wtorek, 11 lutego 2014

10 pytań, na które dzisiaj odpowiem

Pisanie bloga generuje pytania. A może raczej czytanie bloga generuje pytania. Do mnie. Przychodzą tu i tam, pojawiają w różnych miejscach i w różnych porach, od różnych ludzi. Ale odpowiedzi są zawsze takie same. Oto i one.


1. Dlaczego nie przedstawiasz się na blogu imieniem i nazwiskiem?

Lubię być tajemnicza. I lubię swoją prywatność, póki jeszcze ją posiadam. I chcę być czytana dla moich tekstów, a nie dla nazwiska. Młoda Matka - to na razie musi wystarczyć.

2. Dlaczego przedstawiasz się jako młoda matka? Podobno do trzydziestki bliżej ci niż dalej.

Powodów jest sto. Po pierwsze - nie mamy armat. A nie, przepraszam. Powody są dwa. Pierwszy: lubię Młodą Lekarkę. Konkretnie chodzi o tę tutaj. Z sympatii do niej stworzyłam najpierw młodą dziennikarkę, a później - idąc po linii - młodą matkę. Po drugie: określenie "młoda matka" jest używane zazwyczaj w kontekście nieco pogardliwym. "Nie zakłada mu czapeczki, nie da sobie nic powiedzieć, daje mu czekoladę, a dziecko nie ma jeszcze ośmiu miesięcy, szczepić nie chce, bo się internetu naczytała, etc. -  ale wiesz, to młoda matka". Ja natomiast uważam, że określenie "młoda matka" jest raczej nobilitujące, oznacza bowiem człowieka, który postawiony oko w oko z nową, ryczącą rzeczywistością daje sobie radę lepiej niż Jason Bourne po wyłowieniu z oceanu, a na pewno tak samo dobrze. Nieważne, czy ma lat szesnaście, czy trzydzieści sześć. 

3. Lubisz prywatność - ale imiona dzieci podajesz.

Tak. I nie sądzę, żeby miały mi to za złe.

4. Na twoim blogu prawie wcale nie ma zdjęć. Inne blogerki pokazują swoje dzieci, ich nowe zabawki, pokoiki, zestawy ubranek, a Ty czasami pokażesz jakieś jedzenie, pieluchy albo farby.

Ano nie ma. Zdjęcia w internecie bardzo łatwo wymykają się spod kontroli, równie łatwo jest nieświadomie podzielić się prawami autorskimi. A zdjęcia dzieci cieszą się popularnością w kręgach, o których każdy rodzic wolałby jedynie czytać w prasie bardzo zagranicznej. Albo wcale. Poza tym jestem konserwatywna i uważam, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią przeczytać tekst bez obrazków i mają z tego przyjemność.

5. Po co właściwie piszesz bloga o dzieciach? Przecież są setki takich blogów.

Ale o mnie i o moich dzieciach jest tylko jeden.

6. Kominek pisze, że blog bez zakładki "współpraca" w ogóle się nie liczy. Ty nie masz takiej zakładki.

To pewnie dlatego, że nie chodzi mi o liczenie, ale o pisanie. I dlatego, że śmieszą mnie blogi, na których są cztery wpisy na krzyż i wielki napis "współpraca". Żeby po partnersku współpracować, trzeba mieć odpowiednią pozycję. Raczej wyprostowaną, niż na kolanach. Inaczej jest się podwykonawcą, a blog staje się platformą reklamową. 

7. Inni blogerzy testują produkty. Czemu tego nie robisz?

Bo oni to robią, i robią to dobrze. Po co poprawiać. Wolę napisać o tym, czego naprawdę używam, bez stresowania się terminami i negocjowania nienegocjowalnych warunków "współpracy", bez kuszenia gratisem za dobrą recenzję i bez zastanawiania się, w jakim stanie będzie testowana rzecz po trzech tygodniach, kiedy będę postawiona przed wyborem: zwrócić albo kupić. Poza tym zależy mi na pisaniu prawdy w sposób rzetelny, a trudno tak pisać o czymś, na czym się nie człowiek nie do końca zna.

8. Nie poruszasz na blogu tematów istotnych społecznie.

Zgadza się. Dlatego, że to mój blog, a nie tygodnik opinii. Jeśli będę miała coś nowego do powiedzenia o aborcji, in vitro, eutanazji, obowiązku szkolnym dla sześciolatków, gender w przedszkolach, ustawie, która pozwala odebrać dziecko w 24 godziny z byle powodu, na pewno powiem. Na razie musi wystarczyć to, że jestem przeciw. 

9. Nie pojawiasz się na spotkaniach dla blogujących mam. Dlaczego?

Bo jestem outsiderem. Pojawię się pewnie wtedy, jak zorganizuję własne.

10. Wspominasz czasem o książce, którą napisałaś, ale nie opowiedziałaś o niej nic więcej.

To dlatego, że ma wpływ na moje życie rodzinne, ale nie ma związku z blogiem jako takim. Poza tym na okładce poza tytułem pojawia się moje nazwisko, i nie brzmi ono "Młoda Matka". No i zupełnie nie jest o dzieciach.


5 komentarzy:

  1. Odnośnie do punktu 4 - przy okazji konkursu na Blog Roku trafiłam na blog mamusi, która pisze o swojej córeczce. Wróć! Pisze o rzeczach, które danego dnia jej kupiła. O tym, co kupiły w którym sklepie. Co się córce podoba, a co nie. Z dokumentacją fotograficzną każdej rzeczy. Wiem, że każdy sobie może pisać, tworzyć, co mu się podoba. Pewnie, że tak. Ale jak dla mnie lepiej mniej zdjęć, ale sensowny tekst, albo mało tekstu, ale sensowne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami boję się, że tak skończę:P

      Usuń
  2. I poznałam Cię na nowo, bo nie wiedziałam, że jesteś outsiderem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ba, Matka chodzi swoimi drogami. Jak kot. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że jestem outsiderem. Oczywiście, że jak kot. :D

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...