sobota, 8 marca 2014

Dzień Kobiet i bukiet kotletów

Uwaga. To jest tekst o tym, co kobieta w Dniu Kobiet podobno robić powinna i czy da się to zrobić z małymi dziećmi na stanie. I że nie do końca.

Dzień Kobiet. Jakieś wytyczne? Całe mnóstwo. Wszyscy mają dla mnie dobre rady, zwłaszcza koleżanki po fachu z gazet dla mam. Podaruj sobie czas tylko dla siebie w domowym SPA. Kup sobie jakiś drobiazg, może ucieszy cię nowa bluzka. Spotkaj się z przyjaciółkami na babskim wieczorze. Idź do kina na romantyczną komedię. Poczuj się piękna.

No to jedziemy.

Domowe SPA. Zapal świece, wlej kilka kropli olejku do wanny. Nałóż maseczkę, zrelaksuj się w gorącej kąpieli. Bardzo chętnie. Niech tylko dzieci zasną, bo inaczej będą zdmuchiwać świece i żądać, żeby zapalić jeszcze, Asia sto razy odkręci olejek, żeby powąchać, a z sto pierwszym wleje do wanny cały, Witu przegryzie opakowanie maseczki, wyciśnie ją, posmaruje sobie głowę, a resztę zje, a przynajmniej będzie próbował. Gorąca woda wystygnie, kiedy będę wyjmować z muszli klozetowej musującą kulę do kąpieli, a po usunięciu szkód zastanę Joasię w wannie, narzekającą, że woda za zimna,  i Witula miauczącego, że on jeszcze sam nie umie wejść. A jak już wreszcie zasną, a ja wejdę do wanny, zaraz będę musiała wyjść, bo smok Witold zażąda cycusia, nie, tatusiu, nie butelka, mamusia i cycuś raz, a jak nie, to będę krzyczał i obudzę Joasię i będziesz jej musiał robić kakałko. Sam wybieraj.

Nowa bluzka? Bardzo chętnie, ale budżet się nie dopina. Tak, jak się naciągnie, to się dopina, ale ciśnie do końca miesiąca jak za mały stanik. Że pieniądze ze zlecenia? No dobrze. A gdzie ja mam tę bluzkę kupić? W osiedlowym sklepie z chińszczyzną? W ciucholandzie parę bloków dalej? A może w niemieckim markecie z Pascalem i ryneczkiem? Że mogłabym pojechać do porządnego sklepu? Mogłabym, ale to zajmie przynajmniej trzy godziny. A tyle marnować na szukanie ubrania - o, nie. Wolę się przespać. Poza tym pierwsze w kolejce są wiosenne buty dziecięce, nie jakieś tam bluzki. Co tam jeszcze było na liście, pani redaktor?

Babski wieczór? Odpocznij od rozmów o pieluchach, kupie, rozwoju i sprzątaniu. Tyle, że wszystkie kandydatki albo z dziećmi, albo w ciąży, co gwarantuje rozmowy o dzieciach i ciąży, albo bezmężne i bezdzietne - a one zupełnie nie rozumieją*, czemu spóźniasz się czterdzieści minut i wybiegasz, w panice dzwoniąc po taksówkę, bo dziecko postanowiło, że ponownie zaśnie dopiero, jak wrócisz. I czemu na spodniach masz plamy, a na bluzce... tak, to chyba morela, nieco przeżuta, taki mały kawałeczek, nic dziwnego, że nie zauważyłaś, właściwie to prawie by nie było widać, gdyby morela była granatowa, a nie pomarańczowa jak marchewka**.

Piękna? Ojciec dzieciom twierdzi, że jestem. Ja za to znalazłam właśnie ostatnie zdjęcie, na którym miałam ładny brzuch. Nie to, że szczupły, bo szczupła byłam i najprawdopodobniej będę zawsze***. Ale... nieładny. Dzieci są innego zdania.
- Co tu masz, mamusiu? Takie paseczki!
- Tak, paseczki - mówię. Brzmi ładniej niż rozstępy, prawda?
- Jakie ładne masz paseczki! - zachwyca się szczerze Joasia. - Zrobiłaś sobie?
- Nie, to Witu mi zrobił. I ty też.
- Witu! I ja też! Witu  z tej strony, a ja z drugiej, i teraz masz takie paseczki jak tygrys!

W zasadzie to jest świetny pomysł. Dzisiaj zamiast Dnia Kobiet będę obchodzić Dzień Tygrysa. Tylko bez bukietu kotletów proszę.



*Choć, na szczęście, są wyjątki.
**Wybaczcie, nie mogłam się opanować.
***I żadna w tym moja zasługa, naprawdę.

7 komentarzy:

  1. Myślę, że tak Dzień Kobiet będziemy obchodzić do 10 roku życia dziecka (najmłodszego). Ja się wczoraj fantastycznie relaksowałam z termometrem pod pachą oraz siatką lekarstw (których też nie było przewidzianych w domowym budżecie). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno po osiemnastce jest lepiej (dziecka, nie naszej :P). A wiesz, że ja zazwyczaj choruję ze zmęczenia? Tzn. mój organizm, jak już nie wyrabia, łapie jakiegoś wirusa, kładzie mnie do łóżka i liczy na to, że unieruchomiona przynajmniej się wyśpię.
      Zdrówka!

      Usuń
  2. Tfu, "KTÓRE też nie były przewidziane..."

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny głowy do góry.
    Już po Dniu Kobiet ;). Za rok może będzie następny, a dzieci będą o rok starsze.
    Pozdrawiam i wszystkiego naj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) chociaż rok starsze dzieci, hm... chyba będą miały jeszcze więcej szalonych pomysłów. To może być zabawny Dzień Kobiet:)

      Usuń
  4. Nie mam jeszcze małych dzieci (ani dużych też). A w Dzień Kobiet pracowałam przez 10 godzin, a potem mój chłopak miał zabrać mnie na kolację. Przyjechał po mnie samochodem i zawiózł do galerii, do KFC (bo tam jest parking, więc łatwo znaleźć miejsce). Zamówił mi romantyczny posiłek w KFC, a sam stanął w kolejce po romantycznego kebaba dla siebie. I stał tak przez 40 minut bo kebabownia była nowa i uczyli się obsługi klienta. W tym czasie spędziłam romantyczne 40 minut sama przy stoliku z moim kawałkiem kurczaka (którego zjadłam w samotności bo byłam bardzo głodna po pracy). Potem mieliśmy iść do kina, ale okazało się, że jest tak późno, że wszystkie filmy już się skończyły. Więc wróciliśmy do domu i padliśmy ze zmęczenia.
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie jakieś nieduże, paskudne Schadenfreude, ale Twoja historia odrobinę mnie pociesza:) A może po prostu solidarność kobiet zmęczonych? Tak, wolę tę wersję:)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...