niedziela, 9 lutego 2014

Matka na niedzielę. Porównywanie

W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel. Nawoływał do nawrócenia i chrzcił. Po chrzest przybywała "Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem". Oraz Jezus.

Jan i Jezus. Krewniacy.
Ten pierwszy starszy o pół roku. Dziecko kobiety, która uchodziła za bezpłodną. Prorok. Skóry wielbłądzie i szarańcza. Człowiek.
Ten drugi młodszy o pół roku. Dziecko swojej matki, ale krążą plotki, że Józefa - chyba nie. Jako dziecko na emigracji w Egipcie. Mieszkaniec Nazaretu. Bóg-człowiek.

Dzieli ich tylko pół roku. 

A Janek to już naucza, Pan go powołał na proroka!
A Jezusek to w Egipcie się nauczył egipskiego, a prawie że nie mówił jeszcze!
A Janek bardziej kopał w brzuchu!
A Jezusek to jak nie miał jeszcze piętnastu lat, wszystkich w świątyni, tych mądrych, pozaginał, tak Pisma zna!
A Janek nawołuje do nawrócenia!
A Jezusek jest Synem Bożym, o!


Każdy człowiek ma swoje powołanie.
Jeden jest powołany, żeby chodzić, jak ma jedenaście miesięcy - inny, jak ma osiemnaście.
Jeden jest powołany, żeby mówić pełnymi zdaniami, jak ma rok. Inny - żeby zacząć mówić, jak ma trzy lata.
Jeden jest powołany, żeby spokojnie bawić się klockami - drugi, żeby biegać od drzwi do okna i z powrotem, rycząc jak tygrys.

Porównywanie jest jakimś brakiem pokory.
Przecież nie wiem, do czego jest powołane moje dziecko, a do czego Twoje.

                                    Następna matka na niedzielę: Czcij mnie!

2 komentarze:





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...