Teraz będzie po nazwiskach, bo chodzi o zdrowie, a nie tam jakiś anty product placement.
Zerknijmy w rok 2013, w decyzje publikowane na stronie Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

27 marca 2013 -  wycofana szczepionka DTP z Biomedu. Mniejsza o serię.
18 lipca 2013 - wycofany Euvax B, robiony przez LG Life Sciences Poland Sp. z o.o.
4 czerwca - znowu DTP.
3 października - znowu DTP, a to niespodzianka! Zgadnijcie, skąd.

W 2014 na razie tylko BCG 10 - szczepionka przeciwgruźlicza z Biomedu (hm, hm) - decyzją z 31 marca.

W jednym roku trzy razy wycofywano jedną szczepionkę. Z jednej fabryki.
Ja rozumiem, że raz. Że mogło się zdarzyć. Ale trzy? Plus to BCG w tym roku - trochę często jak dla mnie.

Zadzwoniłam więc pod numer od babci I.
Uprzejma i sensowna pani z Sanepidu poświęciła dwadzieścia minut na rozwiewanie moich wątpliwości. Powiedziała mi na przykład, że serię szczepionek wycofuje się, jeśli w chociaż jednej fiolce znajduje się coś wizualnie podejrzanego, co nie zagraża życiu ani zdrowiu. Lepiej ponieść koszty wycofania, niż powodować panikę wśród rodziców. Brzmi logicznie. Mówiła o tym, że zdarza się, iż szczepionka schodzi się w czasie na przykład z chorobą, ząbkowaniem i innymi rzeczami, które mogą powodować gorączkę i tak dalej, a często objawy traktowane są jak czysto poszczepienne. Też brzmi logicznie. Mówiła, że na konferencji (nie wiadomo, jakiej) widziała badania dotyczące rtęci w szczepionkach (a dokładnie - wydalania z organizmu soli sodowej kwasu etylortęciotiosalicylowego). I że ów związek nie pozostaje w organizmie. Potem podała mi jeszcze namiary na poradnię do spraw szczepień z bardzo ponoć dobrą i będącą na bieżąco panią doktor, tłumacząc, że sama nie w każdej kwestii jest kompetentna, a pani doktor jest. 

Tyle o miłym obliczu służby zdrowia. O tym mniej miłym pisałam tutaj: Ściga panią Sanepid

Szukając, dowiedziałam się też jednej, bardzo interesującej rzeczy. Otóż wiarygodne źródło podaje, że siedemdziesiąt procent rodziców rezygnuje ze szczepień DTP refundowanym przez NFZ, a kupuje szczepionki skojarzone, ponoć bezpieczniejsze, za to - drogie. Siedemdziesiąt procent. Gdyż NFZ kupuje polskie, tanie, kiepskie szczepionki. Oszczędzę sobie i Wam komentarza.

Stan na dziś: przekonana nie jestem. Do poradni na pewno się wybiorę. Wciąż się dokształcam, i wygląda na to, że sporo przede mną. Odkrywam przy tym różne ciekawe rzeczy. Jako dziennikarz jestem zachwycona. Jako matka - niekoniecznie.


10 komentarzy:

  1. Ja też - niechętnie - ale zdecydowałam się na skojarzone. Szczepienia są potrzebne - tego jestem pewna, jednak jakość tych refundowanych... No właśnie. Co do rtęci, to słyszałam (od chemika, mającego do czynienia z lekarzami codziennie), że podobno aktualnie już się jej do szczepionek nie wykorzystuje? Hm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że mnie nikt nie mówił o JAKOŚCI szczepionek, kiedy szczepiłam Joasię, tylko o tym, że mniej wkłuć, więc zabieg mniej bolesny.
      A rtęć (niewymawialny związek) się wykorzystuje. O ile pamiętam, ma je w składzie Euvax i DTP.

      Usuń
    2. Tiomersal (bo o nim mowa) nie jest zalecany przez WHO jako adiuwant w szczepionkach. Nowe szczepionki już go nie zawierają, a ze starych jest systematycznie wycofywany. Inna sprawa, że badania tiomersalu na populacji ludzkiej nie wykazały działań niepożądanych tego związku i substancja jest wycofywana pod wpływem paniki (podobną do tej powyżej), jaką sieją rodzice.

      Usuń
    3. Wielorybko, na ulotce DTP (wziętej ze strony producenta), jest napisane, "Szczepionka DTP zawiera tiomersal (środek konserwujący), który może powodować reakcje alergiczne."

      Plankk: Miałam nadzieję, że ktoś się odezwie w tej sprawie. A wiesz może, jakie to były badania? Jakieś rozstrzygające... Bo z jednej strony są takie: http://www.mp.pl/szczepienia/chorobyiszczepienia/bezpieczenstwo/show.html?id=70811
      a z drugiej strony na przykład takie:
      http://autyzm.arsthanea.com/?p=70
      I trudno znaleźć prawdę. No i zastanawia mnie, czemu WHO nie zaleca. Czy wiesz to może? Liczę na to, że tak:)

      A co do paniki - kto panikuje? Bo nie zauważyłam...

      Usuń
    4. Tak właśnie słyszałam, że tego się w nowych szczepionkach nie stosuje. Najwyraźniej jeszcze jest dostępna jakaś starsza partia. :)

      Usuń
    5. Przepraszam, że dopiero teraz, ale nawał pracy nie pozwalił mi tutaj wcześniej zajrzeć.

      W tych dwóch przypadkach, co poddałaś nie problem ocenić wiarygodność źródeł. Książka jest datowana na 2006, a artykuł na 2009. Zresztą w tej książce, jak się popatrzy na źródła, mówią ogólnie o ekspozycji na rtęć, a nie konkretnie w szczepionkach. Artykuł z medycyny praktycznej opisuje konkretne badanie. Zresztą medycyna praktyczna jest naprawdę wiarygodnym źródłem wiedzy medycznej, a jeżeli chodzi o tę książkę ciężko to stwierdzić.

      Sprawdziłam, co teraz jest publikowane w tym temacie - powstaje tego sporo. Nawet trafiłam na artykuł, gdzie autorzy sugerują, że zamiast skupiać się na rtęci, warto by zwrócić uwagę na wiązania tiolowe (też są w tiomersalu). Z chemicznego punktu widzenia mają one tendencje do redukowania się tworząc przy tym m.in. nadtlenki. U niemowląt poziom glutation, który temu zapobiega, jest jeszcze nieustabilizowany, ale czy może mieć to wpływ na rozwój jakiś chorób i w jakim stopniu - nie wiadomo. Ale to hipoteza, więc nie przywiązuj do tego, większej uwagi.

      Swoją wiedzę opieram na metaanalizie z 2005 roku: "Thimerosal-containing vaccines and autistic spectrum disorder: a critical review of published original data." Autorzy analizują 12 innych badań i wnioski sugerują brak związku między tiomersalem a występowaniem autyzmu.

      Według Karla Poppera nie ma badań i teorii prawdziwych - są one tylko nieobalone. Ciężko mi powiedzieć czy te badania są rozstrzygające. Na stan dzisiejszej wiedzy tak, ale co będzie w przyszłości. To w końcu nauka...

      WHO nie zaleca, bo tiomersal wykazał działanie neuro- i nefrotoksyczne na zwierzętach laboratoryjnych. Mimo, że badania nie potwierdziły takiego wpływu na ludzki organizm, zdecydowano (dla bezpieczeństwa) się go wycofywać.

      Usuń
  2. Aha, a cena szczepień przeraża. Przykłady? Proszę: tzw. Heksa (czyli skojarzona, 3 dawki) jednorazowo 200 zł. Pneumokoki - 280 zł. Rotawirus - chyba 380 zł... Nie uważam, że należy szczepić przeciw wszystkiemu. Ale nawet decydując się na jedną z powyższych szczepionek, trzeba się trochę szarpnąć. :( (tak, wiem, dobro dziecka kosztuje, ale z drugiej strony niezły to biznes).

    OdpowiedzUsuń
  3. my szczepiliśmy skojarzonymi Infanrix IPV+Hib, do tego Prevenar 13, po roczku Nimenrix. Bardzo duzo o tym wszystkim czytałam i wyszło, że lepiej szczepić, niż nie. Szczególnie jesli chodzi o meningokoki. Przekopałam cały polski internet i przyznam, ze nie natknęłam się na jakieś powazne skutki uboczne po tej szczepionce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamusie,
    Rodzę w sierpniu i jeszcze nie przekopalam sie przez temat szczepionek.
    Czy mozecie pomoc i napisac na które szczepionki w przypadku niemowlęcia uwazać? I które wybrałyscie zamiast tanszych/standardowych?

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...