sobota, 22 lutego 2014

Dlaczego nie napiszę nic o Ukrainie

Źródło: onlydailynews.com*
Temat chodzi za mną od paru dni. Oglądam zdjęcia, czytam relacje. Pozmywałam i posprzątałam niemal wszystko, bo przy zmywaniu i sprzątaniu zdania same układają się w głowie, a międzyczasie wszyscy już o Ukrainie napisali. Tym bardziej temat goni.

Siadłam już, zadowolona, do komputera, żeby zapisać te kilka błyskotliwych zdań, które przy szorowaniu wyjątkowo opornego, przypalonego gara przyszły mi do głowy. Takich okrągłych, ale poruszających. O Sikorskim i hańbie, o sanitariuszce, życiu, śmierci, wygodnictwie i linkowaniu na fejsie.

Ale nic jednak nie napiszę.

Nie napiszę, bo nie będę informować, przecież mnie tam nie ma.

Nie napiszę, bo co mogę komentować? Cóż ja takiego odkrywczego mogę napisać? Skoro nawet nie śledzę na bieżąco wszystkich tych fejsbukowych linków. Skoro nie oglądam telewizji, bo nie znoszę być manipulowana. Że pokój na świecie jest kruchy, że tu śpiące dzieci w łóżeczkach i mała pseudostabilizacja, a tam krew, dym i rozpacz? Że dziejące się zło otwiera mi oczy na moje prywatne dobro? Czy to coś nowego?

Nie napiszę, bo obiecałam sobie, że tu nie będzie nic o polityce. O tym piszę gdzie indziej. Tu nie muszę.

Nie napiszę w końcu, bo pisze się, żeby tworzyć sobie iluzję braku poczucia bezsilności, kiedy obok brat morduje brata - jak to ujmuje, zgodnie z prawdą, połowa użytkowników fejsbuka - a ja nie mogę zrobić nic.
Bo mogę.


*Co prawda zdjęcie znalazłam dzięki M. na fejsbuku (dziękuję!), więc mogłabym napisać Facebook.com, ale że jestem przeciwna polityce dzielenia praw autorskich, zapytałam wujka G. Autora nie znalazłam. Ale zdjęcie jest stąd.



2 komentarze:

  1. gdzie o polityce piszesz???
    autor: sam wiesz kto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, mój drogi, Ty to wiesz na pewno! :)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...