poniedziałek, 27 stycznia 2014

Łobuziątko

Kilka dni temu Witul skończył trzynaście miesięcy.
I zaczęła się nowa era.
Po pierwsze i najważniejsze - chodzi i wchodzi.
Chodzi na dwóch nogach. Pierwsze kroki robił ze trzy tygodnie temu, ale teraz spaceruje po domu sam, tup-tup, rozróżniam, kto akurat idzie do mnie do kuchni, po tempie kroków, ale jeszcze ze dwa tygodnie i już nie będę rozróżniała.

Wchodzi - bo poza włażeniem na oparcie tapczanu, żeby wyglądać przez okno, oraz na skrzynię na pościel, żeby być jak Asia, odkrył krzesełko. Krzesełko jest małe i czerwone, plastikowe i lekkie. Dzisiejszy dzień mój syn spędził na noszeniu krzesełka w różne kąty mieszkania, przystawianiu go i włażeniu, żeby dosięgnąć do miejsc dotąd nieosiągalnych. Co gorsza, nauczył się też z krzesełka bezwypadkowo złazić, wytrącając mi z ręki ostatni argument (nie właź, bo spadniesz).

Komunikatywność wzrosła mu szalenie. Nie da się już udawać, że człowiek nie rozumie. Chociaż do mówienia mu się bardzo nie spieszy.
Przykład?
Ależ proszę.

Joanna chce myć zęby. Wciąż. Pasta nie jest środkiem przeznaczenia spożywczego, wiec mycie zębów jest reglamentowane i ograniczone do pór po posiłkach. Ponieważ Joanna chce myć zęby, Witu też chce, a pasta smakuje mu nawet bardziej. No i jej nie wypluwa. Powtarzam więc do znudzenia, że myjemy zęby po jedzeniu. 
Jemy podwieczorek, wyjmuję Witula z krzesełka, zmywamy ślady serka z łapek i buzi, zamykamy łazienkę.
Witu stoi pod drzwiami, stuka i pomiaukuje.
- Co chcesz, Witu? Jeszcze się nie kąpiemy - mówię.
Witu dalej miauczy i stuka.
Otwieram w końcu drzwi.
W. patrzy z satysfakcją, po czym pokazuje rączką toaletkę i oznajmia:
- Pa!
Pa - czyli pasta. Po jedzeniu myjemy zęby, zapomniałaś, mamo?

Kiedy udaję, że nie rozumiem jego jasnych komunikatów niewerbalnych, Witu robi wysiłek i mówi.

-Mmm, ce, ce!
- Co chcesz, Witu?
-Mmmmm! Taaa! Ce!
- Co tam? - pytam, udając naiwną i ślepą. 
- Mmmmm! - pokazuje paluszkiem Witu. Huśtawkę pokazuje, nie dość ukrytą na szafie w przedpokoju. Zresztą nie musi to być sama huśtawka.Wystarczy, że mu się przypomni, do czego służą haki we framudze.
- Mmm? - dalej udaję głupią. Huśtanie sprowadza się do tego, że jedno się huśta, a drugie płacze. Dopóki nie zamontujemy drugiej, dziękuję, postoję.
- MMM! u-siu!
- Usiu?
- BU! JU! CE!
No, matka, koniec udawania, że nie rozumiesz.

A mnie się ciągle wydaje, że Witu jest mały. Zdumiewam się, kiedy robi to czy owo. Tymczasem on już ma trzynaście miesięcy. Wszystko przez to, że czas płynie szybciej, niż przy Joasi, kiedy wszystko było pierwszy raz i zupełnie nowe. Przed chwilą miał pół roku, a za chwilę będzie miał półtora. Niemożliwe!

Inna rzecz, że Witu uczy się bardzo szybko. I ma fantastyczną nauczycielkę.
Ojciec dzieciom, widząc, że nie dam się szybko oderwać od komputera (Mogę zrobić wpis na blogu, zanim zasną? Naprawdę mogę?), zrobił dzieciakom zjeżdżalnię. Z drzwi od szafy*. Docelowo zjeżdżalnia była dla samochodzików, ale pochylnia o długości metra siedemdziesiąt jest zbyt kusząca, żeby zostawić ją zabawkom. Więc Joasia zjeżdża.
- Zobacz, mamo! Zjeżdżam!
- Pięknie zjeżdżasz, króliku - podnoszę wzrok znad komputera... i widzę, że właśnie zjeżdża - ale Witu. Na brzuchu. Tyłem. Z łobuzerskim błyskiem w oku.

Ten błysk przyprawia mnie naraz o dumę i przerażenie. Dumę, bo inteligencji małemu stworzonku nie można odmówić. Przerażenie, bo jeszcze pamiętam, do czego są zdolne dzieci z takim błyskiem w oku. Zwłaszcza w stadzie. A Joanna też taki ma, oj, ma. O skutkach kiedyś Wam opowiem.

Zdaje się, że piękne czasy właśnie się skończyły. Za to zaczęło być bardzo interesująco.


*Obecnie pełniących rolę pokojowego lustra.




3 komentarze:

  1. Wow, nowa era:) cos co mnie czeka za ok 8 mscy... Uff;)
    Poki co Lu ma zabka nr1 od wczora i dzis poplakuje, bo chyba nr2 rowniez probuje wyjsc na swiat. A J dzis powiedzial pierwsze zdanie:) zapytalam go czy moge buziaka na dobranoc na co on: "no, no, no! Nie kiss"

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci zdecydowanie za szybko rosna!

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...