niedziela, 30 marca 2014

Matka na niedzielę. Na pustynię

Siadając do komputera, zamierzałam napisać o odpoczynku, o tym, jaki jest ważny. Jak potrzebny rodzicom małych dzieci. W głowie krążył mi fragment o odpoczynku na pustyni. I jak to często z Pismem Świętym bywa, odkryłam coś zupełnie innego. 

Tuż po śmierci Jana Chrzciciela rozesłani przez Jezusa uczniowie wracają do Niego i opowiadają, czego dokonali.
"A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili." [Mk 6, 31-33] 

Czyli Jezus ich wysłał, a oni zdążyli tylko dopłynąć. Pustynia nie była pusta. Czekał na niej tłum. Uczniowie (w końcu mieli odpoczywać) proszą Jezusa, żeby odprawił ludzi, bo jest późno. I co? I Jezus, zamiast obiecanego odpoczynku, funduje uczniom obsługę gastronomiczną tłumu. I rozmnaża chleb i ryby.

Czekali na odpoczynek - a dostali cud. Sami ten chleb rozdawali. Myślę, że nie myśleli wtedy o chwili przerwy i spokojnej, cichej nocy na pustej (!) pustyni.

Cuda najwyraźniej są ważniejsze od odpoczynku. Nawet, jeśli to dwa małe cuda, które czekają już w mojej sypialni, zanim zdążę się tam wymknąć, żeby chwilę odpocząć.
No cóż, Panie Boże. Skoro tak.


2 komentarze:

  1. Osz kurcze - no mądrze gadasz. No dobra, postaram się następnym razem jak moje trzy cuda znajdę w sypialni, kiedy będę miała zamiar od nich odpocząć nie frustrować się za bardzo.

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...