czwartek, 23 stycznia 2014

Pogawędki. Żartowałam!

1.

Po śniadaniu.
- Mamo, czy mamy coś słodkiego?
- Mamy, kociątko, ale słodycze bedziemy jeść po obiedzie, dobrze?
Podkówa. Czyli ogromne rozczarowanie i wielka obraza. Łezki w małych oczkach. Matka nieugięta.
Kwadrans później słyszę, jak Joasia mówi do ojca dzieciom:
- Nie będę już jeść obiadków, ani bułeczek, ani chjebka, tyjko same słodycze!

2.

Ojciec dzieciom włącza całkiem fajny kawałek (jaki, tego nie zapisałam).
- Dobra muzyka - mówię.
Na to Joasia:
- Dobja! Ja lubię taką muzykę dobją! Chciałabym zjeść tą muzykę!

3.

- Umyłam jąćki! Tejaz ubjudzę je jesce jaz!
- Asiu! - patrzę groźnie.
- Nie, mamo, ziajtowałam! - zaśmiewa się kociątko-łobuziątko.

4.

Dziś. Obiad zjedzony. Witu śpi.
- To co, pomalujemy? - pyta Joanna.
- Możemy pomalować, ale najpierw powiesimy pranie.
- Dobrze - wzdycha J. - powieśmy pranie.
- A może ty będziesz malować,  a ja powieszę pranie? - pytam.
Błysk w oku.
- To mi się baodzo podoba!


Nie mogę się doczekać, aż Witu zacznie mówić bardziej.
Chociaż słuchanie naraz dwóch programów radia, z których żadnego nie da się wyłączyć... Hm.

2 komentarze:

  1. A wszystkie "dorosłe" słówka, jakimi operuje J.? Cudne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto efekty nieciuciania i niezdlabniania:)
      Przy okazji pozwala mi to spojrzeć na swój język jak w lustrze. I czasami sobie myślę: JA tak mówię? Niemożliwe!

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...