niedziela, 19 stycznia 2014

Matka na niedzielę. Marność

Dzisiaj Kohelet. (Koh 1, 2-3)

Marność nad marnościami, powiada Kohelet,
marność nad marnościami - wszystko marność. 
Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
jaki zadaje sobie pod słońcem?

Kiedy jeszcze nie miałam dzieci, księga Koheleta wydawała mi się ponura i pesymistyczna. Marność nad marnościami i gonienie za wiatrem - aż się odechciewa cokolwiek robić.

Od kiedy mam dzieci, widzę, jak bardzo jest to optymistyczna księga.

Marność nad marnościami. Rzecz nic nie warta i przemijająca, którą nie warto zajmować się dłużej. Dziecięce marudzenie, niezadowolenie, płacz ze złości, przemakające pieluchy, ubrudzone ubranka, robienie tego, czego mama właśnie zabroniła. Niewyspanie, nocne pobudki, gorączki, kaszle i katary.

To wszystko mija. Szybciej, niż się wydaje. Kiedy patrzę "z przodu", dwadzieścia minut krzyku trwa trzy godziny, dzień ząbkowania wydaje się tygodniem, a miesiąc spędzony na rękach mamy nie ma końca. Kiedy patrzę wstecz, nie pamiętam już, co się działo. W kwietniu zeszłego roku Witulek był w szpitalu, nie mógł zasnąć ze zmęczenia, zasypiał siedemnaście razy (liczyłam) i budził się, kiedy tylko wkładałam go do łóżeczka. Gdybym nie zapisała, nie pamiętałabym. Asia krzyczała przedwczoraj dwadzieścia minut, bo chciała wypić mleko z innej szklanki. Ale dzisiaj jest dzisiaj, i nie krzyczy. Marność nad marnościami, więc nie ma się czym przejmować. Są inne rzeczy, na które warto poświęcać czas. Na przykład - cieszyć się szczęściem, które mam - nie tym, które wydaje się, że mogłabym mieć.
(Koh 3, 12-13)
Poznałem, że dla niego [człowieka] nic lepszego,
niż cieszyć się i o to dbać,
by szczęścia zaznać w swym życiu.
Bo też, że człowiek je i pije,
i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie -
to wszystko dar Boży.


Poprzednia matka na niedzielę: Doskonali                        
                          Następna matka na niedzielę: Nie sądźcie

4 komentarze:

  1. W moim zyciu role Koheleta odegrala autorka ksiazki "Jajko i ja", ktora po zamazpojsciu prosto z uniwersytetu wyjechala z mezem na wies zalozyc kurza ferme.
    Wies widziala po raz pierwszy.
    Po poczatkowym ogolnym zalamaniu odwrocila Liste Rzeczy Absolutnie Niezbednych do gory nogami i od tej pory juz szlo dobrze.
    Jako motto przyjelam jej slowa: "...a obrusy wyprasuje, kiedy Ania bedzie na uniwersytecie."
    I zadzialalo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przeczytać!
      Ostatnio zamiast obrusów używam mat z bambusa. Przestałam się przejmować tym, że każdy kubek jest inny i zaparzam wielki dzbanek herbaty, zamiast parzyć każdemu oddzielnie*. Jakby lepiej.

      *No, chyba, że chce kawę.

      Usuń
  2. A obrus (Ikeowy) masz super! :) Opcja z czajnikiem jest świetna, musimy się przestawić. Jest jeszcze opcja czajnik plus podgrzewacz - łohohohoho... Rewelacja na długie posiadówy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, podgrzewacze są świetne. Co mi przypomina, że muszę wyszabrować jeden z pracowni, i mam nadzieję, że dziadek K. to przeczyta:)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...